Mobbing w gorzowskim WORD. Politycy PO nabierają wody w usta. Tomczyk: „Nie wiem, nie słyszałem”

Ogromny skandal w spółce nadzorowanej przez samorządowców z Platformy Obywatelskiej i próba zamiecenia pod dywan. Zapytaliśmy posłów Platformy Obywatelskiej o to, dlaczego nie zareagowali na wydarzenia w gorzowskim WORD. Szef lokalnych struktur PO Waldemar Sługocki stwierdził, że sprawa powinna zostać zbadana przez organy sprawiedliwości, ale co oni zrobili do tej pory dla jej wyjaśnienia? Niektórzy politycy PO nabierają wody w usta. - Nie wiem, nie słyszałem, jestem poza Warszawą - powiedział nam wiceszef partii Cezary Tomczyk.

zdjęcie ilustracyjne
Aleksiej Witwicki / Gazeta Polska

W niedzielę w programie „W punkt” w Telewizji Republika poseł PO Artur Łącki został zapytany o aferę gorzowską (skandal dotyczący mobbingu i otrzymywania propozycji pracy za seks w WORD, czyli instytucji podległej działaczom z jego partii). Zamiast odpowiedzieć uśmiechnął się i zaczął mówić… o PiS-ie.

To zachowanie sprawiło, że postanowiliśmy sprawdzić, jakie zdanie mają na ten temat inni politycy Platformy Obywatelskiej. 

Co na to szef lokalnej PO?

Ponieważ skandal dotyczy Gorzowa Wielkopolskiego, zapytaliśmy o aferę szefa lubuskich struktur Platformy Obywatelskiej, posła Waldemara Sługockiego. - Ta sprawa powinna być zbadana przez odpowiednie organy państwa, czyli przez prokuraturę i ewentualnie sąd, bo tak to wygląda w państwie demokratycznym, w państwie prawa - stwierdził.

- Natomiast uważam też, że na czas wyjaśniania sprawy dyrekcja WORD-u powinna być albo na urlopie, albo zawieszona w pełnieniu obowiązków. Dopiero po wyjaśnieniu sprawy, albo wracają do pracy, albo pracę tracą, w zależności od tego, jak zakończy się postępowanie. Takie jest moje stanowisko

- zakończył.

W trakcie swojej wypowiedzi ani razu nie wspomniał o poszkodowanej kobiecie.

Głuchy telefon 

Komentarz próbowaliśmy uzyskać także od posłanki Krystyny Sibińskiej, u której bezskutecznie szukała pomocy Magdalena Szypiórkowska, była już pracownica gorzowskiego Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego.

Właśnie wobec tej parlamentarzystki oraz marszałek województwa lubuskiego Elżbiety Polak najczęściej  formułowane są zarzuty o próby zamiecenia sprawy pod dywan. Co nam powiedziała?

Wprawdzie Sibińska odebrała telefon, jednak po tym, jak nasz reporter się przedstawił i zadał pytanie, natychmiast powiedziała: "bardzo przepraszam pana, ale jestem na uroczystości rodzinnej" i zakończyła rozmowę. 

Platformiana cisza 

Absurdalnie na pytanie zareagował wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej Cezary Tomczyk. - Nie wiem, nie słyszałem, jestem poza Warszawą - odparł.

Z kolei inny polityk PO Marcin Kierwiński telefonu nie odebrał, ale poprosił o pytanie smsem. Wysłaliśmy. Przez kilka godzin odpowiedź nie nadeszła.

Dwojaki komentarz  

Sprawę w rozmowie z portalem Niezalezna.pl skomentował także poseł Bogusław Sonik (PO).

- Z jednej strony jest pani, która uważa, że jest poszkodowana, była przedmiotem molestowania i niemoralnej propozycji. Tu brak jest co prawda oświadczenia drugiej strony. Drugim aspektem tej sprawy jest niewłaściwa reakcja administracji samorządowej. W szczególności wywieranie nacisku na prasę i domaganie się usunięcia dziennikarza. To odzwierciedla sytuację prasy lokalnej w mniejszych ośrodkach, jest ona w dużej części zależna od finansowania przez lokalne samorządy

- zauważył Sonik.

Chodzi o naciski, jakie marszałek województwa lubuskiego Elżbieta Polak (PO) miała wywierać na "Gazetę Lubuską", domagając się usunięcia dziennikarza opisującego skandal. Polak (przez swojego rzecznika) zwróciła się do gazety z wnioskiem o "weryfikację", kogo zatrudnia. 

W pewnym momencie Sonik zaczął opowiadać o... książce o Radomsku, "która w dużej mierze opowiada o polskich patologiach samorządów" - jako "agencjach pracy dla swoich ludzi". Jego zdaniem podobne problemy dotyczy wielu innych miast.

- Jak najszybciej prokuratura powinna to wyjaśnić. Musi to być też przestroga na przyszłość - trzeba na takie rzeczy reagować natychmiast

- dodał Sonik.

Oburzenie, ale nie pod nazwiskiem

Na rozmowę zgodził się jeszcze jeden ze znanych posłów Platformy Obywatelskiej, który jednak poprosił o o anonimowość. Polityk stanowczo stwierdził:

- To bulwersujące, obrzydliwe. Sprawa do srogiej kary.

Nie chciał jednak wypowiedzieć się pod nazwiskiem. Najwyraźniej mówienie prawdy o tym skandalu, jest w PO źle widziane.

 

 



Źródło: niezalezna.pl

#afera gorzowska #mobbing w gorzowskim WORD #WORD

Mateusz Tomaszewski,Adrian Siwek,Przemysław Obłuski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo