IV Konferencja Smoleńska - spotkanie niezależnych naukowców

  

Rozpoczęła się IV Konferencja Smoleńska. Kilkudziesięciu naukowców będzie wygłaszać referaty na temat okoliczności katastrofy 10 kwietnia 2010 r.

Konferencja miała niezwykły początek. Dr Barbara Fedyszak-Radziejowska przeczytała list od prezydenta Andrzeja Dudy. Prezydent stwierdził w nim, że to, co przedstawili do tej pory na konferencjach naukowcy, to "cenny i znaczący dorobek". 

Prezydent podkreślił, że oficjalne raporty - MAK i komisji Millera - nie wytrzymują konfrontacji z faktami. Andrzej Duda zaznaczył też, że docenia ogromny wysiłek polskich uczonych, zwłaszcza że organizacja konferencji przebiega bez pomocy i wsparcia oficjalnych instytucji.

Uczestnicy konferencji zadają pytania naukowcom. M.in. o możliwości wybuchu na pokładzie rządowego tupolewa. Od strony teoretycznej omawiane były eksplozje powstałe na skutek materiałów wybuchowych oraz wybuch ładunku paliwowego. Pytano również o rozbieżności w danych przedstawionych przez Rosjan w ich raporcie po katastrofie.

Nasza reporterka rozmawiała z ekspertami podczas konferencji. Wysłuchaj rozmów:









Zakończyła się IV Konferencja Smoleńska.



Małgorzata Wasserman tłumaczyła zaniedbania funkcjonariuszy, prokuratorów, prawników w zw. z katastrofą smoleńską.




Natalia Wojtanowska mówiła o nieprawidłowościach i naruszeniach prawa w związku z organizacją wizyty i działaniach po katastrofie.
 


Zostały zaprezentowane wyniki najnowszych badań eksperymentalnych i symulacyjnych przeprowadzonych pod kierunkiem profesora Wiesława Biniendy w tunelu aerodynamicznym. Do tego celu użyty był model samolotu wydrukowany na drukarce 3d w skali 1:100 w konfiguracji „cruise”, czyli w momencie lotu wysoko w powietrzu.


 
Wyniki tych badań zostały porównane z równoległe wykonanymi symulacjami numerycznymi z wykorzystaniem najlepszych programów komercyjnych Computational Fluid Dynamics takich jak Fluent oraz CFD++. Przedstawiono również porównanie symulacji pełnowymiarowego Tu-154M z wynikami uzyskanymi przez G. Jorgensena oraz rezultatami eksperymentalnymi dla tego samolotu publikowanymi przez producenta samolotu.

Podczas konferencji wyświetlono wideo z seminarium prof. Biniendy, które odbyło się w dniu 28 października 2015 r. w Warszawie.
 
Zobacz wideo:



Antoni Macierewicz już w połowie IV Konferencji Smoleńskiej w rozmowie z Niezalezna.pl skomentował jej ustalenia - jego zdaniem przełomowe:

Ta konferencja miała być głównie podsumowaniem, wyniki prac naukowców z nią związanych przekroczyły jednak to założenie. Mam tu na myśli zwłaszcza dwie prace; referat prof. Zbigniewa Jelonka z Instytutu Matematycznego PAN (uczony przedstawił pracę zatytułowaną „Prawa fizyki a katastrofa smoleńska – przyp.red.) i prof. Kazimierza Nowaczyka (tytuł referatu: "Analiza trajektorii pionowej TU-154M w oparciu o dane TAWS i FMS" – przyp. red.). Ustalenia, które dzisiaj oni przedstawili, mają znaczenie przełomowe, jeszcze dzisiaj będzie je można zweryfikować. Chodzi o ustalenia prof. Jelonka dotyczące zdjęcia ukazującego - jak on to zdefiniował - fragment burty samolotu znajdującego się w pobliżu zniszczonej końcówki skrzydła. Na zdjęciu znajduje się duży fragment poszycia samolotu, który według ustaleń jednego z profesorów leży mniej więcej 300 m przed pierwszym zetknięciem z ziemią. Zdjęcie to będzie przedmiotem szczegółowej analizy, lecz - jeżeli to się potwierdzi - dyskusja na temat przyczyn tragedii została już właściwie zakończona. Można będzie dyskutować na temat winnych, na temat metodologii działania, natomiast nie jej bezpośrednich przyczyn.
Drugą przełomową pracą jest referat autorstwa kilku osób, zaprezentowany przez prof. Nowaczyka - ukazuje on dane pozwalające odtworzyć trajektorię lotu. Najniższy jej poziom przed zniszczeniem samolotu to 26,36 metrów nad pasem lotniska, co potwierdza tylko ustalenia prof. Jelonka [że wybuch nastąpił nad ziemią - przyp. red], i też jest przyczynkiem do rozstrzygnięcia prawdziwości ustaleń raportu zarówno MAK jak i ministra Millera.



OGLĄDAJ NA ŻYWO:



Prof. Piotr Witakowski z Komitetu Organizacyjnego IV Konferencji Smoleńskiej - jak co roku - wygłosił wstępny referat. Przypomniał w nim, jak polskie instytucje oddały śledztwo Rosjanom, a następnie z uporem odmawiały wsparcia naukowców, chcących prowadzić badania przyczyn katastrofy 10 kwietnia 2010 r. Dowiedzieliśmy się także, że PAN, Narodowe Centrum Badań Rozwoju i 27 różnych instytucji zajmujących się Mechaniką odmówiło pomocy organizacyjnej Konferencji Smoleńskiej. Prof. Witakowski przypomniał też dorobek naukowy poprzednich konferencji.

Prof. Witakowski podkreślił, że deformacja kadłuba, dyslokacja szczątków są dowodami na destrukcję Tu-154 w wyniku eksplozji. "To było kontrolowane zniszczenie" - zakończył naukowiec, mówiąc: "W samolocie była instalacja detonująca. Do ustalenenia pozostaje, kto ją założył i kto go do tego skłonił". Wcześniej zaznaczył też: "W badaniu należy rozdzielić dowody, do których potencjalny sprawca miał dostęp, i dowody, do których dostępu nie miał"



Po nim głos zabrał - z widowni - Grzegorz Braun. Pochwalił dorobek naukowców, ale jednocześnie zaczął pytać, skąd wiadomo, że szczątki ze Smoleńska to fragmenty Tu-154. To zatem próba powrotu do skompromitowanej wersji "maskirowski", według której to, co widzieliśmy na zdjęciach i filmach ze Smoleńska, nie ma nic wspólnego z rządowym tupolewem, a cała katastrofa była jedną wielką mistyfikacją. Prof. Witakowski pozostawił więc wypowiedź Brauna - jak najbardziej słusznie - bez komentarza.



Następnie pierwszy właściwy referat - Zbigniewa Jelonka - zatytułowany "Prawa fizyki a katastrofa smoleńska". Opowiada on o punkcie TAWS 38 i o tym, że ostatni skręt samolotu był poza technicznymi możliwościami samolotu. Naukowiec z Instytutu Matematyki PAN stwierdził, że zmiana kierunku Tu-154 w momencie TAWS38 wynikać musiała z "siły zewnętrznej". Według Jelonka siła ta została wywołana wybuchem w kadłubie samolotu:



Kolejnym prelegentem jest Duńczyk Glenn Jorgensen:



Po nim głos zabrał ekspert smoleńskiego zespołu parlamentarnego Antoniego Macierewicza - prof. Kazimierz Nowaczyk. Naukowiec mówi: "Rzeczywistą wysokością, na której miał miejsce TAWS 38, było 37,5 m". Z obliczeń prof. Nowaczyka wynika, że najniższa wysokość, na jakiej przed zniszczeniem znalazł się tupolew, to 26 m nad ziemią. Oczywiste więc, że to nie brzoza przyczyniła się do destrukcji maszyny.



Kolejny referat wygłasza dr Anna Gruszczyńska-Ziółkowska - muzykolog z Uniwersytetu Warszawskiego. Analizuje ona materiał dźwiękowy z czarnych skrzynek Tu-154. Mówi przede wszystkim o tym, czego nie słychać w nagraniach udostępnionych przez komisje MAK i Millera, a także o zniekształceniach zarejestrowanych rozmów. Zwraca uwagę na niewytłumaczalne różnice w poziomie głośności w różnych częściach nagrań prezentowanych przez komisje MAK i Millera.

Po krótkiej przerwie swój drugi dziś referat przedstawił inż. Glenn Jorgensen. Następna prezentacja dotyczy raportu grupy archeologów, którzy badami miejsce tragedii smoleńskiej. Referat wygłasza archeolog, dr hab. prof. Uniwersytetu Warszawskiego - prof. Mariusz Ziółkowski. Naukowiec zwraca uwagę, że nie wiemy, ile drobnych fragmentów Tu-154 zebrali przed polskimi archeologami Rosjanie i gdzie je przetrzymują.

Po prof. Ziółkowskim głos zabrał Andrzej Łuczak z redakcji "Pomnik Smoleńsk".
Jego referat zatytułowany jest "Analiza rozkładu szczątków Tu-154 przy użyciu oprogramowania GIS". Ostatnia prezentacja przed przerwą obiadową jest autorstwa Jacka Jabczyńskiego - także z redakcji "Pomnik Smoleńsk". To analiza możliwości użycia materiałów wybuchowych w Smoleńsku.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Burza wokół przewodniczącej komisji rodziny. Marszałek Sejmu: To źle wróży

Magdalena Biejat / twitter.com/KancelariaSejmu

  

Marszałek Sejmu Elżbieta Witek była pytana na konferencji prasowej w Sejmie, czy planowana jest zmiana przewodniczącej komisji rodziny. Zaznaczyła, że obecnie nic jej nie wiadomo w sprawie ewentualnej zmiany szefa komisji rodziny. Jednocześnie zwróciła uwagę, że kontrowersyjna wypowiedź przewodniczącej tejże komisji Magdaleny Biejat „bardzo ją zaniepokoiła”.

Nic mi na ten temat nie wiadomo (...), żeby miały być jakieś zmiany.
- ucięła dyskusję na temat ewentualnych zmian w składzie komisji rodziny marszałek Elżbieta Witek.

Dopytywana, czy jej zdaniem powinno dojść do zmiany przewodniczącej komisji, odparła jednoznacznie:

Nie znam składu osobowego komisji rodziny. Natomiast znam wypowiedź pani przewodniczącej, która mnie bardzo zaniepokoiła, jedna z pierwszych chyba której udzieliła po tym jak została przewodniczącą. To źle wróży, bo myślę, że przewodnicząca komisji razem z prezydium powinna reprezentować zdanie i opinie całej komisji.
- podkreśliła marszałek Sejmu.

Niedługo po wyborze na przewodniczącą komisji rodziny Biejat mówiła w radiowej Jedynce, że Lewica bardzo dba o rodzinę, jednocześnie zwróciła uwagę, że „rodziny są bardzo różne”.

[polecam:https://niezalezna.pl/297381-goscini-z-lewicy-ujawnia-swoj-plan-na-kierowanie-komisja-polityki-spolecznej-i-rodziny]

To, że my rozszerzamy definicję rodziny i nie przymykamy oczu na fakty, tylko mówimy, że są bardzo różne rodziny - w tym też te, które Prawo i Sprawiedliwość uważa za rodziny tradycyjne - nie zagraża żadnemu modelowi rodziny [...] Społeczeństwo się zmienia. Kanon tego, co jest normalne, naturalne, przyjmowane, też się zmienia. Rozumiem, że to jest trudne dla osób konserwatywnych, które chciałyby, żeby wszystko było po staremu, ale świat idzie do przodu, zmienia się.
- przekonywała Biejat.

Dodała, że przyjęcie tego do wiadomości oraz „zadbanie o to, żeby wszyscy się zmieścili w Polsce nikomu nie zagraża, a wręcz przeciwnie”.

Zapytana, czy Lewica zgłosi projekt dopuszczający w kraju małżeństwa jednopłciowe, wiceszefowa klubu Lewicy odparła: „oczywiście, że tak”. Dopytana, czy będzie również projekt umożliwiający adopcję przez te małżeństwa, powiedziała, że ten temat nie był jeszcze poruszany w klubie Lewicy.

Ale ja uważam, że małżeństwa jednopłciowe powinny mieć takie prawo, przede wszystkim dlatego, że zależy mi na dobru dzieci. W parach jednopłciowych i tak już wychowują się dzieci, a po drugie zależy nam, żeby rozszerzać grupę rodzin, które mogą adoptować dzieci czekające na adopcję
- mówiła Biejat.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl