Eksperci dla Niezalezna.pl: Szantaż Komisji Europejskiej wobec Polski może trwać do wyborów

Komisja Europejska za nic ma ustalenia z polskimi władzami i nadal blokuje wypłacenie środków z Krajowego Planu Odbudowy. Europosłowie PiS wprost mówią, że stracili resztki zaufania do tego organu unijnego, który wbrew traktatom nieustannie stara się rozszerzać swoje kompetencje. Niezależna.pl zwróciła się do politologów z prośbą o analizę obecnej sytuacji i pytaniem: jakie są szanse na wyegzekwowanie od unijnych urzędników wywiązania się z początkowych ustaleń. Prognozy, jakie usłyszeliśmy, nie są optymistyczne.

Zdjęcie ilustacyjne
pixabay.com

Komisja Europejska od miesięcy stara się za wszelką cenę uprzykrzyć życie polskiemu rządowi jednocześnie wspierając polska opozycję. Sytuacja nie dziwi jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że unijne instytucje zdominowane są przez członków Europejskiej Partii Ludowej (EPP), do której należy m.in. Platforma Obywatelska i Polskie Stronnictwo Ludowe.

Niezależna.pl zwróciła się do trzech politologów: prof. Pawła Soroki, dr Krzysztofa Kawęckiego i dr Andrzeja Anusza, z pytaniem, jakie w obecnej sytuacji są szanse na wyegzekwowanie od KE wywiązania się z ustaleń.

- W Unii Europejskiej funkcjonują cztery główne organy. Pierwszym i teoretycznie najważniejszym jest Rada Europejska, składająca się z przywódców państw członkowskich. Drugim jest Rada Unii Europejskiej, w której składa wchodzą ministrowie resortów z państw członkowskich. Trzecim jest Parlament Europejski, do którego swoich przedstawicieli wybieramy w wyborach. Czwartym organem jest Komisja Europejska. Jest to organ wykonawczy, który powinien realizować decyzję organów wymienionych w poprzednich punktach. Tymczasem Komisja Europejska pokazała, że ma aspiracje, aby sprawować dużo większe funkcje, do czego nie ma żadnych praw. Żadne traktaty o tym nie mówią. Jedynym i najważniejszym narzędziem KE jest to, że to ona przydziela środki, dysponuje pieniędzmi

– tłumaczy prof. Soroka.

Zaznacza, że od dłuższego czasu widać niechęć KE do polskiego rządu. 

- Nie wydaje mi się, aby było możliwe zakończenie tego sporu. Wiele na to wskazuje, że będzie on trwał co najmniej do najbliższych wyborów parlamentarnych w naszym kraju. Mimo iż spełniliśmy żądania Komisji Europejskiej obawiam się, że pieniądze z KPO nie będą wypłacane – ocenia prof. Soroka.

O komentarz do tej sprawy poprosiliśmy także politologa dr Krzysztofa Kawęckiego.

- Niestety jestem pesymistą, jeśli chodzi o ocenę szans na jakąkolwiek poprawę stosunków między polskim rządem a Komisją Europejską. Unijne elity inspirowane głównie przez polityków z Niemiec mają jasno określony plan, który zakłada federalizację Unii. Ich celem jest doprowadzenie do sytuacji, w której tak zwane prawo unijne będzie ważniejsze niż prawa obowiązujące w poszczególnych krajach członkowskich

– mówi dr Kawęcki.

Dodaje również, że „nie podziela entuzjazmu niektórych obserwatorów życia politycznego, którzy twierdzą, że jeśli zmieni się skład Parlamentu Europejskiego czy Komisji Europejskiej, to automatycznie zmieni się też traktowanie Polski na tej arenie”.

- Instytucje europejskie są zdominowane przez określone frakcje liberalno-lewicowe. Społeczeństwa często zapominają, że KE czy PE to nie są jakieś niezależne organy, tylko w nich rządzą określone siły polityczne. Wobec tego wszystkie kraje członkowie, których rządy widzą UE jako wspólnotę narodów, a nie jedno superpaństwo, będą przez obecne władze UE zwalczane. Jak już wspomniałem, plan jest jasno określony – jest nim federalizacja i każdego, kto się z nią nie zgadza, eurokraci będą atakowali wszelkimi możliwymi metodami

– uważa politolog. 

O opinię poprosiliśmy również dr Andrzeja Anusza, politologa z Instytutu Piłsudskiego w Warszawie.

- Nie ma wątpliwości, że doszło do pewnego przesilenia w kontaktach między Komisją Europejską i polskim rządem. KE złamała ustalenia, które przez ponad rok były wypracowywane w negocjacjach. Jeśli chodzi o sprawę sądownictwa, to już przedstawiciele prezydenta RP zapowiedzieli, że nie będzie kolejnych projektów ustaw, bo wszystko na co się z KE umawiali, zostało zawarte w tej ustawie przyjętej ostatnio przez Sejm. Widać brak woli porozumienia ze strony KE, bo jeśli spełnilibyśmy kolejne żądania, to pojawiłyby się jeszcze następne i następne

– wskazuje dr Anusz.

Podkreśla też, że ta sytuacja sprawiła, że analizowane są różne scenariusze polityczne.

- W ostatnim czasie pojawiły się takie głosy, że PiS mógłby wrócić do wniosku PSL-u sprzed roku o samorozwiązanie Sejmu. Decyzję o jego odmrożeniu podejmuje marszałek Elżbieta Witek. Jeśli ta sprawa zostałaby postawiona, to mogłaby mieć spory wpływ na polską opozycję i jej zachowanie na arenie międzynarodowej. Opozycja nie przygotuje się do wyborów w tak krótkim czasie. Wobec tego groźba przeprowadzenia ich we wcześniejszym terminie, i to na żądanie części tego bloku anty-PiS, mogłaby naruszyć plany Komisji Europejskiej i polskiej opozycji wobec polskiego rządu – uważa dr Anusz.

 



Źródło: niezalezna.pl

 

#Komisja Europejska

Jan Przemyłski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo