Procedura bezprawna od początku do końca
Dokonany w piątek wybór sędziowskiej “piętnastki” do Krajowej Rady Sądownictwa budził szereg wątpliwości już na początkowym etapie trwania procedury. Mimo braku jakiejkolwiek podstawy prawnej w znowelizowanej w 2017 r. i obowiązującej wciąż ustawie o KRS, stowarzyszenia sędziów “Iustitia” i “Themis” wspierane przez ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka zainicjowały przeprowadzenie tzw. prawyborów.
Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil, a następnie kliknij „Obserwuj w Google”
Odbyły się one podczas Zgromadzeń Ogólnych Sędziów, na których opiniowano kandydatów do KRS. Mimo środowiskowej presji (zgromadzenia zostały zwołane przez prezesów sądów) frekwencja była mizerna i oscylowała w granicach 50 proc., a w niektórych sądach, w tym w NSA i SN zgromadzenia w ogóle się nie odbyły.
Posłowie PiS skierowali do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o zbadanie konstytucyjności przepisów regulujących procedurę wyboru sędziowskiej części KRS dotyczących zgłaszania kandydatów przez 25 sędziów lub 2000 obywateli oraz roli Sejmu w tej procedurze. We wtorek Trybunał Konstytucyjny wydał postanowienie zabezpieczające, w którym nakazał Sejmowi wstrzymanie wyboru sędziów do KRS do czasu wydania ostatecznego orzeczenia w tej sprawie. Marszałek Sejmu zabezpieczenie to zlekceważył, co sprawiło, że posłowie PiS zdecydowali się nie wziąć udziału w ich zdaniem nielegalnym w tej sytuacji głosowaniu.
Jakby tego było mało, głosując nad wyłonionymi przez Komisję Sprawiedliwości i Praw Człowieka kandydaturami większość sejmowa naruszyła przepisy ustawy o KRS. Zwrócił na to uwagę poseł Paweł Jabłoński, wskazując, że zgodnie z art. 11d ust. 5 w zw. z ust. 4 ustawy o KRS Sejm powinien wybrać członków KRS na wspólną czteroletnią kadencję, “na najbliższym posiedzeniu Sejmu po ustaleniu przez komisję listy 15 kandydatów”. Oznacza to, jego zdaniem, że nie może tego zrobić na tym samym posiedzeniu, na którym kandydaci zostali wybrani przez komisję. - Wybór członków KRS dokonany z naruszeniem ustawy jest nieważny - nie wywiera skutków prawnych, a cała procedura powinna rozpocząć się od nowa - uważa poseł Jabłoński.
Możemy mieć dwa KRS-y?
Zdaniem konstytucjonalisty dr. Oskara Kidy, z którym rozmawiał o sprawie portal Nieżalezna.pl istnienie szeregu wątpliwości, jeśli chodzi o procedurę wyboru sędziów do KRS “jest bezsprzeczne”. - Jest przepis ustawy mówiący o tym, że ten wybór powinien być dokonany na kolejnym posiedzeniu Sejmu. W tym wypadku nawet nie próbowano skrócić tego terminu, choć byłoby to - jak wskazał poseł Jabłoński - niedopuszczalne, ponieważ ustawa nie przewiduje, żeby można było ten termin skrócić - zaznaczył prawnik.
Pytany czy skutkować to może nieważnością wyboru, przyznał jednak, że “nie jest to takie oczywiste”.
- Wydaje się, że może to mieć wpływ na ważność tego wyboru, a gdyby tak było, to cała ta piętnastka nie zostałaby wybrana skutecznie i wybór należałoby powtórzyć na następnym posiedzeniu Sejmu. I ciekawe, co się stanie, jeśli ten wybór się nie dokona? Wówczas nie będzie to już możliwe do sanowania, trzeba będzie jeszcze raz przeprowadzić całą procedurę
- ocenił.
Spytaliśmy jaki organ państwa mógłby rozstrzygnąć o wadliwości wyboru sędziów do KRS. - Normalnie powinno to być rozstrzygnięte przez Trybunał Konstytucyjny, ale jeżeli rząd nie uznaje wyroków Trybunału, to nawet jeżeli zapadnie takie rozstrzygnięcie, będą szli w zaparte i będą twierdzić, że wybór był ważny i dokonany - uważa dr Kida.
Jednocześnie podkreśla, że po zmianie władzy, “niezależnie jaka ona będzie, ale jeżeli będzie szanowała wyroki TK, może ona uznać, że nie ma Krajowej Rady Sądownictwa i będziemy mieli dwa KRS-y". - To jest bardzo groźne przestrzegł.
- Gdyby te wątpliwości się potwierdziły, to prezydent może wyjść z założenia, że nie będzie akceptował wniosków tak wyłonionej KRS. I tutaj czeka nas być może bardzo groźny precedens, ponieważ w poniedziałek ETPCz ma rozpoznać skargę asesorów sądowych niepowołanych przez śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego prawie 20 lat temu. Jeżeli będzie tak, że rząd wymyśli sobie, że po wyroku ETPCz podlega to jakiejś kontroli sądowej i będzie usiłował przymusić prezydenta, to kto wie czy faktycznie nie pojawią się po raz pierwszy prawdziwi neo-sędziowie
- wyjaśnił.
Podkreślił jednocześnie, że wyroki ETPCz nie są w Polsce źródłem prawa i nas nie wiążą, a jedynie podlegają wykonaniu.