"Wybór kogokolwiek innego niż Jan Klata w tej sytuacji wzbudziłby duże emocje. Konia z rzędem temu, kto podałby kandydata idealnego" – mówi w rozmowie z „Codzienną” Marek Mikos, nowy dyrektor Narodowego Teatru Starego w Krakowie.

Spodziewał się pan tej nominacji? Dopóki nie zarekomendowała pana Komisja Konkursowa, pańskie nazwisko nie kojarzyło się zbyt mocno z teatrem. To jeden z zarzutów pańskich przeciwników.
Każdy poważny człowiek, jeżeli startuje w jakimś konkursie, a jeszcze w dodatku jeżeli jest mężczyzną, to robi to po to, żeby wygrać. Więc ja oczywiście startowałem po to żeby wygrać, nawet jeśli wyglądało to szaleńczo – taki był punkt wyjścia. Dobrze to wszystko przemyślałem, a potem, podczas posiedzenia Komisji Konkursowej, przedstawiłem swoje pomysły.

Jak się okazuje, z sukcesem.
Wywiązała się bardzo żywa dyskusja, uznałem to za dobry znak. Potem spokojnie czekałem na werdykt. Zresztą charakterystyczne jest to, że kilku innych kandydatów, z którymi rozmawiałem, było zadowolonych z mojej wizji programowej. W momencie gdy dowiedziałem się, że zwyciężyłem, poczułem się nie tyle zaskoczony, co może bardziej wzruszony – bo wiem jaka to jest ogromna odpowiedzialność.

„Gazeta Wyborcza”, do której pisywał Pan recenzje teatralne, w dniu ogłoszenia pańskiej rekomendacji ogłosiła stypę w Starym Teatrze.
Myślę, że wybór kogokolwiek innego niż Jan Klata w tej sytuacji wzbudziłby duże emocje. Konia z rzędem temu, kto podałby kandydata idealnego. To zbyt ważna scena, by jej losy były obojętne opinii publicznej. Teksty, o których pani wspomniała, były wynikiem emocji, którym ulegali dziennikarze. Natomiast mam nadzieję, że bezpośredni kontakt ze mną, poznanie mojej zawodowej przeszłości oraz przekonanie się, że nie jestem tylko znany z tego że jestem nieznany (śmiech) - sprawią, że odnajdę z zespołem teatralnym płaszczyznę porozumienia.

Część zespołu już sabotuje pańską nominację, przed Panem trudne zadanie. Planuje pan spotkanie z twórcami „Starego” jeszcze przed oficjalnym przejęciem sterów 1 września?
Oczywiście, i to jak najszybciej - jestem przeciwny przerzucaniu się oświadczeniami czy załatwianiem takich spraw przez media. Kontrowersje wokół zmian dyrektorów są zwykle czymś naturalnym – sam Jan Klata na początku mierzył się z wieloma wyzwaniami. Wierzę, że i nam się uda im podołać.

Stanowisko dyrektora artystycznego obejmie Michał Gieleta. W jakim kierunku chcecie poprowadzić dalej krakowską scenę?
Michał bardzo wpisuje się w mój pomysł na Stary Teatr. Uważam, ze w tym teatrze brakuje ogniwa zwianego z tradycją mającą szacunek do autorów. Ponadto Michał ma doświadczenie z repertuarem światowym – jest w tej dziedzinie erudytą. Dodatkowo wychowany w anglosaskim systemie teatralnym wiąże teatr z misją edukacyjną, która dla anglosaskiego teatru nie jest żadnym wstydem.

Czy są już znane pierwsze decyzje programowe?
Mamy z Michałem wiele pomysłów, wystarczyłoby ich na 10 lat (śmiech). Na razie jednak za wcześnie, by o tym mówić. Najpierw chcę poznać tytuły zaplanowane przez obecnego dyrektora na najbliższy sezon, spotkać się z zespołem i dopiero potem wdrażać swoje pomysły.

CZYTAJ WIĘCEJ: Michał Gieleta dla Niezalezna.pl: Mam serce pełne entuzjazmu. WYWIAD​