Rankiem 24 marca 1944 r. przed dom Józefa i Wiktorii Ulmów przybyło pięciu niemieckich żandarmów oraz kilku granatowych policjantów. Dowodził nimi por. Eilert Dieken. Najpierw zamordowano Żydów, potem Józefa i Wiktorię, która była w siódmym miesiącu ciąży, wreszcie Dieken rozkazał zabić wszystkie dzieci. O tym, że Ulmowie ukrywają Żydów doniósł Niemcom prawdopodobnie granatowy policjant z Łańcuta – Włodzimierz Leś. 

Józef i Wiktoria Ulmowie byli mieszkańcami wsi Markowa, wtedy przynależnej do województwa lwowskiego, dziś to Podkarpacie. Podczas okupacji niemieckiej, mimo biedy i zagrożenia życia, dali schronienie ośmiorgu Żydom: Saulowi Goldmanowi i jego czterem synom o nieznanych imionach (w Łańcucie nazywano ich Szallami), a ponadto dwóm córkom oraz wnuczce Chaima Goldmana z Markowej – Lei (Layce) Didner z córką o nieznanym imieniu i Geni (Gołdzie) Grünfeld.

Mimo tej strasznej zbrodni mieszkańcy Markowej nadal pomagali Żydom, chroniąc ich w swoich domach. Wojnę przeżyło 21 ukrywanych osób. 

Policjant Włodzimierz Leś we wrześniu 1944 r. został zastrzelony z wyroku polskiego podziemia. Za uczestnictwo w mordzie na rodzinie Ulmów i ukrywanych przez nich Żydach został osądzony jedynie żandarm Joseph Kokott. W 1957 r. został odszukany i aresztowany na terenie Czechosłowacji, a następnie poddany ekstradycji do Polski. W 1958 r. sąd w Rzeszowie skazał go na karę śmierci, lecz Rada Państwa PRL skorzystała z prawa łaski i zamieniła karę na dożywocie, a następnie na 25 lat więzienia. Zmarł w więzieniu w 1980 r. Porucznik Eilert Dieken pracował po wojnie jako inspektor policji w zachodnioniemieckim Essen. W latach 60. XX w. niemieckie władze prowadziły śledztwo w sprawie zbrodni popełnionych przez niego podczas służby w okupowanej Polsce, jednak Dieken zmarł, zanim zdołano postawić go w stan oskarżenia. Losy Michaela Dziewulskiego i Ericha Wildego nie są znane. 

Rok temu, 17 marca, w Markowej otworzono Muzeum Polaków Ratujących Żydów Podczas II Wojny Światowej imienia rodziny Ulmów. Cieszy się ono wyjątkowym uznaniem. Jest to bowiem pierwsza instytucja muzealna poświęcona Polakom, którzy z narażeniem życia swojego i swoich bliskich, tak jak patroni Muzeum, nieśli pomoc prześladowanym w czasach niemieckiej okupacji Żydom. Wreszcie na międzynarodowej mapie miejsc związanych z historią II wojny światowej i Holokaustu pojawiła się, i to akurat na Podkarpaciu, tak ważna placówka, wykorzystująca nowoczesne formy przekazu, spełniające najnowsze standardy muzealnictwa.