Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Szokująca relacja sędziego. "Moja sytuacja zawodowa drastycznie pogorszyła się po decyzji ws. ENA"

- Moja sytuacja zawodowa drastycznie pogorszyła się po wydaniu uchylenia Europejskiego Nakazu Aresztowania wobec Marcina Romanowskiego. Spotykają mnie sytuacje, które w moim 30-letnim okresie orzekania nigdy mnie nie spotkała. (...) Zostało mi dołożone 75 proc. obciążenia w sprawach K, czyli takich, jakie ma liniowy sędzia. Zwiększy się zakres obowiązków w takim stanie, że nie będę w stanie tych spraw ocenić i w rozsądnym terminie rozpoznać - powiedział podczas wysłuchania w Krajowej Radzie Sądownictwa sędzia Dariusz Łubowski.

Sędzia Sądu Okręgowego Dariusz Łubowski jest kierownikiem i zarazem jedynym sędzią orzekającym w Sekcji Postępowania Międzynarodowego ds. z zakresu prawa karnego ze stosunków międzynarodowych przy VIII Wydziale Karnym SO w Warszawie. 

Podczas swojej wypowiedzi w Krajowej Radzie Sądownictwa, sędzia Łubowski wskazał, że ostatnich latach wpływ spraw do tej sekcji wzrósł ponad dwukrotnie.

- Jestem jedynym sędzią, wpływ do tej sekcji wzrósł dwukrotnie. Jest to w tej chwili obciążenie bardzo wysokie, które z całą pewnością stanowi pensum sędziego orzekającego na poziomie SO z naddatkiem. Rozpoznałem 482 sprawy w 2025 r. - mówił, zaznaczając, że sprawami międzynarodowymi zajmuje się już od czasu studiów.

Dodał jednocześnie, że jego sytuacja zawodowa "drastycznie pogorszyła się" po wydaniu uchylenia Europejskiego Nakazu Aresztowania wobec Marcina Romanowskiego.

- Spotykają mnie sytuacje, które w moim 30-letnim okresie orzekania nigdy mnie nie spotkały. Sytuacje te odbieram jako szykany i represje. Po ogłoszeniu na konferencji prasowej przez rzecznik SO, że uchyliłem ENA, po godzinie na konferencji prasowej pojawił się minister Waldemar Żurek, który pozwolił sobie na komentarz dotyczący postępowania karnego. Użył w tej sprawie ordynarnych kłamstw, także wobec mnie. Poinformował opinię publiczną, że wydałem decyzję na posiedzeniu niejawnym i jest to kłamstwo. W postępowaniu karnym nie istnieje instytucja posiedzenia niejawnego, a tylko posiedzenie bez udziału stron. Tego orzeczenia były, są i będą, jeśli nic się nie zmieni, bez udziału stron. Zarzut, że prokuratura nie była powiadomiona o terminie - absurd i kłamstw. Nie musi być powiadamiana o terminie, skoro nie bierze udziału. Prawo tego nie przewiduje. Zarzut, że wydałem orzeczenie w składzie jednoosobowym - nie ma w prawie składów lepszych lub gorszych, a składy prawidłowe lub nie. Jedynym prawidłowym składem są składy jednoosobowe - powiedział sędzia.

Dodał, że "kolejną nieprawdą jest, że wydałem orzeczenie bez akt"

- To sytuacja niezwykle przykra i groźna dla polskiej praworządności, Minister sprawiedliwości atakuje sędziego za pomocą kłamstw. Jestem tym osobiście zaniepokojony. Niestety, na kolejnej konferencji prasowej minister zapowiedział, że musi nastąpić zmiana zakresu moich obowiązków po to, żebym nie był jedynym sędzią, który orzeka w sprawie ENA. Słowo stało się ciałem, ponieważ w dniu 15 stycznia otrzymałem decyzje podpisaną przez p. Beatę Najjar - nie chciałbym odnosić się do samej pani Beaty Najjar, która w mojej ocenie od 11 lipca 2025 jest sędzią w stanie spoczynku i zajmuje stanowisko prezesa SO - o nowym podziale obowiązków, w którym zostało mi dołożone 75 proc. obciążenia w sprawach K, czyli takich, jakie ma liniowy sędzia. Zwiększy się zakres obowiązków w takim stanie, że nie będę w stanie tych spraw ocenić i w rozsądnym terminie rozpoznać

- relacjonował sędzia Łubowski.

Sędzia w klinczu

Podkreślił, że dziś otrzymał ustną informację, że w ramach SLPS "wylosował sprawę 300-tomową, czyli materiał liczący 120 tys. stron".

- Zgodnie z art. 22 Ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych w ustawowym terminie złożyłem odwołanie do Krajowej Rady Sądownictwa. Obciążenie jest bardzo duże i wymaga zaangażowania i specjalistycznej wiedzy. W dniu wczorajszym otrzymałem pismo, także podpisane przez p. Najjar i przeczytam pierwsze zdanie:  "w załączeniu zwracam jako niedopuszczalne odwołanie złożone od prawomocnego podziału czynności ustalonego w dniu 14 stycznia z datą obowiązywania od 15 stycznia". W ten sposób zostałem pozbawiony możliwości odwołania. Pani Najjar, stwierdziła arbitralnie, bez żadnego uzasadnienia, że jej decyzja jest prawomocna. Według mojej skromne wiedzy decyzja prawomocna byłaby, gdyby nie został złożony środek zaskarżenia lub zostałby rozpoznany. Ta decyzja nie jest prawomocna - powiedział Dariusz Łubowski.

Sędzia zaznaczył, że znalazł się w klinczu - jeśli nie przyjmie spraw do referatu, może narazić się na odpowiedzialność karną z tytułu niedopełnienia obowiązków, a w przeciwnym razie - "uzna bezprawie, które wygenerowała p. Beata Najjar".

- To brutalne, agresywne naruszenie, podeptanie mojego prawa - stwierdził.

"Sędziowski apartheid"

Sędzia Łubowski wskazał, że sytuacja w pionie karnym Sądu Okręgowego w Warszawie jest tragiczna.

- Została utworzona sekcja, do której przymusowo zostali skierowani sędziowie, którzy otrzymali od prezydenta powołania od 2017 r. Ci sędziowie zostali faktycznie pozbawieni możliwości orzekania w sprawach, w których powinni orzekać. To sytuacja, która może przypominać apartheid, jednych sędziów wobec innych. To sytuacja niewyobrażalna dla nas prawników nawet kilka lat temu. Są wielkie braki jeśli chodzi o orzeczników, a kilkanaście osób z pionu karnego, w tym doświadczeni sędziowie, zostało odsuniętych od orzekania. Trzeba zadać sobie pytanie - niezależnie od tego, kto jaki pogląd prezentuje. Czy tego typu sytuacja służy interesowi naszej ojczyzny

- spuentował sędzia Dariusz Łubowski.
 

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane