Anna Kołakowska, mama Marii, podkreśla, że podczas procesu, córce nie dano możliwości obrony, a sąd nie był zainteresowany przebiegiem wydarzeń. Zwraca też uwagę, że mężczyzna, który w siedzibie "Krytyki Politycznej" pobił Marysię i założył jej na głowę worek, został uniewinniony.
- Sąd wydał wyrok nakazowy, obwinionej wymierzono karę miesiąca ograniczenia wolności, zobowiązując do wykonania w tym czasie nieodpłatnej pracy na cele społeczne, w wymiarze 40 godzin. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, sąd w takich wypadkach orzeka bez udziału stron - wydaje wyrok podczas posiedzenia. Wyrok taki doręcza się obwinionemu z pouczeniem o możliwościach zaskarżenia – podał Tomasz Adamski, rzecznik Sądu Okręgowego w Gdańsku cytowany przez gazeta.pl.
Rodzice Marii zapowiedzieli, że o żadnych pracach społecznych nie ma nawet mowy. Mają złożyć zażalenie w tej sprawie w najbliższych dniach. Jak napisali do naszej redakcji, jeśli będzie trzeba to odwołają się do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.
O ukaranie Marii wystąpiła policja. Chodzi o wykroczenie przeciwko porządkowi publicznemu i spokojowi publicznemu. A co zrobiła?
Nastolatka starała się uniemożliwić czytanie tekstu obrazoburczego spektaklu skandalisty Rodrigo Garcii „Golgota Picnic". Przed czytaniem próbowała rozpylić w pomieszczeniu nieprzyjemny zapach. Po tej próbie czterech mężczyzn zarzuciło jej na głowę worek i wyprowadziło z pomieszczenia, na zewnątrz, gdzie znajdowała się policja.
- Lewackie środowiska mają przewagę w tym kraju, dlatego oskarżenia policji wliczyłam w koszty tej akcji. Mimo to po raz drugi raz zachowałabym się w ten sam sposób. To oczywiste dla wielu katolików w moim wieku – mówiła nam po przesłuchaniu Marysia Kołakowska.