Grzegorz Schetyna odrzucił wczoraj rękę wyciągniętą do zgody i jako jedyny z liderów opozycji parlamentarnej nie pojawił się na spotkaniu, na którym omawiano kompromis w sprawie zamieszania w Sejmie. Po zjednoczeniu opozycji nie ma już śladu, a politycy PO i Nowoczesnej prowadzą wręcz otwarty konflikt. – Schetyna chce pokazać, że jest najbardziej twardym przeciwnikiem PiS-u w opozycji – mówi prof. Rafał Chwedoruk, politolog z UW. 

Wczoraj odbyło się kolejne spotkanie liderów partii sejmowych zmierzające do rozwiązania kryzysu parlamentarnego. Rolę mediatora wziął na siebie marszałek Senatu Stanisław Karczewski. PiS było gotowe pójść na ustępstwa. Ukłonem w stronę opozycji było rozważenie, a nawet przegłosowanie części poprawek opozycji do bu-dżetu. Propozycja nie jest nowa. Rozwiązanie postulowali zarówno posłowie PSL-u, jak i Kukiz’15, a także Nowoczesna. Wczoraj jednak Ryszard Petru zmienił zdanie i uznał, że budżet został uchwalony ze złamaniem konstytucji, co sprawia, że kompromis jest niemożliwy.

Muszę powiedzieć z przykrością, że Petru wycofał się z tego, co sam proponował. W związku z tym do finalnego porozumienia, które byłoby znacznym krokiem do rozwiązania kryzysu, mimo nieobecności PO, nie doszło

– mówił wczoraj Jarosław Kaczyński. Jak dodał, przedstawiciele opozycji, w tym Petru, zadeklarowali, że jutro będą na sali sejmowej, nie będą zakłócali obrad i zrobią wszystko, by rozpoczęły się one normalnym trybem. Lider PiS-u sądzi, że „obrady będą burzliwe, ale się odbędą”. 

Dużo ostrzej oceniają przedstawiciele PSL-u i Kukiz`15.

To takie rakiem wycofanie się przez przewodniczącego Petru może jest spowodowane spadkiem ilości lajków na Facebooku, ale nie tak się tworzy politykę

– drwił Władysław Kosiniak-Kamysz, lider PSL-u. Wyśmiał również wniosek Nowoczesnej o samorozwiązanie Sejmu. – Mam dość mnożenia problemów Polakom – mówił wczoraj.

Więcej na ten temat w najnowszym wydaniu „Gazety Polskiej Codziennie”.