W ubiegły weekend dziesiątki tysięcy Polaków udających się nad Bałtyk utknęły w korkach. W niemiłosiernym upale wielu z nich ponad godzinę czekało, aby móc zapłacić za przejazd nowo wybudowanymi autostradami.
Stało się to powodem do narzekań i drwin z rządu, a szczególnie z minister infrastruktury i rozwoju Elżbiety Bieńkowskiej, która na swoje usprawiedliwienie powiedziała jedynie, że tam, „gdzie są bramki, tam są korki”.
Sytuacja była tak nie w smak rządowi, że wywołała reakcję Donalda Tuska, który zdecydował o otwarciu bramek i niepobieraniu opłat za przejazd autostradą. Premier nie posłuchał jednak złotej myśli minister Bieńkowskiej i zniósł opłaty jedynie na autostradzie A1. Na innych autostradach sytuacja się nie zmieniła. Wczoraj o godz. 16, a więc jeszcze przed szczytem, na autostradzie A4 w Brzęczkowicach do punktu poboru opłat czekało się prawie pół godziny. Stojący w 30stopniowym upale i wielokilometrowych korkach kierowcy zapewne zastanawiali się, dlaczego i oni nie zostali zwolnieni z opłat. Odpowiedział im na antenie TVN24 Paweł Graś, były rzecznik rządu. – Nie chodzi o to, aby na drogach ćwiczyć system sprawiedliwości społecznej – podkreślił Graś.
Zdaniem posłów opozycji jest to jednak jawna dyskryminacja. – Donald Tusk w rządzeniu państwem przypomina lekarza, który na wszystkie choroby stosuje puder – mówi „Codziennej” Andrzej Adamczyk, wiceprzewodniczący sejmowej komisji infrastruktury z PiSu. – Niestety premier wraz z kolejnymi ministrami odpowiadającymi za infrastrukturę doprowadził do ogromnego bałaganu. Teraz wprowadza się zmiany, które nic nie zmienią – podkreśla poseł.
Zgadza się z nim jego partyjny kolega Jerzy Polaczek, który podkreśla, że winę za bałagan na autostradach ponosi rząd i Ministerstwo Infrastruktury. – W tym momencie należy renegocjować umowy z partnerami, tak aby wprowadzić elektroniczny system poboru opłat – mówi „Codziennej” Polaczek.
Jak się okazuje, dwa lata temu urzędnicy resortu infrastruktury i GDDKiA przygotowali już plany strategii i dokumenty, dzięki którym możliwa byłaby zmiana systemu opłat, ale inicjatywy zaniechał minister Sławomir Nowak. – To, co zrobił premier Donald Tusk, jest przejawem ogromnej paniki. Rząd nie rozwiązał problemu, a za to partactwo zapłacimy wszyscy – podkreśla Jerzy Polaczek. – Propozycja premiera to uderzenie w cały system tylko po to, aby zadowolić mieszkańców Pomorza. To musi wywoływać wściekłość rozsądnie myślących Polaków – zaznacza Jerzy Polaczek.
Interpelację w sprawie autostradowej dyskryminacji złożył poseł Stanisław Pięta.