Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Sąd Najwyższy zmiażdżył decyzję sędziów z Warszawy. Uzasadnienie mówi wprost o uzurpacji i chaosie

- Nie jest ochroną praw obywatelskich podważanie prawidłowości powołania sędziego tylko dlatego, że jakiś skład sądu chce zaistnieć w przestrzeni publicznej, odpowiadając na głosy polityków, realizując w ten sposób oczekiwania polityczne pewnej części przestrzeni publicznej, a nie oczekiwania strony w danej sprawie - napisał sędzia Sądu Najwyższego Mariusz Załucki. SN uchylił wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie w sprawie z powództwa Łukasza Piebiaka. SA zakwestionował sędziego orzekającego w pierwszej instancji, dokonując wiwisekcji jego drogi zawodowej. Na działanie sędziów warszawskiego SA, Sąd Najwyższy nie zostawił suchej nitki, wskazując, że jest to postępowanie szkodliwe ustrojowo i godzące w fundamenty państwa prawa.

25 czerwca 2024 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie w składzie Marzena Konsek-Bitkowska (przewodnicząca), Dorota Markiewicz i Marzanna Góral, wydał wyrok w II instancji w sprawie z powództwa sędziego Łukasza Piebiaka przeciwko redaktorowi naczelnemu portalu Onet.pl o publikację sprostowania.

10 stycznia 2024 r. Sąd Okręgowy w Warszawie w pierwszej instancji uwzględnił częściowo powództwo sędziego Piebiaka i nakazał publikację sprostowania do jednego z tekstów na portalu Onet.pl. Pozwany złożył apelację, wnioskując o oddalenie powództwa w całości.

Filipika Sądu Apelacyjnego

SA w Warszawie uchylił zaskarżony wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie w całości, zniósł postępowanie i przekazał je do ponownego rozpoznania przez warszawski SO. W uzasadnieniu wyroku Sąd Apelacyjny stwierdził, że sędziego wydającego wyrok w pierwszej instancji "nie można uznać za sędziego niezawisłego i bezstronnego, a wobec tego przymiotu niezależności i bezstronności pozbawiony był także SO orzekający w takim składzie". Wskazano na "wadliwość procesu powołania" sędziego, w uzasadnieniu pisząc nawet, że "nie da się uzasadnić decyzji o przedstawieniu do nominacji sędziego (…) w omawianej procedurze konkursowej [przed KRS]". Co więcej, SA pisze wprost o "arbitralności uchwały KRS" i nakazie poszukiwania "pozamerytorycznych przyczyn przedstawienia przez Radę do nominacji sędziego (…)".

Sąd Apelacyjny w uzasadnieniu opisał drogę zawodową sędziego orzekającego w SO i konfrontował ją z innymi kandydaturami na to stanowisko przedstawionymi Krajowej Radzie Sądownictwa. Wskazywał na domniemane związki personalne stojące za uchwałą KRS i karierą sędziego.

Obszernie opisano również orzecznictwo europejskich sądów i trybunałów w sprawie polskiego wymiaru sprawiedliwości, w szczególności Krajowej Rady Sądownictwa.

Sąd Najwyższy nie zostawia suchej nitki

Sędzia Łukasz Piebiak złożył zażalenie na wyrok SA do Sądu Najwyższego. 21 stycznia 2026 r. Izba Cywilna SN, a dokładnie sędzia SN Mariusz Załucki, uchylił zaskarżony wyrok wydany w czerwcu 2024 r.

Co więcej, wytknął sędziom SA w Warszawie, "oczywistą obrazę fundamentów porządku konstytucyjnego Rzeczypospolitej Polskiej, (…) poprzez uznanie, że SA jest uprawiony (…) do merytorycznej oceny, czy w określonym postępowaniu konkursowym przed Krajową Radą Sądownictwa wybrano >>odpowiedniego<< kandydata, który następnie - na podstawie rekomendacji tej Rady - został powołany na stanowisko sędziego Sądu Okręgowego i który to sędzia wydał orzeczenie kontrolowane apelacyjnie".

Sędzia Załucki zawiadomił o wytknięciu prezes SA w Warszawie.

Koncepcja destrukcyjna ustrojowo

W uzasadnieniu wyroku SN, do którego dotarł portal niezalezna.pl, Sąd Najwyższy wskazuje, że "zaskarżone zażaleniem orzeczenie Sądu Apelacyjnego w niniejszej sprawie wpisało się w narrację kwestionującą fundamenty państwa polskiego i jako takie musiało zostać uchylone".

Sąd Najwyższy wskazał także, że orzeczenie SA oparte jest "na pozornej podstawie konstytucyjnej" i "przekracza granice władzy sędziowskiej oraz ingeruje w kompetencje ustawodawcy, naruszając równowagę władz".

Sędzia Załucki zaznaczył, że sąd nie może uczestniczyć w dyskursie politycznym, a "bez względu na akceptację bądź nie obecnego kształtu organu konstytucyjnego, jakim jest Krajowa Rada Sądownictwa, sędziowie i sądy mają obowiązek szanować i przestrzegać porządku konstytucyjnego, działać na podstawie i w granicach obowiązującego prawa, a zatem i ustawy o KRS, która w żadnej mierze nie została derogowana".

"W obowiązującym prawie żadna norma nie daje sądowi powszechnemu kompetencji do tego, by oceniać sposób czy skuteczność powołania sędziego na określone stanowisko w jakimkolwiek sądzie"

- czytamy w uzasadnieniu.

Sąd Najwyższy działanie podjęte przez SA w Warszawie określił jako koncepcją "wadliwą prawnie, lecz również destrukcyjną ustrojowo". Wyraźnie zaznaczono elementarne rozróżnienie "pomiędzy kontrolą legalności a kontrolą merytorycznej trafności rozstrzygnięcia personalnego".

"Selekcja kandydatów i ich porównanie należy do KRS, natomiast akt powołania jest prerogatywą Prezydenta RP. Sąd powszechny nie jest elementem tej procedury w znaczeniu kompetencyjnym, a próba przejęcia przez niego merytorycznej oceny rozstrzygnięcia konkursowego jest niczym innym, jak ingerencją w konstytucyjny mechanizm obsady urzędów sędziowskich"

- argumentuje SN.

Sąd Najwyższy ostrzega także przed "chaosem jurysdykcyjnym" wywołanym wyrokami takimi, jak ten wydany przez SA w Warszawie.

"Jeżeli sąd powszechny uzna, że może badać merytorycznie trafność wyboru kandydata przez KRS, to w istocie każda strona przegrana otrzymuje zachętę do formułowania zarzutów dotyczących >>jakości nominacji<< sędziego, zamiast odnoszenia się do istoty sprawy. Postępowanie sądowe przestaje być forum rozstrzygania sporu prawnego, a staje się areną sporów personalnych i ustrojowych. Co gorsza, powstaje rozproszona, niejednolita i całkowicie nieprzewidywalna >>kontrola konkursów KRS<<, dokonywana incydentalnie przez różne składy orzekające, bez jednolitych standardów i bez właściwego trybu. Taki stan rzeczy prowadzi do chaosu jurysdykcyjnego, wzrostu liczby zarzutów formalnych, eskalacji środków zaskarżenia oraz - w konsekwencji - do podważenia autorytetu prawomocnych orzeczeń i erozji zaufania do państwa prawa".

W uzasadnieniu podkreślono także, że jest to działanie "skrajnie nieodpowiedzialne ustrojowo i praktycznie'.

"Ostatecznie grozi to utrwaleniem stanu, w którym rozstrzygnięcia nie będą oceniane przez pryzmat prawa, lecz przez pryzmat tego, czy strona jest w stanie skutecznie zakwestionować >>właściwość<< osoby orzekającej" - zwraca uwagę sędzia Załucki.

Dodał, że "wymiar sprawiedliwości nie może akceptować sytuacji, w której autorytet urzędu służy do formułowania ocen wykraczających poza podstawę prawną, a więc w sposób, który podważa bezstronność oraz rzetelność postępowania".

Wypaczenie postępowania sądowego

Uzasadnienie mówi także o "wypaczeniu celu postępowania sądowego".

"W sytuacji, gdy sąd zamiast rozstrzygać spór w granicach prawa i faktów, przenosi ciężar postępowania na ocenę personalną i uznaniową, powstaje wrażenie, że nie chodzi już o stosowanie prawa, lecz o demonstrację władzy, której skutkiem jest deprecjacja jednostki i jej sytuacji procesowej - a nawet, że chodzi o >>przyjemność z upokorzenia człowieka<<. Tego rodzaju sposób prowadzenia rozumowania i uzasadnienia rozstrzygnięć jest szczególnie rażący, gdyż uderza w fundamenty bezstronności, godności oraz zaufania obywateli do wymiaru sprawiedliwości. Z tych względów zachowanie takie powinno być ocenione jako niedopuszczalne ustrojowo i procesowo oraz uzasadniać uruchomienie stosownych mechanizmów odpowiedzialności sędziowskiej w przewidzianym prawem trybie"

- podkreślono.

Sędzio, osądź się sam

Sąd Najwyższy zwrócił także uwagę, by sędziowie, którzy "uzurpują sobie kompetencję do merytorycznego wartościowego konkursów przed KRS oraz do oceny, czy wyłoniono >>właściwego kandydata<<, to w pierwszej kolejności powinni skonfrontować tę metodę rozumowania z własną sytuacją i własną drogą awansową".

"W szczególności dotyczy to przypadków, w których awanse sędziowskie następował w okresie powszechnie podnoszonych kontrowersji co do konstytucyjnego modelu funkcjonowania KRS, przy ograniczonej konkurencji, (…) a przebieg postępowań nominacyjnych był postrzegany jako mechaniczny i nietransparentny" - dodano.

Sędzia Załucki wskazał też, że "wątpliwości dotyczące postępowań awansowych dotyczących wszystkich sędziów tworzących skład orzekający Sądu Apelacyjnego w niniejszej sprawie". Przedstawiono w uzasadnieniu szczegóły kandydatur wskazanych sędziów SA, dodając, że "żaden z kandydatów wchodzących w skład składu orzekającego w SA w chwili uczestnictwa w pozytywnie zakończonym konkursie nie miał kontrkandydatów".

"W takiej konfiguracji moralizatorskie lub arbitralne >>recenzowanie<< cudzych awansów przez sąd powszechny nabiera cech rażącej niespójności, a nawet instytucjonalnej hipokryzji: sąd wkracza w sferę, w której sam jest beneficjentem, a jednocześnie używa tej sfery jako instrumentu procesowego"

- zaznaczono.

Sędzia Mariusz Załucki dodał, że "taka postawa jest szczególnie szkodliwa społecznie, ponieważ utrwala wśród obywateli przekonanie, że wymiar sprawiedliwości nie działa według jednolitych standardów prawa, lecz według doraźnej logiki interesu i przewagi instytucjonalnej".

Orzeczenie polityczne, nie prawne

"W ocenie Sądu Najwyższego działanie Sądu Apelacyjnego stanowi w rzeczywistości kwestionowanie konstytucyjnych podstaw państwa przez sędziów, co jest niebezpieczne z wielu powodów. Stanowi to bowiem zagrożenie dla zasady państwa prawa i zmierza do ignorowania obowiązujących norm, zwłaszcza że sędziowie nie są uprawieni do zmiany ustroju państwa i podstaw prawnych jego funkcjonowania. Obywateli musi mieć pewność, że sąd orzeka na podstawie stabilnych norm konstytucyjnych, unika wprowadzania daleko idącej uznaniowości i arbitralności do postępowania sądowego, przyczyniając się w ten sposób do pogłębienia zaufania przez społeczeństwo do wymiaru sprawiedliwości. Orzeczenie Sądu Apelacyjnego, niedostrzegające tych wartości, wpisujące się niestety w głoszoną w ostatnich latach narrację polityczną, w konsekwencji pozwala na jego postrzeganie jako orzeczenia politycznego, a nie prawnego. Podważenie przez Sąd Apelacyjny podstaw wspólnoty obywatelskiej i zakwestionowanie sposobu działania konstytucyjnego organu państwa bez wymaganej w tej mierze podstawy prawnej oznacza w rzeczywistości zakwestionowanie podstaw samej wspólnoty państwowej, co w dalszej perspektywie mogłoby prowadzić do delegitymizacji państwa i rosnących podziałów społecznych. Sędziowie kwestionujący Konstytucję stają się jednocześnie narzędziem walki politycznej, co prowadzi do anarchizacji porządku prawnego i osłabienia państwa".

SN podkreślił także, że orzeczenia europejskie nie mogą mieć skutku prawnego w postaci dania podstawy sądom krajowym do uznawania wadliwości powołań sędziów.

"Nie jest bowiem ochroną praw obywatelskich podważanie prawidłowości powołania sędziego tylko dlatego, że jakiś skład sądu chce zaistnieć w przestrzeni publicznej, odpowiadając na głosy polityków, realizując w ten sposób oczekiwania polityczne pewnej części przestrzeni publicznej, a nie oczekiwania strony w danej sprawie" - napisał w uzasadnieniu wyroku sędzia Sądu Najwyższego Mariusz Załucki.

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane