Ważne przemówienie w Krakowie: "Musimy się obronić przed zewnętrznymi atakami"

  

Polska, co powtarzam wielokrotnie, musi być państwem wolności, nawet gdyby wszędzie indziej w Europie ta wolność została zlikwidowana - powiedział dzisiaj wieczorem prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas społecznych obchodów Święta Niepodległości w Krakowie.

"Szanowni Państwo, 97 lat temu odzyskaliśmy niepodległość. Właśnie dlatego dzisiaj świętujemy. Ale co to znaczy, że odzyskaliśmy niepodległość? To znaczy, że odzyskaliśmy własne państwo, państwo narodowe, choć było zamieszkane wtedy przez wiele narodów. Państwo narodowe jest ogromną wartością - jest czymś, bez czego naród, społeczeństwo zorganizowane w naród, nie jest w stanie funkcjonować. I wtedy, przed 97 laty, o to państwo trzeba było zabiegać w salonach dyplomatycznych, ale przede wszystkim zabiegać z bronią w ręku. Trzeba było walczyć na granicach, zdobywaliśmy to państwo zbrojnie" - mówił Jarosław Kaczyński.

"To się udało. Ci, którzy chcieli, by Polska odzyskała niepodległość jako niewielki kraj, ponieśli klęskę. To był ogromny sukces naszego narodu" - tłumaczył prezes PiS. - "Dziś państwo mamy, ale to państwo jest w fatalnym stanie i musimy je odbudować. Musimy odbudować jego siłę, ale by to zrobić, musimy doprowadzić do tego, by ono żyło w naszych sercach i umysłach. Bo państwo nie jest tylko organizacją, państwo jest też pewnym stanem świadomości, stanem ducha narodu. Niektórzy mówią, że jest jakością moralną - tak, i tego dziś brakuje".

"To musi być dopiero odbudowane. I takie jest dzisiaj nasze zadanie, takie jest zadanie naszego rządu - rządu Beaty Szydło. Rządu, który w ścisłej współpracy z prezydentem i klubem PiS, musi pokazać, że polska demokracja jest czymś żywym. A pokazać to może tylko w jeden sposób - musi dotrzymać obietnic. Ale to nie wystarczy. Państwo musi być osadzone głęboko w historii, tradycji, wartościach narodu. To kwestia bardzo szeroka, można powiedzieć wielka - sprawa, o którą trzeba zabiegać w szkołach, mediach. Musimy to uczynić - nie ma innego sposobu podtrzymania Polski niż właśnie odbudowa naszej duchowej siły" - podkreślał.

"Ta duchowa siła musi i może zapewnić nam sukcesy we wszystkich innych dziedzinach, w tym wszystkim, co dotyczy naszej codzienności. Bez niej nie jesteśmy w stanie na dłuższą metę uzyskać nic".

"Musimy się obronić przed różnego rodzaju zewnętrznymi atakami - używam tego słowa, bo dziś zaczyna to przybierać charakter ataku na nasze podstawowe wartości, na to wszystko, co jest fundamentem naszego normalnego, zwykłego życia. Ataku na rodzinę, na Kościół. Musimy obronić naszą wolność" - prezes PiS przedstawił czyhające zagrożenia.

"Polska, co powtarzam wielokrotnie, musi być państwem wolności, nawet gdyby wszędzie indziej w Europie ta wolność została zlikwidowana. (…) Musimy brać pod uwagę wskazania wielkiego papieża, ale i to, co widzimy w codzienności. Musimy być u siebie, Polska musi być naszym państwem narodowym! To nie oznacza, że mamy nie być w UE, że mamy odrzucać to wszystko, co jest europejską współpracą i chroniło Europę od wojen już przeszło 70 lat".

"Otóż to jest ważne, potrzebne, ale tylko wtedy, jeżeli mamy do czynienia z mechanizmem współpracy państw narodowych. Państw suwerennych, które same regulują swoje wewnętrzne stosunki, które mają własną kulturę, tradycję. Mamy w naszym kraju tych, którzy chcieliby Polskę „modernizować” - można powiedzieć modernizować na siłę. Polska musi być zmodernizowana, jeśli chodzi o organizację, technikę, usługi społeczne, ale nie będziemy modernizować polskiego ducha! (…) To doprowadzi Polskę do wielkości, która nam się Polakom należy!"
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Pijany wjechał w przystanek. Sąd nie złagodził kary

Zdjęcie ilustracyjne / pxhere.com/creativecommons.org/publicdomain/zero/1.0/

  

Sąd Apelacyjny w Krakowie podtrzymał dziś wyrok 12 lat więzienia dla Roberta C., który pod wpływem alkoholu wjechał autem w przystanek autobusowy w Kielcach. Zginęła jedna osoba, a cztery trafiły do szpitala. Wyrok jest prawomocny.

Karę oskarżonemu na początku października wymierzył Sąd Okręgowy w Kielcach.

Do wypadku doszło w listopadzie 2017 r. Kierujący BMW 52-letni mieszkaniec Kielc zjechał w stronę zatoki autobusowej i uderzył w przystanek. W wypadku rannych zostało pięć osób. Jedna z nich, 77-letnia kobieta, w wyniku odniesionych obrażeń zmarła w szpitalu. Pierwsze badanie wykazało, że kierowca miał ponad 3 promile alkoholu w organizmie.

Mężczyzna usłyszał zarzuty "sprowadzenia w stanie nietrzeźwości katastrofy w ruchu lądowym z następstwem w postaci śmierci jednej osoby i kierowania pojazdem mechanicznym w ruchu lądowym w stanie nietrzeźwości".

Wobec Roberta C. sąd orzekł także dożywotni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych, zadośćuczynienie dla 10 poszkodowanych w kwocie od 2 do 10 tys. zł i wpłatę 5 tys. zł na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym i Pomocy Postpenitencjarnej.

Apelację od wyroku złożył obrońca oskarżonego. W ocenie obrony okoliczności łagodzące nie zostały wystarczająco uwzględnione. Wskazywała ona również, że sąd pierwszej instancji nie uwzględnił w wystarczającym stopniu tego, że Robert C. nie był karany do momentu spowodowania wypadku, co w przypadku człowieka dojrzałego zasługuje na zauważenie.

Obrońca zwracał również uwagę na postawę oskarżonego po zdarzeniu – na to, że przepraszał on pokrzywdzonych i nie próbował zbiec z miejsca wypadku. Przypominał również o prywatnych problemach Roberta C. – rozwodzie i utracie pracy – które doprowadzić miały do depresji i uzależnienia od alkoholu. Oskarżony nadużywał także leków. W ocenie obrony, gdyby podjęta została terapia, do przestępstwa by nie doszło.

Reprezentujący oskarżonego podkreślał także, że wina Roberta C. nie budzi wątpliwości, jednak zasługuje on na łagodniejszą karę. Argumentował także, że jeśli trafi on do więzienia na długie lata, zapłacenie zadośćuczynienia poszkodowanym nie będzie możliwe. Przypomniał także, że jego klient opiekował się starszą, schorowaną matką, która poprosiła w liście o zmniejszenie synowi wymiaru kary.

Argumenty obrony jednoznacznie odparła prokuratura, uznając, że zarówno okoliczności obciążające oskarżonego, jak i działające na jego korzyść, zostały przez sąd pierwszej instancji dobrze wyważone. Choć prokuratura domagała się jeszcze wyżej kary, wyrok uznała za sprawiedliwy i odpowiedni.

"Codziennie i o każdej godzinie żałuję tego, co się stało" – powiedział Robert C., zabierając głos w sądzie. Przeprosił bliskich ofiar, a także swoją matkę i syna. Podkreślał, że żałuje tego, co zrobił, oraz że "nie poradził sobie z własnym życiem". Sąd poprosił z kolei o najłagodniejszy wymiar kary.

Ten z kolei nie przychylił się do prośby obrony oraz Roberta C. i podtrzymał wyrok sądu pierwszej instancji. Wskazywał przy tym na bardzo obciążające oskarżonego okoliczności. Przypomniał, że Robert C. wsiadł za kierownicę w stanie znacznej nietrzeźwości, a także prowadził w sposób bardzo niebezpieczny, jadąc bardzo szybko w terenie zabudowanym.

To, że nie było więcej ofiar tego zdarzenia – zdaniem sądu – nie jest zasługą oskarżonego, ale jedynie tego, że jego auto zatrzymało się na przystanku, na który wjechało. Ponadto oskarżony znał szkodliwe działanie leków, które przyjmował. Zdaniem sądu nie ma zatem podstaw do złagodzenia kary, mimo że jest ona surowa – jak podkreślono – zbliżona do kary za zabójstwo.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl