Według Prokuratury Rejonowej dla Warszawy-Mokotowa nie ma nic złego w mówieniu o „polskich obozach koncentracyjnych”. Urząd ten odmówił właśnie wszczęcia śledztwa w sprawie znieważenia Polski przez „Rheinische Post”, niemiecką gazetę, która użyła sformułowania „polskie obozy koncentracyjne i polskie getta”.

Polacy od kilkunastu lat walczą o to, by w zachodnich mediach nie pojawiały się sformułowania „polskie obozy koncentracyjne” i „polskie getta”, które mogą sugerować, że Polska była współodpowiedzialna za Holokaust. Walki milionów Polaków nie wspierają jednak polskie organa ścigania. Przykładem jest postanowienie Prokuratury Rejonowej Warszawa-Mokotów, która odmówiła zajęcia się sprawą znieważenia Polski.

Zawiadomienie do prokuratury złożyli Anna Halves i Józef Galiński ze Związku Polaków w Niemczech „Rodło”. Polaków oburzyło stwierdzenie zawarte w niemieckiej gazecie „Rheinische Post” z 27 sierpnia 2013 r. Dziennikarka Beate Wyglenda w jednym z artykułów użyła stwierdzenia „przeżyli oni polskie obozy koncentracyjne i polskie getta”.

„Takie kłamliwie, a zarazem niedwuznaczne sformułowania użyte przez dziennikarkę mają na celu wyrobienie u czytelników odczucia, że Polacy są winni za zbrodnie dokonane w obozach koncentracyjnych założonych przez bezpaństwowych nazistów” – czytamy w zawiadomieniu do prokuratury. Anna Halves i Józef Galiński domagali się od gazety zapłaty 200 tys. euro na rzecz jednej z polskich instytucji charytatywnych. Sprawy nie podjęła jednak polska prokuratura, odmawiając wszczęcia śledztwa i tłumacząc jednocześnie Niemców.

„Należy zauważyć, iż sformułowanie »polskie obozy zagłady« choć wyjątkowo niefortunne, nie miało na celu wskazania, iż obozy takie zakładali Polacy, a jedynie, iż położone one były na ziemiach polskich” – czytamy w postanowieniu podpisanym przez prokurator Mariolę Redę-Pieczeniewską. Jednocześnie prokuratura podkreśliła, że gazeta pod naciskiem polskich mediów (głównie portalu Niezależna.pl, który jako pierwszy nagłośnił sprawę) i polskich władz opublikowała sprostowanie.

– To skandaliczne postanowienie. Jak teraz jako Polacy mamy wymagać szacunku od innych, skoro nie umiemy sami siebie szanować? – mówi „Codziennej” Krzysztof Szczerski, poseł PiS‑u zasiadający w sejmowej komisji spraw zagranicznych. Jego zdaniem taka decyzja prokuratury to wynik forsowanych przez największe media i władzę postaw zakładających niedostrzeganie problemu. Wtóruje mu Witold Waszczykowski, były wiceminister spraw zagranicznych. – Szczególnie ten rząd od kilku lat porzucił całą koncepcję polityki historycznej i również zaniedbał tę kwestię, i to teraz się mści – twierdzi Waszczykowski.