Radosław Sikorski nieoczekiwanie wycofuje się ze swoich słów? "Rozmowa z Politico nie była autoryzowana i niektóre moje słowa zostały nadinterpretowane" - napisał Radosław Sikorski na twitterze. Wydawca portalu "Politico" zaprzecza, a głos w całej sprawie zabiera również Kreml.

Argument Sikorskiego o nadinterpretacji słów został jednak szybko obalony, bowiem dziennikarz Ben Judah wyjaśnia, że w amerykańskim prawie prasowym nie jest wymagana autoryzacja tekstu przez osobę, która udziela wywiadu.


Przypomnijmy, że amerykański portal Politico poinformował, że Rosja usiłowała wplątać Polskę w inwazję na Ukrainę i przytacza słowa Radosława Sikorskiego: "Chciał (Putin), żebyśmy uczestniczyli w podziale Ukrainy". "Od lat wiedzieliśmy, że tak myślą. Była to jedna z pierwszych rzeczy, jakie Putin powiedział premierowi Donaldowi Tuskowi w czasie jego wizyty w Moskwie. Mówił, że Ukraina jest sztucznym krajem, a Lwów jest polskim miastem i dlaczego by nie załatwić tego wspólnie. Na szczęście Tusk nie odpowiedział. Wiedział, że jest nagrywany" - cytuje portal Sikorskiego.



Fot. Twitter


Co na to Kreml? - Kreml nie ma zamiaru w żaden sposób reagować na słowa byłego szefa polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Radosław Sikorskiego o tym, że kilka lat temu prezydent Rosji Władimir Putin proponował Donaldowi Tuskowi, premierowi Polski, podzielić Ukrainę - oświadczył rosyjskiej gazecie "RBK" rzecznik rosyjskiego prezydenta Dmitrij Pieskow - informuje TVN24.p i przytacza wypowiedzi innych rosyjskich polityków:

- Teraz pojawia się wiele bredni zarówno od żywych osób, jak i wymyślonych - powiedział tajemniczo Dmitrij Pieskow gazecie gospodarczej RBK. To reakcja na publikację amerykańskiego magazynu "The Politico", w którym autor Ben Judah cytuje słowa Radosława Sikorskiego o propozycji Władimira Putina, jaką ten miał złożyć premierowi Donaldowi Tuskowi w Moskwie w 2008 roku. Rządowa "Rossijskaja Gazieta" publikuje z kolei taki komentarz Dmitrija Pieskowa dla agencji TASS: "Po pierwsze, słabo znamy publikacje tego wydawnictwa ("The Politico" - red.). W sumie ta informacja przypomina kaczkę dziennikarską" - powiedział rzecznik Kremla agencji informacyjnej TASS. 

Komentując publikację "RBK" rosyjskie media przypominają: "Jakiś czas temu szereg zachodnich mediów rozpowszechnił słowa Putina rzekomo wypowiedziane w rozmowie z Jose Manuelem Barroso o tym, że Rosja, jeśli to będzie potrzebne, zajmie Kijów w ciągu dwóch tygodni. Po groźbach Kremla, że opublikuje zapis audio rozmowy by potwierdzić, że cytat został wyrwany z kontekstu, Barroso potwierdził, że słowa rosyjskiego lidera nie były groźbą i miały inny sens" - pisze portal Mir24.