Ułatwianie przez Kreml nabywania rosyjskiego obywatelstwa osobom urodzonym na terytorium byłego Związku Sowieckiego to imperialna inicjatywa władz Rosji, nastawiona m.in. na aneksję sąsiedniej Białorusi. Po takim ruchu poparcie Rosjan dla Władimira Putina skoczyłoby powyżej 90 proc. – ostrzega Andriej Iłłarionow, były doradca prezydenta Rosji ds. polityki gospodarczej. – Scenariusz aneksji jest bardzo prawdopodobny – mówi „Codziennej” politolog dr hab. Przemysław Żurawski vel Grajewski.

W wywiadzie, opublikowanym we wtorek na portalu rozgłośni Echo Moskwy 55-letni Iłłarionow stwierdził, że do potencjalnej aneksji Białorusi może dojść w ciągu najbliższych kilku miesięcy.

– Rosyjscy imperialiści zamierzają dokonać aneksji sąsiada przed wyborami prezydenckimi w Rosji w 2018 r. Gdyby scenariusz ten wszedł w życie, Władimir Putin mógłby liczyć na gigantyczne poparcie swoich obywateli, osiągające ponad 90 proc. – powiedział były doradca przywódcy Kremla (2000–2005).


Zdaniem eksperta, obecnie mieszkającego w USA, do zajęcia sąsiedniego kraju Kreml może wykorzystać elementy tzw. niekonwencjonalnej wojny hybrydowej.

– Władze FR ułatwiają nabywanie rosyjskiego obywatelstwa osobom, które urodziły się na terytorium byłych republik sowieckich. Ludzie, którzy skorzystają z tego prawa, nie do końca mogą zdawać sobie sprawę, w jaki sposób zostaną później wykorzystani – powiedział Iłłarionow.


W takim wypadku prawdopodobny wydaje się scenariusz, w którym Kreml ogłosi, że to mieszkańcy Białorusi, legitymujący się rosyjskimi paszportami, „poproszą” władze FR o przyłączenie do Rosji, np. na drodze referendum. Manewr ten zastosowano przy okazji aneksji Półwyspu Krymskiego w 2014 r.

– Scenariusz, w którym Rosja anektuje Białoruś, jest bardzo prawdopodobny. Istnieje wiele przesłanek przemawiających za takim wydarzeniem – mówi „Codziennej” dr hab. Przemysław Żurawski vel Grajewski, politolog, członek Narodowej Rady Rozwoju. – Jesienią odbędą się na Białorusi gigantyczne manewry sił zbrojnych obu krajów pod kryptonimem Zapad-17. W tym celu Rosja przetransportuje na Białoruś 83 razy więcej sprzętu wojskowego niż podczas wcześniejszych ćwiczeń – zauważa ekspert.

Dodaje, że przed wyborami prezydenckimi w 2018 r. w Rosji Władimir Putin potrzebuje imperialnego zwycięstwa, które przekona do niego wszystkich obywateli Rosji, a za takie można uznać właśnie aneksję Białorusi. – Od dawna zauważalny jest także konflikt polityczny na linii ­Putin–Łukaszenka, co także może mieć kluczowe znaczenie dla rozwoju wydarzeń. Scenariusz z aneksją może oczywiście zostać wcielony w życie, jednak równie dobrze może to być tylko wojna nerwów i swoiste testowanie lojalności władz Mińska wobec Kremla – przekonuje ekspert w rozmowie z „Codzienną”.

Cały tekst w "Gazecie Polskiej Codziennie"