Oskar Groening, 94-letni były oficer SS, który pełnił funkcję księgowego w Auschwitz, został skazany na cztery lata więzienia za ułatwienie masowego mordu – orzekł dziś niemiecki sąd. Nazista mimo podeszłego wieku odpowie za swoje czyny. W Polsce wygląda to zupełnie inaczej - np. Czesław Kiszczak i Wojciech Jaruzelski wielokrotnie wykorzystywali swój "podeszły wiek" do unikania odpowiedzialności.
 
Proces Groeninga trwał niecałe cztery miesiące. Nazista został oskarżony o pomoc w zamordowaniu 300 tys. osób od maja do lipca 1944 r.
 
Niemiec w czasie wojny był członkiem paramilitarnej niemieckiej formacji nazistowskiej, podległej Narodowosocjalistycznej Niemieckiej Partii Robotników (NSDAP). Był księgowym w nazistowskim obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu. Prokuratorzy udowodnili, że w wyniku pracy mężczyzny niemiecki obóz koncentracyjny funkcjonował bez zarzutów, dzięki czemu możliwe było zamordowanie setek ludzi.
 
Groening nigdy nie zaprzeczył, że służył w obozie, i zaakceptował winę moralną za swoje zbrodnie, ale zaprzeczył swojej odpowiedzialności karnej na podstawie tego, że nie był bezpośrednio zaangażowany w zabójstwa.
 
W Polsce normą jest, że procesy komunistycznych zbrodniarzy postępowania wobec nich są zawieszane lub przedłużane w nieskończoność. Było tak w przypadku rozpraw z udziałem Czesława Kiszczaka i Wojciecha Jaruzelskiego. Podeszłym wiekiem i złym stanem zdrowia motywowały też sądy złagodzone wyroki wobec funkcjonariuszy totalitarnego reżimu - było tak choćby w przypadku byłego oficera UB Jerzego Kędziory.