Polityk PO przyznał więc, że spot jest częścią kampanii wyborczej, zatem Platforma Obywatelska mogła złamać prawo, wykorzystując środki unijne do kampanii wyborczej (w spocie nie pojawia się żadna wzmianka sugerująca, że widz ma do czynienia z materiałem komitetu wyborczego).
Teraz Ross twierdzi, że nie wypowiedział takich słów, choć według dziennikarzy Telewizji Republika nagranie przeczy jego wersji.

Dodajmy, że europoseł Platformy pozwał TV Republikę za... "treści godzące w dobre imię PO i Rzeczypospolitej Polskiej". Postępowanie w trybie wyborczym rozpoczęło się po godz. 14.
A oto spot wyborczy Tadeusza Rossa, który z pewnością jest jednym z najbardziej kuriozalnych materiałów wyborczych tej kampanii:
