Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Tak bronił się układ – podsłuchiwano polityków prawicy, usiłowano zniszczyć ludzi

Za rządów koalicji PO-PSL politycy Prawa i Sprawiedliwości oraz niektórzy dziennikarze byli inwigilowani przez służby – tak wynika z informacji, do których dotarła Dorota Kania, dziennikarka „

Autor:

Za rządów koalicji PO-PSL politycy Prawa i Sprawiedliwości oraz niektórzy dziennikarze byli inwigilowani przez służby – tak wynika z informacji, do których dotarła Dorota Kania, dziennikarka „Gazety Polskiej” i portalu niezalezna.pl. – Inwigilacja miała bardzo szeroką skalę – podkreśliła na antenie Telewizji Republika. Dodała, że eksperci, z którymi rozmawiała, stwierdzili, iż w związku ze sprawą potrzebna jest komisja śledcza lub przynajmniej solidny audyt.

W najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polskiej” ukazał się tekst Doroty Kani dotyczący inwigilacji prawicy w latach rządów PO-PSL. – W swoim tekście opisuję to, co działo się na przestrzeni ostatnich ośmiu lat – mówiła na antenie Republiki autorka. Dodawała, że inwigilowano m.in. „ministra Antoniego Macierewicza, członków komisji weryfikacyjnej, asystentów poselskich, posłów, którzy zajmowali się służbami wojskowymi, również dziennikarzy”.

Druga inwigilacja prawicy pokazuje, jakim zagrożeniem dla układu – bo coś takiego istniało i istnieje – byli ludzie, którzy zajęli się rozmontowywaniem układu postkomunistycznego, okrągłostołowego, którzy walczyli z patologiami trzeciej RP. I to, co teraz obserwujemy, właśnie Trybunał Konstytucyjny, to jest obrona układu, tego stanu rzeczy, żeby – broń Boże – nie zostało to naruszone

– podkreślała Dorota Kania.

Jak dodawała, udało się jej dotrzeć do dowodów, które „pokazują, że usiłowano zniszczyć ludzi w ten sposób, żeby ich wyeliminować z życia publicznego”.

Mechanizm umożliwiający inwigilację był taki, że stwierdzano np., iż dochodziło do naruszenia stanu bezpieczeństwa państwa. – W innych przypadkach wszczynano śledztwa, w których czynności wykonywały służby – Służba Kontrwywiadu Wojskowego, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego – wyjaśniała dziennikarka.

Ujawniła też, w jaki sposób inwigilowano.

Były zakładane podsłuchy, były nagrywane rozmowy – audio i wideo. Wiadomo, że były płyty z nagraniami i one zaginęły, nie można ich odtworzyć. Pytanie – co było na tych płytach? Czy na przykład była rozmowa posła ze swoim asystentem? Przecież tego nie wolno robić

– zaznaczała w TV Republika Kania.

Podkreślała też, że „inwigilacja miała bardzo szeroką skalę”. – Ludzie, z którymi rozmawiałam, a którzy znają się na służbach, mówią, że albo komisja śledcza, albo bardzo solidny audyt – dodawała.

Stwierdziła również, że po wyborze na prezydenta Andrzeja Dudy w służbach niszczono dokumenty na masową skalę – co, być może – było próbą ukrycia inwigilacji.

Tekst Doroty Kani „Druga inwigilacja prawicy” znajdziecie w najnowszym numerze „Gazety Polskiej”, który od środy będzie dostępny w kioskach.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl,telewizjarepublika.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane