Kolejny wizerunkowy samobój PO. Właśnie ruszyła nowa akcja, mająca ocieplić wizerunek Ewy Kopacz. W całym kraju pojawią się billboardy ze zdjęciem premier oraz hasłem – „Słucham. Rozumiem. Pomagam”. Szkopuł w tym, że zdjęcie zostało „poprawione”. Część znajdujących się na nim osób usunięto, a jedną dodano. Zauważył to bloger Marcin Strzymiński. „Do oryginalnego zdjęcia (na górze) dokleili w fotoszopie jakąś młodą panią, żeby lepiej wyglądało na billboardzie” – napisał na Twitterze, publikując obydwa zdjęcia.

fot. twitter.com/MStrzyminski
Co na to internauci?

fot. twitter.com
Czy pomysł z akcją pokazującą premier „bliżej ludzi” był dobry? – Specjaliści od jej wizerunku nie biorą pod uwagę, że wizerunek człowieka to jest garnitur na miarę. Podobnie się robi w teatrze. Dobry reżyser nie narzuca aktorowi roli, ale on jej w aktorze szuka. Jak sportowiec ma predyspozycje do podbijania piłki to nie będzie skakał przez obręcz. Przy tych porównaniach wydaje się, że specjaliści w PO wymyślili wizerunek pasujący bardziej do Tuska, jako osoby zaaferowanej, nawet przyjaznej, ale obsadzili w niej Kopacz. Ona nie wiem czy pasowałaby do jakiejkolwiek roli, ale ja bym ją widział w roli osoby władczej, kompetentnej i eksponowanej za biurkiem. Przez ekspertów przygotowanej do odpowiedzi na każde pytanie. Natomiast jako dodatek do kotleta w Pendolino już nie koniecznie – ocenia ocenia w rozmowie z portalem niezalezna.pl Marcin Wolski.
– Pamiętajmy, że to wszystko jest na granicy przesytu. Jedno czy dwa zagrania ocieplą wizerunek, bo inaczej jest to nieskuteczne i ośmieszające. Obsadzanie pani premier w roli jej niepasującej, mimo ogromnych wysiłków, bardziej może jej zaszkodzić – dodaje Wolski.