40 tysięcy złotych przyjął w ubiegłym roku były senator PO Józef P. Polityk miał też dostać dodatkowo 6 tysięcy złotych. Józef P. usłyszał dwa zarzuty korupcyjne. Zatrzymanemu razem z nim jego asystentowi Jarosławowi W. postawiono siedem zarzutów. Zatrzymanym grozi do 8 lat więzienia.  Tymczasem koledzy Józefa P. przekonują o jego niewinności i twierdzą, że sprawa ma podłoże polityczne. Problem w tym, że sprawa została przyjęta do realizacji przez Centralne Biuro Antykorupcyjne, jeszcze w czasach, kiedy prokuraturą krajową kierował Andrzej Seremet, a CBA Paweł Wojtunik.
 
Jak informowaliśmy na łamach portalu niezalezna.pl dziś funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego Delegatura we Wrocławiu, działając na polecenie Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Poznaniu, zatrzymali jedenaście osób, w tym byłego senatora RP VIII kadencji Józefa P. oraz Jarosława W. – asystenta senatora, podającego się za dyrektora biura senatorskiego.  
 
Murem za zatrzymanym senatorem stają jego koledzy. Przekonują, że Józef P. to „postać wręcz pomnikowa”.

- To szokujące. Znam go od 36 lat i chociaż nie był moim przyjacielem, to trzeba go uznać za postać pomnikową. Wygląda mi to na zamach pisowskiego państwa na żywą historię Polski - mówi Stanisław Huskowski, poseł i były działacz wrocławskiej „Solidarności”.

Z kolei senator Jarosław Obrembski deklarował gotowość udzielenia poręczenia za Józefa P.

- Wierzę w uczciwość i szlachetność Józefa P. choć wiem ze bywa zbyt ufny.  Jeżeli to pomoże , to przy szacunku do prawa, jestem  gotowy udzielić poręczenia. Na pewno na wolności będzie równie pomocny śledczym – informował na Twitterze senator Jarosław Obremski

Z kolei Władysław Frasyniuk w rozmowie z mediami chętnie dzieli się swoją teorią, jakoby cała sprawa zatrzymania Józefa P. miała mieć charakter polityczny, a jej głównym celem miałoby być odwrócenie uwagi od tego, co dzieje się w Sejmie.

- Znam osobiście Józefa P. Nie ma cienia wątpliwości, że jest to człowiek osobiście niezwykle uczciwy. Całe jego życie pokazuje, że należy do tej kategorii ludzi, którzy są infantylni, jeśli chodzi o podejście do pieniądza. To jest człowiek, który przez 30 lat funkcjonował w tym mieście - historia Solidarności - i który nigdy nie poprosił nikogo... który nie poprosił żeby mieć stanowisko w administracji państwowej czy samorządowej. [...] Jest człowiekiem, który realizował swoja pasję. Pożerała go odkąd go znam -pasję pochłaniania kolejnych książek. Gdyby Zbigniew Ziobro oświadczył, że zginęła w bibliotece książka... natomiast raz jeszcze powtarzam, to jest człowiek którego stosunek do pieniędzy jest infantylny – przekonuje Frasyniuk.


Po chwili jednak dzieli się z dziennikarzami „Gazety Wyborczej” swoją teorią na temat zatrzymania Józefa P.

- Życie mnie nie zaskoczyło. Funkcjonariusze przybyli o godzinie szóstej, a media już przed siódmą zaczęły informować o zatrzymaniu Józefa P. W momencie kiedy CBA zabierało Józefa P. do samochodu przyjechała telewizja publiczna, która kręciła jego wyjazd z domu. Mam wrażenie, że sprawa dotyczy asystenta społecznego Józefa P., który najprawdopodobniej powoływał się na znajomości z senatorem. Mam wrażenie, że prokurator ma świadomość, że Józef P. w tej sprawie występuje jako kompletny figurant, a być może trochę naiwny człowiek. Natomiast fakt, że przyjeżdża telewizja utwierdza mnie w tym, że sprawa może mieć charakter polityczny – przekonuje Frasyniuk.

 
 Problem w tym, że żadna z osób tak ochoczo broniących zatrzymanego dziś senatora Platformy Obywatelskiej nie odniosła się w żaden sposób do informacji, że dzisiejsze zatrzymania są efektem postępowania prowadzonego już w 2015 r. przez Centralne Biuro Antykorupcyjne, na zlecenie ówczesnej Prokuratury Apelacyjnej w Poznaniu.

- To sprawa, którą przyjęliśmy do realizacji jeszcze w czasach, kiedy prokuraturą krajową kierował Andrzej Seremet, a CBA Paweł Wojtunik – tłumaczył w rozmowie z mediami jeden z funkcjonariuszy wrocławskiego CBA.