Z raportu holenderskich śledczych i urzędu ds. bezpieczeństwa (OVV) wynika, że to rosyjscy terroryści ponoszą winę za zestrzelenie malezyjskiego boeinga 777 nad Ukrainą w lipcu ub.r. – do takich informacji dotarli dziennikarze CNN. Tymczasem australijskie media opublikowały nowe nagranie z miejsca katastrofy MH17. Na filmie widać przeszukujących bagaże terrorystów. Pojawia się również wzmianka o kilku osobach, które wyskoczyły z samolotu.

W internecie pojawił się nowy film z miejsca katastrofy opublikowany przez News Corp Australia. Na nagraniu widać prorosyjskich terrorystów przeszukujących wrakowisko i bagaże pasażerów samolotu. W pewnym momencie pojawia się wzmianka o kilku osobach, które miały wyskoczyć z samolotu. Jeden z mężczyzn wspomina o tym dwukrotnie:


ZOBACZ FILM:


Jak informuje „Gazeta Polska Codziennie” z opinii ekspertów wynika jednoznacznie, że to rosyjscy żołnierze i terroryści, okupujący wschodnie tereny Ukrainy, ponoszą całkowitą odpowiedzialność za zestrzelenie samolotu malezyjskich linii lotniczych Malaysia Airlines nad wsią Hrabowe w obwodzie donieckim.

Dodatkowo w raporcie ustalono nie tylko typ rakiety, która została wystrzelona w stronę samolotu, ale także trajektorię jej lotu oraz dokładną lokalizację w momencie wystrzału – czytamy na stronie CNN. Amerykańska stacja jako pierwsza przedstawiła część wniosku z raportu holenderskich śledczych.

Wiadomo, że do zestrzelenia maszyny terroryści użyli systemu rakietowego ziemia–powietrze typu Buk. Świadczą o tym m.in. zdjęcia satelitarne z 17 lipca ub.r., czyli dnia, w którym doszło do katastrofy, oraz odłamek tego typu rakiety znaleziony przez dziennikarzy holenderskiej stacji RTL na miejscu tragedii.

Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że przed kilkoma tygodniami badacze z brytyjskiej grupy śledczej „Bellingcat” stwierdzili jednak, że wszystkie fotografie publikowane przez stronę rosyjską zostały spreparowane. Ze zdjęć usunięto m.in. feralne systemy rakietowe oraz dodano chmury, by uwiarygodnić zebrany materiał. Okazało się, że rosyjscy informatycy użyli do przeróbki zdjęć popularnego programu edytorskiego, dostępnego bezpłatnie w internecie.