Prokuratorzy przesłuchiwani przez komisję ds. Amber Gold słyną z zasłaniania się niepamięcią. Niektórzy twierdzili, że nie zdawali sobie sprawy z wagi jaką osiągnęła afera. Dziś przed komisją stanęli Andrzej Łojkowski i Katarzyna Brzezińska. Na pytanie dotyczące przebiegu postępowań dyscyplinarnych wobec prokuratorów zajmujących się Amber Gold odpowiedziała, że prawo zabrania jej udostępniania informacji na ten temat. Sytuacja jest o tyle absurdalna, że decyzją Prokuratora Generalnego wszystkie informacje dotyczące tych spraw są jawne.

Dziś od godz. 10 rozpoczęły się kolejne przesłuchania w sprawie Amber Gold. Jako pierwszy zeznania złożył były rzecznik dyscyplinarny Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku Andrzej Łojkowski, który przyznał, że popełniono wiele błędów. Podobnie jak w poprzednich przesłuchaniach odpowiedzi prokuratora na pytania komisji najczęściej brzmiały "nie pamiętam".

CZYTAJ WIĘCEJ: Nie wiem, nie pamiętam – prokurator Niesiołowski przed komisją ds. Amber Gold

Około godz. 14 zeznania rozpoczęła Katarzyna Brzezińska - były zastępca rzecznika dyscyplinarnego Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku. 



"Aby zachować się zgodnie z prawem nie mogę złożyć zeznań dotyczących postępowań dyscyplinarnych" - powiedziała prokurator w swoim wystąpieniu przed komisją. 



Brzezińska twierdzi, że nie może udostępniać informacji z postępowań prokuratorów zajmujących się Amber Gold, które prowadziła. Z relacji portalu 300polityka.pl wynika jednak, że taka argumentacja nie ma odzwierciedlenia w rzeczywistości, gdyż zgodnie z decyzją Prokuratora Generalnego wszystkie informacje dotyczące tych spraw są jawne.

Katarzyna Brzezińska jako pierwsza użyła takiego argumentu przed komisją.