Zbrzydł mu KOD, to powołał FOD. Giertych będzie „bronił demokracji” po swojemu

  

Naprawdę można się pogubić w gąszczu kanapowych organizacji tworzonych przez „prawdziwych demokratów”. Jest już KOD, Tomasz Siemoniak zapowiedział powstanie FOK, a teraz kolejny twór o trzyliterowym skrócie powołał Roman Giertych. Mecenas wymyślił sobie FOD, czyli Fundację Obrony Demokracji. Czym fundacja będzie się zajmować? Udzielaniem pomocy prawnej osobom zwalnianym ze spółek Skarbu Państwa, w tym również z TVP i Polskiego Radia.

Jeszcze niedawno Roman Giertych wesoło skakał i pokrzykiwał na marszu Komitetu Obrony Demokracji. Miłość nie trwała jednak zbyt długo – po drugiej demonstracji mecenas skrytykował KOD-ziarzy i zaapelował do PO, PSL oraz Nowoczesnej, żeby kolejną manifestację te trzy partie zorganizowały wspólnie. Jak zaznaczył, „panowie z KOD szykują się do zbudowania nowej formacji (...) co w praktyce kończy konsensualną rolę pozapartyjnego organizatora protestów wobec PiS”.

Być może apel mecenasa trafił w próżnię i poczuł się odsunięty, a może pozazdrościł i postanowił sam stanąć na czele kolejnego bastionu „obrony demokracji”? W każdym razie właśnie zakończyła się procedura rejestracyjna jego Fundacji Obrony Demokracji.

Jak podają wirtualnemedia.pl, głównym celem FOD będzie wspieranie finansowe osób zwalnianych ze spółek Skarbu Państwa – w tym z mediów publicznych – w procesach przeciwko tym spółkom.

FOD będzie wynajmować poszczególnych adwokatów, specjalizujących się w prawie pracy. Osoby, które zgłoszą się do fundacji, otrzymają opłacenie pomocy prawnej od wskazanych kancelarii

– tłumaczył portalowi wirtualnemedia.pl Roman Giertych.

Mecenas wyjaśnił też, że FOD powołał w odpowiedzi na apel marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego, który wezwał Romana Giertycha do niezgłaszania się po 500 złotych na dziecko. Zapowiedział również, że uzyskane z rządowego programu 500+ pieniądze będzie przekazywał na swoją fundację.

Podobno do FOD zgłosiły się już pierwsze osoby. Z niecierpliwością czekamy na nazwiska „poszkodowanych”...
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: wirtualnemedia.pl,niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Politycy KO poszli na zakupy, aby pokazać paragony. I wpadli w pułapkę... Hitem "mortadela włoska"

zdjęcie ilustracyjne / fot. Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

  

Politycy Koalicji Obywatelskiej ruszyli na zakupy i na Twitterze zaczęli chwalić się paragonami w ramach akcji "Stop drożyźnie". Nie wiem co chcieli osiągnąć, ale efekt pewnie ich zaskoczył. Bo internauci szybko wychwycili kilka absurdów.

Politycy Koalicji Obywatelskiej w ramach przedwyborczej kampanii ruszyli do sklepów, a następnie wrzucili na swoich profilach w mediach społecznościowych zdjęcia zakupionych towarów i - co najważniejsze - paragonów. Wszystko to w ramach akcji #StopDrożyźnie, która ma wykazać rzekomy wzrost cen artykułów spożywczych.

W akcji fotografowania paragonów nie obyło się jednak bez pewnych "kwiatków". Była minister edukacji narodowej, Krystyna Szumilas w sobotę poinformowała na Twitterze za "podstawowe zakupy" - i to "bez mięsa, napojów, pieczywa" - zapłaciła blisko 50 złotych.

Internauci szybko dostrzegli, że choć miało być "bez mięsa", to na jednym z paragonów wyraźnie widnieje pozycja "schab wiejski", a ten raczej do nabiału się nie zalicza. Na wpis jednego z internautów że "schab od dziś to nie mięso", posłanka wytłumaczyła, że "to schab pieczony, zamiast szynki do chleba", co niewątpliwie w istotny sposób zmieniło sprawę i schab stracił na "mięsności".

Pozostając w kręgu wyrobów mięsnych, internauci zwrócili uwagę na akcję paragonową w wykonaniu innej parlamentarzystki Koalicji Obywatelskiej, Anny Białkowskiej. Posłanka wrzuciła zdjęcie paragonu na kwotę nieco ponad 200 złotych, gdzie znalazła się między innymi kupowana niemal codziennie przez Polaków włoska mortadela za blisko 45 złotych za kilogram.

Co więcej, twitterowicze domagali się pokazania całego paragonu - za produkty widniejące na zamieszczonym przez posłankę zdjęciu cena wyniosła łącznie nieco ponad 100 złotych.

Paragonami na Twitterze pochwalili się również inni parlamentarzyści KO, m.in. Bogdan Klich czy Arkadiusz Myrcha, który odnosząc się do bliżej nieokreślonej przeszłości westchnął, że "niedawno za takie zakupy płacił 40 zł".

Internauci również wpisu Myrchy nie pozostawili bez komentarza.

Przypomniano też, że "niedawno" 50 złotych można było wykorzystać na zupełnie inne zakupy... 

Chodzi o sprawę kamienicy przy ul. Hożej 25a w Warszawie. 

"Antykwariusz Marek M. nabył roszczenia do połowy Hożej 25a za 500 zł od jednej ze spadkobierczyń dawnych właścicieli. W 2008 r. uzyskał od miasta prawa do tej nieruchomości, wraz z drugą 85-letnią spadkobierczynią, od której potem odkupił jej udział za 50 zł. Następnie doprowadził do usunięcia lokatorów" - pisaliśmy w listopadzie 2017 r. na naszych stronach.

[polecam:https://niezalezna.pl/208790-stoleczni-urzednicy-z-zarzutami-ws-reprywatyzacji-hozej-25]

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Twitter, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl