Debata w TVN: Duda znokautował Komorowskiego w decydującym starciu

Konkretnie, energicznie i merytorycznie. Tak można streścić występ Andrzeja Dudy podczas debaty prezydenckiej. A Bronisław Komorowski?

TVN24/print screen
Konkretnie, energicznie i merytorycznie. Tak można streścić występ Andrzeja Dudy podczas debaty prezydenckiej. A Bronisław Komorowski? „Andrzej Duda to, Andrzej Duda tamto, za rządów PiS-u to, za rządów PiS-u tamto, a ja proponuję…” – tak można opisać przekaz Komorowskiego zaprezentowany w czasie debaty prezydenckiej TVN. Kandydat PiS sprawnie odpowiadał na pytania, a kiedy było trzeba, zdecydowanie odnosił się do ataków prezydenta. Komentarze internautów, które pojawiały się już w trakcie debaty, są jednoznaczne – Duda znokautował obecnego prezydenta.

Debata rozpoczęła się mocnym akcentem. Andrzej Duda wręczył Bronisławowi Komorowskiego małą flagę z logiem Platformy Obywatelskiej, aby przypomnieć, czyim kandydatem jest starający się o reelekcję prezydent. Skonfundowany Komorowski przekazał flagę… Monice Olejnik, która odstawiła ją na podłogę.

Bronisław Komorowski zachowywał się właściwie identycznie, jak w czasie debaty w TVP. Nieustannie atakował Andrzeja Dudę oraz Prawo i Sprawiedliwość, a siebie stawiał jako polityka, który dla Polski jest jedyną nadzieją. Tak samo jak w czasie niedzielnej debaty, niejednokrotnie wchodził Dudzie w słowo, dopowiadał, śmiał się, przeszkadzał. I były te same zarzuty, m.in. dotyczące in vitro oraz rzekomego blokowania etatu na Uniwersytecie Jagiellońskim. Był również atak na teścia Andrzeja Dudy – Juliana Kornhausera i przypomnienie jego wiersza o pogromie kieleckim. Komorowski próbował zaatakować Dudę już w czasie powitania, sugerując, że nie miał pewności, czy kandydat PiS weźmie udział w debacie.

Tymczasem Duda zaprezentował się dużo pewniej i swobodniej, niż w poprzednim starciu. Zdecydowanie odpowiadał zarówno na pytania dziennikarzy jak i ataki Komorowskiego. Mimo usilnych prób kandydata PO, nie dał się wyprowadzić z równowagi, aby ostatecznie przejąć inicjatywę.

W ostatniej rundzie, kiedy pytania na temat polityki zagranicznej zadawała Justyna Pochanke, Bronisław Komorowski zaczął mówić o gołębiu. – No prawie gołąb, a jeszcze niedawno jastrząb, chciał wysyłać polskie wojska na Ukrainę – powiedział o Dudzie. – Nie gołąb, tylko gong, panie prezydencie – zwróciła uwagę Pochanke, bo właśnie wybrzmiał gong, sygnalizujący upływ czasu przewidzianego na wypowiedź.

Po zakończeniu debaty Duda jako pierwszy podszedł do Justyny Pochanke i pocałował ją w rękę. Komorowski dopiero po chwili dołączył do pożegnania.

 

 



Źródło: niezalezna.pl

plk
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo