Ofiara milicyjnych kul to według producentów wódki ofiara kaca, a towarzyszący Michałowi Adamowiczowi koledzy to kumple od popijawy - można wywnioskować z reklamy zamieszczonej na Facebooku. Towarzyszy jej podpis: "Gdy wieczór kawalerski wymknie się spod kontroli".
Oto jak wygląda "pomysłowość" wódczanych ekspertów:

Zdjęcie wykorzystane w reklamie pokazuje dramatyczną chwilę. Michał Adamowicz - elektryk z Zakładów Górniczych w Lubinie i członek „Solidarności”, brał udział w demonstracji 31 sierpnia 1982 r. w Lubinie. Wiec stłumiła milicja, strzelając do demonstrantów. Adamowicz odniósł rany postrzałowe głowy. Na fotografii widać, jak jego koledzy niosą go, by udzielić mu pomocy. Michał Adamowicz zmarł 5 września 1982 r., osierocił dwoje dzieci. Zacieranie śladów zbrodni rozpoczęto już kilka godzin po tragedii. W rezultacie, po długotrwałym procesie, skazano jedynie trzech dowódców pacyfikacji – Bogdana Garusa, Tadeusza Jarockiego, Jana Maja. Wyroki, zmniejszone na mocy amnestii, wyniosły od 2,5 do 3,5 lat więzienia.
Reklama sugerująca, że Adamowicz to ofiara kaca, została usunięta po protestach internautów. Firma wydała zaś następujące oświadczenie:
W imieniu zespołu Extra Żytniej najmocniej przepraszamy wszystkich, których uraziliśmy naszą publikacją. Pragniemy podkreślić, że publikacja takiej fotografii nie była wynikiem braku szacunku, a naszej nieświadomości. Popełniliśmy błąd i teraz za niego przepraszamy. Dopełnimy wszelkich starań, aby taka sytuacja się nie powtórzyła.