UEFA ukarała Legię Warszawa za za burdy podczas spotkania z Borussią Dortmund 14 września 2016 roku. Warszawski klub ma zapłacić 80 tys. euro. Mecz z Realem Madryt zaplanowany na 2 listopada zostałby rozegrany przy pustych trybunach. - Decyzja nie ma ostatecznego charakteru. Będziemy się odwoływać - stwierdził Seweryn Dmowski, reprezentujący władze stołecznego klubu.

Tak jak informowaliśmy, 14 września Legia przegrała z Borussią Dortmund 0:6 - w pierwszym meczu grupowych rozgrywek Ligi Mistrzów. Po spotkaniu klub wydał oświadczenie, w którym napisano m.in., że „nie są prawdziwe medialne doniesienia, jakoby kibice Legii mieli skandować „Jude Jude BVB”. Ustalono, że kibice śpiewali „Nutte Nutte BVB””. Właśnie do tych okrzyków miała zastrzeżenia UEFA, określając je jako rasistowskie i dyskryminacyjne.

Klub dysponuje narzędziami odwoławczymi. Wystąpimy o pełne pisemne uzasadnienie tej decyzji i odniesiemy się do niej

- mówił dziś na konferencji prasowej Seweryn Dmowski z Legii Warszawa.

Procedura dyscyplinarna jest skomplikowana i wielowątkowa. Na pewno złożymy wniosek o wysłuchanie stron. W tej chwili nie mamy natomiast pełnego uzasadnienia. Możemy spekulować, dlaczego klub został ukarany zamknięciem stadionu. Prawdopodobnie UEFA uznała zachowanie kibiców Legii Warszawa za dyskryminacyjne. Uważamy jednak, że te incydenty - śpiewy - nie miały takiego charakteru

- dodał.

Po meczu ponad 60 osób, które brały udział w burdach na meczu z Borussią Dortmund otrzymało zakazy stadionowe na dwa lata.

W oparciu o obowiązujące przepisy postaramy się, aby ludzie ci nie zostali nigdy wpuszczeni na stadion na Łazienkowskiej

- podkreślił Seweryn Dmowski.

Klub bada także możliwości prawne pociągnięcia tych osób do odpowiedzialności cywilnej

- powiedział.

UEFA postawiła Legii Warszawa sześć zarzutów po meczu z Borussią. Seweryn Dmowski dodał, że delegat federacji w raporcie z meczu nie potraktował zachowania kibiców jako rasistowskiego i na to właśnie będzie między innymi powoływać się warszawski klub.