„Ostatnia rodzina”, czyli debiut doskonały. RECENZJA

Magdalena Fijołek

Dziennikarka w dziale Kultura portalu niezalezna.pl

Kontakt z autorem

  

„Wszystkie szczęśliwe rodziny są do siebie podobne, każda nieszczęśliwa rodzina jest nieszczęśliwa na swój sposób” - pisał Lew Tołstoj otwierając „Annę Kareninę”, jedną ze swoich wielkich powieści. Nie wiadomo, czy Jan P. Matuszyński kierował się tym cytatem, tworząc opartą na losach Beksińskich „Ostatnią rodzinę”. Pewne jest natomiast, że debiutującemu reżyserowi udało się przenieść na ekran opowieść, która nie tylko pozwala podejrzeć intymny świat Beksińskich już od pierwszych kadrów, ale stanowi niezwykle dojrzałą formę wypowiedzi artystycznej. Nic dziwnego, że film zdobył Grand Prix gdyńskiego festiwalu, a sam Matuszyński został okrzyknięty objawieniem -  tak dobrego debiutu filmowego nad Wisłą nie było bowiem od lat.

W „Ostatniej rodzinie” zachwyca właściwie wszystko - każdy element, od światła i niekonwencjonalnych ujęć, przez grę aktorów i tło muzyczne, aż po sam scenariusz składają się na doskonałą całość. Rzadko zdarza się, by debiutujący reżyser wykazywał się tak dojrzałym kunsztem, pozbawionym charakterystycznej dla młodych twórców pretensji. Film zachwyca tym bardziej, że opowiada historię prawdziwą, a więc taką, której zakończenie większości widzów jest znane. Mimo tego obraz nie nuży, porywając odbiorcę w skomplikowany świat Beksińskich od pierwszych minut. 

Oto słynny polski malarz Zdzisław Beksiński (Andrzej Seweryn) boryka się ze skomplikowaną relacją z synem Tomaszem (Dawid Ogrodnik), który regularnie usiłuje wyprawić się na tamten świat. Z czasem umierają matka artysty, jego teściowa, a potem ukochana żona Zofia (Aleksandra Konieczna). Ostatecznie i kolejna próba samobójcza młodego Beksińskiego okazuje się skuteczna. W momencie gdy - wydawałoby się - rodzina Beksińskich wyczerpała limit tragedii, nieoczekiwanie sam Zdzisław zostaje brutalnie zamordowany w swoim własnym mieszkaniu.

Mimo że znamy tę historię i wiemy dokąd ostatecznie doprowadzi nas utkana przez Matuszyńskiego narracja, film włada widzem od pierwszych kadrów, a wrażenie po nim zostaje jeszcze długo po projekcji. Kolejnym ważnym walorem wykreowanego przez debiutanta obrazu jest jego zadziwiająca w odniesieniu do tak trudnej i przygnębiającej tematyki lekkość, z jaką reżyser wprowadza widza w dramatyczny świat rodziny Beksińskich. Fabuła przeplatana komizmem sprawia jednak, że ukazany w filmie tragizm jawi się jeszcze wyraźniej, a zakończenie - choć znane - wbija w fotel. 

Oczywiście, oprócz talentu Matuszyńskiego, nie byłoby sukcesu „Ostatniej rodziny” bez doskonałych kreacji aktorów. Zarówno Andrzej Seweryn w roli znanego malarza, jak i grająca Zofię Beksińską Aleksandra Konieczna w pełni zasłużyli na przyznane im w Gdyni statuetki za najlepsze role pierwszoplanowe. Równie dobrą, choć nieco przerysowaną (ale i niełatwą do zagrania) postać kultowego dziennikarza muzycznego i tłumacza filmowego Tomasza Beksińskiego oddał Dawid Ogrodnik. 

Ogromnym walorem obrazu jest też muzyka - składające się na soundtrack utwory, nie tylko uruchamiają reminiscencje z lat 80. i 90. (zwłaszcza te akompaniujące scenom z udziałem Tomasza Beksińskiego), ale zdają się mówić jakąś prawdę o słuchających ich bohaterach.

Nic dziwnego, że Jan P. Matuszyński został okrzyknięty reżyserskim objawieniem - tak doskonałego debiutu filmowego nie było bowiem w Polsce od lat. Jeśli młody twórca utrzyma w przyszłości poziom zbliżony do tego, jaki zaprezentował w „Ostatniej rodzinie”, możemy się spodziewać naprawdę wielkiej kariery.

Ocena: 10/10

Film trafi do kin w najbliższy piątek, 30 września.

CZYTAJ WIĘCEJ:

Złote Lwy dla "Ostatniej rodziny" Jana Matuszyńskiego


Niezwykły soundtrack do „Ostatniej Rodziny” od piątku w sprzedaży
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...


70-latka ósmą ofiarą koronawirusa w woj. śląskim. Zmarła w szpitalu zakaźnym w Tychach

Zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com /Creative Commons CC0/1662222

  

70-letnia mieszkanka gminy Woźniki jest ósmą w woj. śląskim i jedną z 32 ofiar koronawirusa w Polsce - podał we wtorek po południu Śląski Urząd Wojewódzki. Służby wojewody poinformowały też o 19 kolejnych przypadkach zakażenia w regionie - w sumie jest ich 255.

"Pacjentka zmarła w szpitalu zakaźnym w Tychach. Trafiła tam ze szpitala w Blachowni, gdzie była leczona na ostrą niewydolność oddechową. Pobrane do badania próbki wykazały obecność koronawirusa w jej organizmie. Niestety, kobieta miała już szereg innych chorób, a wirus tylko pogłębił ciężki stan i przyczynił się do śmierci"

- przekazała rzeczniczka wojewody śląskiego Alina Kucharzewska.

Na inne - oprócz zakażenia koronawirusem - schorzenia cierpiały też osoby, które w ostatnich dniach zmarły w woj. śląskim na skutek COVID-19.

W poniedziałek poinformowano o 73-letniej mieszkance Mysłowic, również zmarłej w szpitalu w Tychach, a także o śmierci w tej samej placówce 83-letniej kobiety z Zabrza, która trafiła tam 25 marca w ciężkim stanie, po kontakcie z zakażoną osobą ze swego otoczenia.

W niedzielę podano informację o spowodowanej wirusem SARS-CoV-2 śmierci trzech innych osób z regionu: 72-latka z Bestwiny k. Bielska-Białej, który zmarł w szpitalu w Tychach, zmarłego w szpitalu w Raciborzu 82-letniego mieszkańca Sośnicowic k. Gliwic oraz 75-letniego bytomianina, który zmarł w szpitalu w tym mieście.

Ponadto ponad tydzień temu w Tychach zmarł 83-latek ze Szczyrku, który miał wcześniej kontakt z gośćmi z Holandii. Kilka dni później poinformowano o śmierci 71-letniego mężczyzny w szpitalu w Cieszynie. Zaraził się od osoby z najbliższego otoczenia, po jej powrocie z zagranicy.

Ponadto we wtorek po południu poinformowano o 19 kolejnych potwierdzonych przypadkach zakażenia koronawirusem w woj. śląskim. Troje zarażonych to mieszkańcy Katowic, siedem osób jest z okolic Lublińca, dwie spod Częstochowy, a dwie z Sosnowca. Pozostali pacjenci są z Czeladzi, Dąbrowy Górniczej, Bytomia oraz powiatów myszkowskiego i tarnogórskiego. Stan większości z nich pozwala na leczenie w domu.

Wraz z 46 przypadkami, o których poinformowano we wtorek, w woj. śląskim potwierdzono dotąd zakażenie koronawirusem u 255 osób. Osiem osób zmarło, kilka wyzdrowiało. Hospitalizowanych jest - według ostatnich danych z poniedziałkowego popołudnia - 168 osób; 11,9 tys. potencjalnie chorych objęto kwarantanną, a ponad 8 tys. nadzorem sanitarnym.
Do poniedziałkowego rana Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Katowicach przebadała pod kątem koronawirusa ponad 3,4 tys. próbek. Od poniedziałku testy wykonują już dwa laboratoria w regionie: wojewódzkiego sanepidu w Katowicach i instytutu onkologii w Gliwicach.
Ministerstwo Zdrowia poinformowało we wtorek po południu o kolejnych 83 potwierdzonych przypadkach koronawirusa w Polsce. Łączny bilans zachorowań wynosił 2215 osób. 32 osoby dotąd zmarły. 
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts