Ośrodek migracyjny w Szwecji dostał zakaz upamiętnienia 22-letniej pracownicy społecznej, która została zasztyletowana przez imigranta z Somalii. Kolegom zamordowanej zabroniono także opuszczenia flagi do połowy masztu. Rada miejska uzasadniła swą kuriozalną decyzją... "dobrem" nieletnich uchodźców przebywających w ośrodku.

Personelowi ośrodka mieszkaniowego dla dzieci imigrantów w Szwecji zakazano organizacji uroczystości upamiętniającej pracowniczkę, która została zamordowana tydzień temu przez 15-letniego uchodźcę z Somalii.

Alexandra Mezher, mająca 22 lata, została zasztyletowana, gdy próbowała przerwać bójkę pomiędzy dwoma nastoletnimi chłopcami w domu dla małoletnich imigrantów bez opieki w Molndal (część Göteborga). Morderca ugodził ją śmiertelnie w plecy i udo. Dziewczyna zmarła w szpitalu.

Gdy personel podobnej placówki w Örnsköldsvik w północno-wschodniej Szwecji chciał upamiętnić zamordowaną Mezher, rada miejska powiedziała wyraźne "nie". Personelowi zabroniono także opuszczenia szwedzkiej flagi do połowy masztu.

Dlaczego? Przedstawiciel rady miejskiej Örnsköldsvik powiedział, że byłaby to "manifestacja", która uderzałaby w dobro imigranckich dzieci przebywających w ośrodku.

Ostatecznie uroczystości upamiętniające zabitą Szwedkę odbyły się w pobliskim kościele. Niestety pracownikom ośrodka... zabroniono w nich uczestniczyć.