Bruksela chce narzucić przyjmowanie migrantów - znowu. Fogiel wprost: „Nie zgodzimy się na takie działania”

"Temat jest poważny, ale Polska nie zgodzi się na żadne tego typu działania. Jeśli ktoś ma takie podejście, to mam nadzieję, że weźmie pod uwagę miliony Ukraińców, których większość krajów nie przyjęła, a Polska tak. Wtedy też powinniśmy te miliony dostać. Znając Komisję Europejską, 'obowiązkowa solidarność' odnosiłaby się tylko do tych, którzy jeszcze nie tak dawno temu szturmowali nasze granice. My zdecydowanie będziemy się temu sprzeciwiać" - powiedział w programie #Jedziemy poseł PiS - Radosław Fogiel. Polityk odniósł się tymi słowami do podnoszonego - znów - na arenie międzynarodowej tematu relokacji migrantów.

Radosław Fogiel, Michał Rachoń
Zrzut ekranu (TVP Info)

W Brukseli Komisja Europejska wraca ze sprawą de facto obowiązkowych relokacji migrantów do państw członkowskich. Jeśli kraje UE nie będą chciały się na to zgodzić, KE proponuje zapłatę ekwiwalentu finansowego – 22 tys. euro na migranta. Strona polska otwarcie sprzeciwia się tego typu rozwiązaniom. Należy pamiętać, że w związku z wojną na Ukrainie, Polska przyjęła kilka milionów prawdziwych uchodźców wojennych. 

Według informacji Polskiej Agencji Prasowej taką propozycję przedstawiła w środę komisarz UE ds. wewnętrznych Ylva Johansson ambasadorom państw członkowskich. To wznowienie dyskusji, która rozpoczęła się w 2015 r. wraz z kryzysem migracyjnym w UE. Wtedy część krajów nie chciała się na to zgodzić. W efekcie KE uruchomiła procedury naruszenia prawa UE wobec tych krajów, w tym m.in. Polski.

"My się temu sprzeciwiamy"

Z informacji Polskiej Agencji Prasowej wynika również, że podczas rozmów z Johansson ambasador, Stały Przedstawiciel RP przy UE  Sadoś wskazał, że w Polsce 1 mln uchodźców z Ukrainy jest objętych ochroną międzynarodową, a UE na pomoc im przekazała 200 mln euro. Podkreślił, że na jednego uchodźcę z Ukrainy KE przeznaczyła zatem 200 euro, a jednocześnie w planach ma obciążenie państw, które nie będą chciały przyjmować nieregularnych migrantów w ramach mechanizmu przymusowej relokacji, kwotą 22 tys. euro. To – jak zaznaczył - rażąca dysproporcja.

"Temat jest poważny, ale Polska nie zgodzi się na żadne tego typu działania. Jeśli ktoś ma takie podejście, to mam nadzieję, że weźmie pod uwagę miliony Ukraińców, których większość krajów nie przyjęła, a Polska tak. Wtedy też powinniśmy te miliony dostać. Znając Komisję Europejską, 'obowiązkowa solidarność' odnosiłaby się tylko do tych, którzy jeszcze nie tak dawno temu szturmowali nasze granice. My zdecydowanie będziemy się temu sprzeciwiać"

– powiedział, odnosząc się do tematu w rozmowie z red. Michałem Rachoniem, Fogiel.

"Łapią piłki rzucane przez Putina"

Polityk został zapytany o - w skrócie - ofensywą postawę opozycji, co do pomysłu powołania komisji mającej zbadać wpływy rosyjskie w Polsce w latach 2007-2022. Jak przypominamy, taki pomysł wybrzmiał swego czasu z ust przewodniczącego PO - Donalda Tuska. Zdaniem opozycji, projekt przedstawiony przez PiS jest niezgodny z Konstytucją oraz grożą postawieniem polityków PiS przed Trybunałem Stanu.

"Opozycja przy każdej już okazji próbuje tego typu groźby formułować. Naszym zadaniem jest realizowanie interesu państwa polskiego, a nie przejmowanie się ich groźbami. Boli mnie to, że jest tak duży opór ws. zbadania na przestrzeni ostatnich lat potencjalnych wpływów rosyjskich. Mieliśmy do czynienia z wieloma dziwnymi decyzjami - np. o kontrakcie gazowym. Nie wiem, skąd ten opór, bo oryginalna propozycja pochodziła od Donalda Tuska. On chciał jej użyć jako cepa na PiS, ale kiedy my podeszliśmy do sprawy poważnie, to on się z tego wycofał"

– wskazał poseł PiS.

Jak przyznał - "podobnie jest z tym, żeby zamrożone aktywa rosyjskie można było konfiskować".

"Tu również jest opór opozycji. Opozycja domaga się teraz odwołania szefa MON. Oni się nawet nie zastanawiają tego, co oni robią. Rosja mogłaby coś wystrzelić na nasze terytorium, a opozycja chce odwołać ministra obrony narodowej. Przecież to jest granie w orkiestrze Putina"

– uważa Fogiel.

Jego zdaniem "opozycja nie rozumie, że działania przeciwko Polsce, przeciwko rządowi to łapanie piłki rzucanej przez Łukaszenkę czy Putina".

"Tu jest zawsze kontra, zawsze jest "nie". Opozycja torpeduje wszystko, a przecież są sprawy, które powinny być wyłączone z takich sporów. Jak widać - nie wszyscy tak uważają"

– dodał.

 



Źródło: niezalezna.pl

 

#Michał Rachoń ##Jedziemy #Polska

Anna Zyzek
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo