Na początku sierpnia Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo w sprawie „dealu” prezesa Narodowego Banku Polskiego Marka Belki i ministra Spraw Wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza. W nagranej rozmowie planowano odwołanie Jacka Rostowskiego ze stanowiska ministra finansów w zamian za finansowanie deficytu budżetowego przez NBP.
Rozmowa Belki i Sienkiewicza TUTAJ
- Wszczęliśmy śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień przez prezesa Rady Ministrów, ministra spraw wewnętrznych i prezesa Narodowego Banku Polskiego. Przekroczenia te miały polegać na naruszeniu niezależności NBP poprzez zawarcie w lipcu 2013 przez prezesa Rady Ministrów z prezesem NBP nieformalnego porozumienia za pośrednictwem ministra spraw wewnętrznych – mówił wówczas rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Przemysław Nowak.
Dwa tygodnie temu (20 sierpnia) jako pierwszego przesłuchano szefa MSW Bartłomieja Sienkiewicza. Po złożeniu zeznań prokuratura jedynie potwierdziła odebranie zeznań (w charakterze świadka) w sprawie dealu dokonanego w restauracji "Sowa i przyjaciele". Sienkiewicz - po wyjściu z prokuratury - nie był zbyt rozmowny stwierdzając jedynie, że stara się pomóc w wyjaśnieniu afery.
Podobnie zachował się dzisiaj Marek Belka, który spędził w prokuraturze ponad 2 godziny i po wyjściu nie chciał rozmawiać z dziennikarzami.
Prokuratura na razie działa konsekwentnie. Wzywa po kolei bohaterów skandalu. Czas więc na trzeciego, którego nazwisko pojawia się w zainteresowaniu śledczych. Premiera Donalda Tuska. Chyba zdążą dostarczyć wezwanie przed wyjazdem do Brukseli.