Mieli zablokować stacje Orlen w całej Polsce. Akcje odwołane, bo... nie było chętnych!

11 czerwca w całej Polsce miały odbyć się akcje - blokady na stacjach "Orlen". Co ciekawe, mimo olbrzymiego rozgłosu dla planowanych blokad, w wielu miejscowościach ostatecznie do nich nie doszło. Tam, gdzie organizatorom akcji udało się je przeprowadzić, nie obyło się bez agresywnego zachowania oraz rzucania wulgaryzmów na wszystkie strony.

Nie poszło zgodnie z planem?
By Ralf Roletschek - Own work, GFDL 1.2, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=59367717

Akcje odwołane, bo... nie było chętnych

W ostatnich dniach media społecznościowe obiegła informacja o planowej akcji "Blokujemy Orlen". Wydarzenie miało odbyć się w sobotę 11 czerwca. Organizatorzy zachęcali kierowców do tego, aby wspólnie sprzeciwić się wysokim cenom paliw na stacjach. Jak wiemy - jest to problem, który doskwiera mieszkańcom większości krajów Europy, głównie ze względu na rosnące ceny ropy naftowej na rynkach światowych.

Blokady stacji miały odbyć się dziś w godzinach popołudniowych (16-18) w kilkudziesięciu polskich miastach. Jak się okazało - chętnych do protestu nie było tak wielu, jak się spodziewano. Tam, gdzie akcje udało się przeprowadzić, doszło do wielu agresywnych zachowań, ponieważ czekający w kolejce sfrustrowani kierowcy nie mogli zatankować swoich samochodów.

Nieudany protest na gdańskim Orlenie

Akcja - blokada miała odbyć się m.in. w Gdańsku. Jak podaje Dziennik Zachodni, na stacji Orlen przy ul. Elbląskiej już o godz. 15.30 pojawiło się ok. 10 samochodów. Ich właściciele zablokowali dystrybutory, uniemożliwiając tym samym wjazd na stacje innym kierowcom - tym, którzy chcieli po prostu zatankować. Pierwotnie zakładano, że protest potrwa dwie godziny, jednak wszystkie auta opuściły stację chwilę po godz. 16. Protest - zgodnie z zapewnieniami organizatorów - miał być apolityczny. Mimo to, przy Elbląskiej po raz kolejny pojawił się znany z prezydenckiej kampanii samochód. Tym razem jednak hasło „Wolę w szambie zanurkować niż na Dudę zagłosować”, zostało zamienione na inne.

Podobne sytuacje miały miejsce również na innych stacjach w tym mieście. Z informacji przekazanych przez Dziennik Zachodni wynika, że przy Placu Zebrań Ludowych do budynku placówki wszedł agresywny mężczyzna, który zakupił jedzenie, płacąc drobnymi monetami - "groszówkami". Gdy pracownicy stacji liczyli pieniądze, agresor zaczął im grozić i obrzucać niecenzuralnymi słowami, aby kasjerzy "szybciej go obsługiwali".

- Zatankowałem i czekałem pół godziny, żeby pracownicy mogli mnie obsłużyć. Kilka osób przede mną płaciło za jedzenie grosikami. Do wjazdu na stację czeka wielu kierowców, ten jednak wciąż jest zablokowany przez kilka aut. Policja nie reaguje

- wynika z relacji jednego ze świadków sytuacji.

A w Stargardzie prawdziwy cyrk...

W Stargardzie, na jednej ze stacji Orlen blokowano funkcjonowanie stacji, a protestujący... grali w karty. W województwie kujawsko-pomorskim zaplanowano wiele protestów. Mimo to, nie odbyły się one ze względu na... zbyt małą liczbę manifestujących. Protesty organizowała grupa mężczyzn, którzy jak piszą "działają ponad podziałami" i nie utożsamiają się z żadną partii czy ugrupowaniem politycznym.

Co ciekawe, Instytut Badania Internetu i Mediów Społecznościowych przekazał, że temat blokowania stacji Orlenu jest półautomatycznie propagowany w sieci. Zdaniem IBiMS akcja "jętkowania" ma na celu odbudowanie wpływów grup... antyszczepionkowych. Ma to na celu szerzenie informacji o rzekomym niezadowoleniu Polaków z polityki rządu wobec Rosji.

„Należy pamiętać, że sam protest dotyczący cen paliw nie jest sam w sobie zły i jest elementem demokratycznego prawa do ekspresji opinii”

- wynika z treści opinii Instytutu, jednak z zastrzeżeniem, iż w tym wypadku widać "półmechaniczne działania dystrybucyjne". W dalszej części opinii czytamy, że "Oznacza to, że ktoś specjalnie i z premedytacją rozsiewał informacje o proteście w celu duplikacji podobnych wydarzeń w innych częściach kraju".

Internauci nie wytrzymali

W mediach społecznościowych aż huczy o tym, że protest był ukierunkowany przeciwko obecnym władzom. Zdaniem internautów, przeciwnicy Polski celowo nakręcają społeczeństwo, które w pewnej części jest podatne na tego typu manipulacje. 

Nieudany protest skomentowali również politycy - wśród nich poseł Prawa i Sprawiedliwości - Jan Mosiński.

 

 


Źródło: niezalezna.pl, dziennikzachodni.pl

#Orlen #protesty #Polska

Anna Zyzek
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo