Wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych wygrał Donald Trump. Jego sylwetka pojawia się stale w mediach. W tym samym czasie z horyzontu zniknęła Hillary Clinton, wielka przegrana tegorocznego wyścigu o fotel 45. prezydenta USA. Pojawiła się na dobroczynnym przyjęciu i opowiedziała co działo się przez ten czas. – Były takie momenty w minionym tygodniu, że wszystko, co chciałam zrobić, to zwinąć się w kłębek z dobrą książką oraz naszymi psami i już nigdy nie wyjść z domu – mówiła Clinton.
 
Donald Trump będzie naszym prezydentem. Powinniśmy dać mu szansę – mówiła wieczorem 9 listopada Clinton. Po tym zaszyła się w swoim mieszkaniu na dalekich przedmieściach Nowego Jorku. I przez długi czas nie dawała znaków życia.
 
Clinton miała ogromny problem z przyznaniem się do porażki. Obwiniała szefa FBI za przegraną kampanię prezydencką. Próbowała przekonać, że jego dwa listy do Kongresu o ponownym wszczęciu postępowania w sprawie e-maili, przechyliły szalę zwycięstwa w kluczowych stanach na rzecz Donalda Trumpa.

Teraz wystąpiła na przyjęciu organizacji Children Defense Fund, którą wspiera od początku swojej kariery. Powiedziała, że porażka była dla niej druzgocącym wydarzeniem.

Wiem, że wielu z was jest głęboko zawiedzionych wynikiem wyborów. Ja też. Bardziej niż kiedykolwiek będę to w stanie wyrazić


– stwierdziła kandydatka Demokratów.
 
Jednocześnie ujawniła, co działo się z nią przez ten czas nieobecności w mediach.

Muszę przyznać, że przyjście tu dzisiaj nie było najłatwiejsze dla mnie. Były takie momenty w minionym tygodniu, że wszystko, co chciałam zrobić, to zwinąć się w kłębek z dobrą książką oraz naszymi psami i już nigdy nie wyjść z domu

 
– mówiła.
 
Hillary Clinton oceniła, że kampania demokratów nie była kampanią jednej osoby, czy tych jednych wyborów.

Chodziło o kraj, który kochamy i o budowę Ameryki, która jest pełna nadziei i dla wszystkich. Dla naszych dzieci, dla naszych rodzin i dla naszego państwa, apeluję do was, abyście nadal się angażowali w pracę na każdym poziomie

 
– dodała.