Były dyrektor Teatru Polskiego, obecnie poseł „Nowoczesnej” Krzysztof Mieszkowski może mieć poważne problemy. Po audycie w Teatrze Polskim prokuratura może postawić mu zarzuty dotyczące m.in. niegospodarności.

Autorzy głośnej akcji „Teatr Polski w podziemiu”, protestujący przeciwko obecnemu dyrektorowi TP mogą mieć problemy ze swoim politycznym patronem i byłym dyrektorem Teatru Polskiego, Krzysztofem Mieszkowskim. 

Prokuratura Rejonowa dla Wrocławia – Krzyki Wschód przyznaje, że prowadzi kilka spraw związanych z funkcjonowaniem placówki. Jak dowiedział się portal niezalezna.pl do prokuratury wpłynęło zawiadomienie m.in. w sprawie Krzysztofa Mieszkowskiego.

Zawiadomienie ma związek z audytem finansów teatru, przeprowadzonym pod koniec roku w placówce. Jak udało nam się dowiedzieć zawiadomienie dotyczy m.in. art. 296 Kodeksu Karnego, dotyczącego nadużycia zaufania i niegospodarności, którego mógł dopuścić się Mieszkowski.

Chodzi prawdopodobnie o podpisanie kontrowersyjnego aneksu do umowy z reżyserem Krystianem Lupą i niejasności dotyczących przepływów pieniędzy z Kasy Zapomogowo- Pożyczkowej i Funduszu Socjalnego.

Umowa teatru z Lupą na wystawienie "Procesu" opiewała na ponad 170 tyś. złotych. Podpisany na krótko przed zmianą dyrektora aneks miał umożliwić reżyserowi przerwanie prac nad wystawianiem sztuki na wrocławskiej scenie, bez konsekwencji finansowych.

Trudno powiedzieć, czy tak wysoka gaża wpłynęła na decyzję reżysera zaangażowanego w protest Mieszkowskiego i grupy wspierających go aktorów... dużo wskazuje jednak na to, że głośny protest tego środowiska wymierzony w obecnego dyrektora Cezarego Morawskiego, może mieć drugie dno.