Rozłam wśród „obrońców demokracji”. Giertych zniesmaczony KOD-em

Ciekawe informacje z szeregów „obrońców demokracji”. Roman Giertych, jeszcze niedawno wesoło podskakujący na marszu KOD, teraz zaczyna organizatorów demonstracji krytykować.

Krzysztof Sitkowski/Gazeta Polska
Ciekawe informacje z szeregów „obrońców demokracji”. Roman Giertych, jeszcze niedawno wesoło podskakujący na marszu KOD, teraz zaczyna organizatorów demonstracji krytykować. Jak napisał na Facebooku, „miało się wrażenie, że panowie z KOD szykują się do zbudowania nowej formacji (dodajmy patrząc na poglądy chociażby p. Płatek ultralewicowej)”. I zaapelował: „następną manifestację powinny wspólnie zorganizować Nowoczesna, PO i PSL”.

Bezapelacyjnym hitem poprzedniej manifestacji KOD był „wesoły Romek”. Tak to się mecenasowi spodobało, że na demonstrację w ostatnią sobotę do „wyskoków” namawiał też innych.


Niestety, to już najwyraźniej historia. Z relacji pisarza Jacka Dehnela, jednego z manifestantów KOD, wynika, że tym razem Giertycha tam nie chciano, a nawet... krzyczano na niego.


Może stąd gorzkie słowa mecenasa pod adresem organizatorów antyrządowej demonstracji?

Choć na początku w swoim facebookowym wpisie zachwala, że atmosfera była wspaniała, a na zakończenie „tysiące ludzi wspólnie skakało”, to już po chwili wrzuca całkiem sporą łyżkę dziegciu.

Jest jednak rzecz, o której mam wrażenie organizatorzy zapomnieli. Do przemawiania nie zaproszono przedstawicieli opozycji parlamentarnej. Zaproszono tylko działaczy lub byłych kandydatów partii pozaparlamentarnych tj. SLD (Monika Płatek) oraz kilku działaczy lub gorących sympatyków b. UW (Wujec, Holland, Maja Komorowska)” – informuje ze smutkiem, a następnie z rozrzewnieniem wspomina: „Tydzień temu siłą demonstracji była obecność całej opozycji sejmowej, która przypomnę działaczom KOD jest warunkiem trwania obecnej Konstytucji. PiS nie może zmienić Konstytucji, gdyż nie posiada w Sejmie 2/3 głosów. To dzięki posłom PO, Nowoczesnej i PSL dzisiaj jeszcze nie mamy zlikwidowanego Trybunału Konstytucyjnego”.

I wreszcie upomina lidera KOD – Mateusza Kijowskiego: „Brak zaproszenia obecnych na manifestacji posłów tych trzech ugrupowań i zrobienie tego w dość niegrzecznej formie na zasadzie tego co powiedział p. Kijowski (to politycy służą nam obywatelom) przypomina trochę pana Morawieckiego, który mówi Naród ponad prawem”.

A później już ostro atakuje: „To oczywiste, że posłowie są wybrani przez społeczeństwo i winni mu służyć. Ale nikt za to nie wybrał pana Kijowskiego do tego, aby to społeczeństwo reprezentował wobec posłów i póki co to przez najbliższe lata od tych ok. 190 posłów będę zależeć losy demokracji w Polsce, a nie od nawet setek działaczy KOD”.

Miało się wrażenie, że panowie z KOD szykują się do zbudowania nowej formacji (dodajmy patrząc na poglądy chociażby p. Płatek ultralewicowej) co w praktyce kończy konsensualną role pozapartyjnego organizatora protestów wobec PiS. Następną manifestację powinny wspólnie zorganizować Nowoczesna, PO i PSL” – apeluje na zakończenie Giertych.

Trzeba przyznać, że długo ta wspólna „obrona demokracji” nie trwała...

 

Źródło: niezalezna.pl

JW
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo