– Zeznania Donalda Tuska są istotne, ponieważ ta współpraca byłaby częściowo zalegalizowana, gdyby była na to zgoda ówczesnego premiera. To premier ustawowo odpowiada za służby specjalne w Polsce. Jeżeli takiej zgody nie było, to mamy do czynienia z daleko idącym przekroczeniem kompetencji, jeżeli nie czymś dużo większym – podkreśla redaktor naczelny „Gazety Polskiej” Tomasz Sakiewicz. 

Prokuratura w Warszawie prowadzi śledztwo dotyczące współpracy pomiędzy Służbą Kontrwywiadu Wojskowego a rosyjskim FSB. Postawiono już pierwsze zarzuty. Jak ustalił portal Niezalezna.pl – w tym postępowaniu na środę, 15 marca, wyznaczono przesłuchanie Donalda Tuska, który otrzymał wezwanie. Jednak na ten sam dzień przewodniczący Rady Europejskiej ma zaplanowaną wizytę w Strasburgu

Zdaniem Tomasza Sakiewicza, redaktora naczelnego „Gazety Polskiej”, zeznania Tuska w tej sprawie są bardzo istotne.

Przypominam, że to śledztwo pojawiło się po doniesieniach „Gazety Polskiej Codziennie” z grudnia na temat współpracy oficerów SKW z rosyjskimi służbami. Zeznania Donalda Tuska są istotne, ponieważ ta współpraca byłaby częściowo zalegalizowana, gdyby była na to zgoda ówczesnego premiera. To premier ustawowo odpowiada za służby specjalne w Polsce. Jeżeli takiej zgody nie było, to mamy do czynienia z daleko idącym przekroczeniem kompetencji, jeżeli nie czymś dużo większym 

– podkreślił Tomasz Sakiewicz w rozmowie z TVP Info. 

Czy Donald Tusk miał wiedzę na ten temat, czy wyraził zgodę; jeżeli wyraził zgodę, to na jakiej zasadzie, dlaczego po tragedii w Smoleńsku służby po cichu podjęły współpracę z Rosjanami? 

– pytał redaktor naczelny „Gazety Polskiej”. 

Z kolei Dorota Kania, dziennikarka śledcza i wiceszefowa portalu Niezalezna.pl, zaznaczała, że Tusk powinien podzielić się swoją wiedzą z czasów, kiedy był premierem. 

Wtedy podpisano tę umowę. Funkcjonariusze FSB odwiedzili siedzibę SKW na ulicy Oczki i chodzili po całym budynku. To było niedopuszczalne. Polska była ustawiona w roli petenta. Służby rosyjskie dawały nam to, co chciały, a nie to, co powinny nam dać 

– mówiła Dorota Kania na antenie TVP Info.