To już nie przypadek, tylko wyraźny kierunek – podkopywanie NATO. To nie ma nic wspólnego ze „wzmacnianiem Europy”. To polityczna krótkowzroczność i igranie z bezpieczeństwem. W świecie rosnących napięć takie słowa rozbijają jedność Zachodu i wysyłają sygnał słabości. Efekt jest prosty: dokładnie taka narracja, jakiej chcą Moskwa i Pekin. W praktyce oznacza to osłabienie odstraszania i większą niepewność w regionie, także z perspektywy Polski. Coraz wyraźniej widać też niebezpieczne przesunięcie. Polska rządzona przez Tuska zaczyna być postrzegana jako część europejskiego bloku krytycznego wobec USA, zamiast jeden z filarów relacji transatlantyckich.
Tusk podaje piłkę, Berlin strzela do Sojuszu
Wypowiedź Donalda Tuska dla „Financial Times”, podważająca wiarygodność USA, była de facto „podaniem piłki”. Chwilę później Friedrich Merz dorzucił narrację o „upokarzanej Ameryce” i słabości Donalda Trumpa wobec Iranu.