​Prokurator kompromituje się ws. Amber Gold. Radoniewicz zmiażdżony przez komisję

  

Prokuratorzy przesłuchiwani przez komisję ds. Amber Gold miewają kłopoty z pamięcią. Są i tacy, którzy w ogóle nie mieli świadomości, jaką wagę i rozmiary osiągnęła afera. Ten drugi przypadek reprezentuje prokurator Jacek Radoniewicz, który z rozbrajającą szczerością oznajmił, że nie miał „świadomości medialności tej sprawy”, bo od lat nie ogląda telewizji…

Trwają kolejne przesłuchania przed sejmową komisją śledcza ds. wyjaśnienia afery Amber Gold. We wtorek jako pierwszy na pytania odpowiada były rzecznik dyscyplinarny Prokuratury Generalnej Jacek Radoniewicz. Ma on m.in. wyjaśnić kwestie dotyczące postępowań dyscyplinarnych dla prokuratorów, którzy prowadzili w Gdańsku sprawę piramidy finansowej.

Pierwsze sygnały, które dotyczyły postępowań wyjaśniających dotarły do mnie w związku z tym, że dotarły do mnie z Gdańska odpisy postanowień o wszczęciu postępowań wyjaśniających. (…) W przypadku wpływu takich postanowień o wszczęciu zapoznałem się z postępowaniami. Jeśli miałem uwagi, to telefonowałem lub – jeśli były bardziej istotne – przygotowywałem pismo. Nie pamiętam kolejności wniosków, które zaczęły do mnie spływać. Miałem zastrzeżenia do tych czterech postanowień o wszczęciu. Dotyczyły prokuratorów Majstrowicz, Kijanko, Niesiołowskiego, Borkowskiej. Od razu rzuciły mi się w oczy pewne niedoskonałości tych opracowań, o czym mówiłem Seremetowi 

– opowiadał Radoniewicz.


Prokurator dopytywany przez członków komisji o kolejne aspekty sprawy zaczął mówić ciekawe rzeczy. 


Poseł Jarosław Krajewski wskazywał na to, że klienci Amber Gold wpłacili 160 mln w trakcie trzech miesięcy, gdy prokuratura w Gdańsku nie podjęła działań. – Zgadza się pan z niską społeczną szkodliwością czynu prokurator Borkowskiej? Podtrzymuje pan, że nie było powodu do wniesienia kasacji? – dopytywał poseł. – Tak, to była niska szkodliwość czynu – stwierdził Radoniewicz. 

CZYTAJ WIĘCEJ: Prokurator od Amber Gold dociskany na komisji. 4 POTKNIĘCIA przesłuchiwanego

Kiedy z kolei przewodnicząca komisji Małgorzata Wassermann zapytała prokuratora, czy kiedykolwiek poprosił o akta dotyczące Amber Gold, ten odpowiedział, że akta nie były mu potrzebne. – Schodziłem czytać je dwa piętra niżej – oświadczył. 

Ciekawe było też jego stwierdzenie na temat wagi sprawy Amber Gold. – Nie miałem świadomości medialności tej sprawy. Telewizji od kilku lat nie oglądam – powiedział. 


W końcu Radoniewicz poprosił o przerwę. Po wznowieniu przesłuchania prokurator nadal w podobny sposób odpowiadał na pytania. – Zadawanie panu kolejnych pytań nie ma sensu – zauważyła Małgorzata Wassermann. 


Interesujące były również odpowiedzi Radoniewicza na pytania posła Tomasza Rzymkowskiego. Parlamentarzysta zapytał, czym się różni koleżeństwo od kolesiostwa. – W przypadku koleżeństwa relacje nie mają wpływu na merytorykę i orzeczenia, pracę. Kolesiostwo to odwrotność – odparł prokurator. Kiedy Rzymkowski zapytał, dlaczego prokuratorzy nie interesują się rzeczywistością w Polsce, usłyszał w odpowiedzi: – Wynika to z awersji do polityki. Chronicznie nienawidzimy polityki. Organicznie boimy się powiązań z polityką.

Niedługo po tym oświadczeniu poseł Pięta spytał go, czy był kiedyś członkiem jakiegoś organu politycznego. – Tak, PZPR – odpowiedział Radoniewicz. – Kiedy nabył pan awersji do polityki? – dopytał Stanisław Pięta.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: prawdaoambergold.pl,niezalezna.pl,300polityka.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Przedwyborcza debata w Wielkiej Brytanii

zdjęcie ilustracyjne, / pixabay.com/12019

  

We wtorkowej pierwszej debacie telewizyjnej przed wyborami do brytyjskiej Izby Gmin wezmą udział tylko premier Boris Johnson i lider opozycji Jeremy Corbyn. Sąd odrzucił w poniedziałek wniosek Liberalnych Demokratów i Szkockiej Partii Narodowej o włączenie do debaty.

Liberalni Demokraci, którzy zajmują trzecie miejsce w sondażach i jako jedyni spośród głównych ogólnokrajowych partii opowiadają się za rezygnacją z brexitu, argumentowali, że w debacie powinna być reprezentowani zwolennicy pozostania w Unii Europejskiej. Z kolei Szkocka Partia Narodowa (SNP) chciała, by obecny był w niej temat niepodległości Szkocji.

Sąd uznał jednak, że prywatna stacja ITV, w której odbędzie się debata, przeprowadzając ją nie pełni funkcji publicznej, zatem kwestia składu uczestników nie jest w jego gestii. Sędziowie poinformowali, że oba ugrupowania mogą co najwyżej złożyć skargę do regulatora rynku mediów - Ofcom - ale dopiero po programie, a nie przed.

W takim samym składzie, czyli lider Partii Konserwatywnej Boris Johnson kontra szef Partii Pracy Jeremy Corbyn odbędzie się też jedna z czterech debat organizowanych przez publiczną stację BBC - 6 grudnia - i w tej sprawie Liberalni Demokraci wystosowali już list z protestem. Pozostałe debaty, zarówno te zaplanowane przez BBC, jak i prywatne ITV i Sky News, odbędą się już w liczniejszym składzie - od trzyosobowego - z liderką Liberalnych Demokratów Jo Swinson - do siedmioosobowego, gdy będą jeszcze przywódcy SNP, walijskiej Plaid Cymru, Zielonych oraz Partii Brexitu.

Druga debata odbędzie się już w najbliższy piątek w BBC. W sondażach przed wyznaczonymi na 12 grudnia wyborami prowadzą konserwatyści, którzy mają średnio 14-17 punktów proc. przewagi nad laburzystami.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl