„Smoleńsk” - ten film warto obejrzeć. Dlaczego? RECENZJA

Grzegorz Wierzchołowski

Współzałożyciel portalu niezależna.pl, którego jest redaktorem naczelnym. Publikuje również w tygodniku „Gazeta Polska”, dzienniku „Gazeta Polska Codziennie” i miesięczniku „Nowe Państwo”.

Kontakt z autorem

  

„Smoleńsk” jest filmem nierównym, chropowatym, momentami pozbawionym dramaturgicznego oddechu, ale jako całość zdecydowanie się broni. I to zarówno przed zbyt zjadliwą krytyką jego artystycznych walorów, jak i przed atakami proputinowskich cyngli.
 
Na film Antoniego Krauze wybierałem się - po obejrzeniu zwiastuna - jak na ścięcie. Na szczęście całkowicie nieudany trailer nie oddaje tego, co oglądamy w trakcie dwugodzinnego seansu - choć minusów oczywiście nie brak. Najbardziej razi niekonsekwentne poprowadzenie głównej roli dziennikarki Niny (Beata Fido). Reporterka odkrywająca stopniowo prawdę o katastrofie smoleńskiej bez żadnej psychologicznej logiki miota się między emocjonalnym zaangażowaniem w tragedię a bezmyślnym publikowaniem kolejnych "wrzutek". I nie jest to wina aktorki, lecz raczej twórców filmu, którzy uczynili z jej postaci tylko i wyłącznie motor napędowy całej historii.
 
W „Smoleńsku” szwankuje też dramaturgia. Tempo filmu jest nierówne, a w połowie - głównie w wyniku klejenia fabuły faktografią i nieraz zbyt drętwymi dialogami - wkrada się kilkuminutowy galimatias. Parę fragmentów z powodzeniem można byłoby wyciąć (okrzyk „Ruskie zabiły Kaczora”, scena łóżkowa, wymienianie ofiar „seryjnego samobójcy”) lub nakręcić jeszcze raz (intro z Jakiem, scena protestu przeciwko pochowaniu pary prezydenckiej na Wawelu).
 
Ale są i mocne strony. Znakomita Aldona Struzik w roli generałowej zachwyci każdego, kto miał okazję poznać Ewę Błasik. Podobają się także inni aktorzy: Jerzy Zelnik grający tajemniczego dyplomatę, który przypomina Tomasza Turowskiego; przekonujący, zwłaszcza jak na tak mało rozwiniętą rolę, Maciej Półtorak (jako operator Mateusz); wreszcie Lech Łotocki wcielający się w prezydenta Lecha Kaczyńskiego. A w roli Redbada Klijnstry - jako diabolicznego nadredaktora mainstreamowych mediów - niektórzy wydawcy i dziennikarze będą mogli przejrzeć się jak w lustrze.
 
Udanie wypadły sceny, których wielu widzów się obawiało. Metafizyczne spotkanie w katyńskim lesie jest poruszające, a finał - ukazujący szereg eksplozji w Tu-154 - zrealizowany został zaskakująco sprawnie.
 

Film - co chyba będzie najistotniejsze dla wielu widzów - zachowuje wierność faktom. Autentyczne są dialogi pilotów i obraz rosyjskich dezinformacji. Wbrew temu, co wysmoliła jakaś ignorantka w „Gazecie Wyborczej”, słowa pilotów Iła-76, którzy zrzucili nad lotniskiem tajemniczy ładunek, nie są „fikcyjne” (odsyłam do stenogramów). Prawdziwa w ogólnym zarysie jest historia wrzutki dotyczącej rzekomej kłótni kapitana Protasiuka z gen. Błasikiem - nawiasem mówiąc, do końca życia okrywająca hańbą niektórych dziennikarzy z „Gazety Wyborczej” i TVN. Zgodny z prawdą - niestety - jest tragiczny wątek dotyczący ofiar „seryjnego samobójcy”: gen. Petelickiego i chorążego Remigiusza Musia (technika pokładowego Jaka-40), a także prób pozbawienia życia lub zastraszenia por. Artura Wosztyla (dlatego zupełnie niepotrzebnie dołożono nonsensowną scenę, w której zagadkowy informator przekazuje bohaterce wykaz innych zgonów związanych rzekomo ze Smoleńskiem). Na kimś, kto podejdzie do filmu bez uprzedzeń, nagromadzenie faktów na temat medialnych manipulacji, tajemniczych śmierci i naukowych ustaleń ws. katastrofy powinno zrobić wrażenie.
 
Twórcom „Smoleńska” - producentom, reżyserowi, scenarzystom, aktorom, ekipie - należą się więc brawa: za odwagę, wytrwałość i odporność na ataki, których będą zresztą doświadczać na własnej skórze przez następne tygodnie. Zrealizowany przez nich obraz jest dziełem bardzo ułomnym (co zresztą w dużej mierze jest wynikiem okoliczności, w jakich powstawał), ale ważnym i prowokującym do dyskusji. Dlatego słowa uznania należą się Michałowi Oleszczykowi - dyrektorowi artystycznemu Festiwalu Filmowego w Gdyni - który narażając się na medialny lincz, zdecydował się wyświetlić „Smoleńsk” na specjalnym festiwalowym pokazie. Kij w mrowisko został włożony.
 
Autor jest filmoznawcą, współautorem bestsellerowej książki „Musieli zginąć” poświęconej katastrofie smoleńskiej

ZOBACZ WIDEO

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Koniec z cofaniem liczników. Prezydent podpisał ustawę

Zdjęcie ilustracyjne / fot. pixabay.com

  

Prezydent podpisał nowelizację ustawy przewidującą m.in. wprowadzenie kary do pięciu lat więzienia za fałszowanie wskazań liczników samochodowych. Poinformowała o tym Kancelaria Prezydenta. Chodzi o nowelizację Prawa o ruchu drogowym oraz Kodeksu karnego, którą Sejm uchwalił 15 marca br.

Przygotowana przez Ministerstwo Sprawiedliwości nowela zakłada m.in. wprowadzenie - co do zasady - zakazu wymiany drogomierza w pojazdach. Jedynym wyjątkiem od tej reguły ma być uszkodzenie lub konieczność wymiany części pojazdu nierozerwalnie złączonej z licznikiem.

Jak wskazywano, celem nowelizacji jest zniesienie patologicznego zjawiska nieuprawnionej ingerencji w przebieg drogomierza. Według Ministerstwa Sprawiedliwości, "nowelizacja ma wypełnić istniejącą lukę, gwarantując pewność obrotu i zapobiegając nieuczciwym, oszukańczym praktykom sprzedających pojazdy mechaniczne".

"Jednocześnie nowelizacja ma za zadanie zlikwidować proceder polegający na oferowaniu usług zaniżania wskazań drogomierza w pojeździe mechanicznym, który to proceder obecnie jest bezkarny, a w większości przypadków poprzedza zabiegi osób, chcących w oszukańczy sposób sprzedać pojazd"

- dodawał resort sprawiedliwości.

Nowe przepisy przewidują, że za zmianę wskazań stanu licznika, ingerencję w prawidłowość pomiaru, dokonanie wymiany licznika przebiegu całkowitego pojazdu wbrew przepisom ustawy będzie groziło od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia. Za oszustwo ma odpowiadać zarówno ten, kto je zleca, jak i wykonawca, np. mechanik w warsztacie.

Zgodnie z nowelą, właścicielowi samochodu, który nie zgłosi w stacji kontroli pojazdów wymiany licznika na nowy, ma grozić grzywna do 3 tys. zł. Obecnie stacje kontroli mają obowiązek przekazywania do Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców stanu licznika wskazanego podczas obowiązkowego przeglądu technicznego pojazdu. Po wejściu w życie uchwalonych przepisów stacje kontroli będą także przekazywały informacje o wymianie licznika i jego przebiegu podczas odczytu przez diagnostę.

Nowe przepisy nakładają też dodatkowe obowiązki administracyjno-prawne na podmioty uprawnione do kontroli wskazań stanu licznika. Uprawniony diagnosta będzie zobowiązany m.in. do sprawdzania wymienionych liczników, pobierania opłat, przekazywania wskazania nowo zamontowanego licznika do centralnej ewidencji pojazdów. Diagnosta będzie też miał prawo zatrzymania dowodu rejestracyjnego, gdy licznik nie odmierza przebiegu w jednostkach miary właściwych dla rodzaju pojazdu, odczyt wskazania licznika wraz z jednostką miary nie jest możliwy lub właściciel pojazdu nie złożył pisemnego oświadczenia o dacie wymiany licznika.

Projekt przewiduje również, że podczas kontroli drogowej funkcjonariusze policji, straży granicznej, inspekcji transportu drogowego, żandarmerii wojskowej i służby celnej będą mieli obowiązek zanotowania aktualnego stanu licznika sprawdzanego samochodu. Następnie informacje te mają trafić do centralnej ewidencji pojazdów. Zdaniem projektodawcy umożliwi to porównanie kolejnych odczytów licznika i łatwiejsze wykrycie oszustów.

Ustawa wejdzie w życie 1 stycznia 2020 r. Wyjątkiem są zmiany w Kodeksie karnym, które wejdą w życie po 14 dniach od ogłoszenia.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl