1 marca w Narodowym Dniu Pamięci Żołnierzy Wyklętych oddajemy hołd bohaterom powojennego podziemia niepodległościowego. Prezydent Karol Nawrocki od nocy bierze udział w uroczystościach związanych z narodowym świętem.
W specjalnym liście do uczestników i organizatorów obchodów przy ul. Rakowieckiej 37 - odczytanym przez doradcę prezydenta Jana Józefa Kasprzyka - wspomniał heroizm Niezłomnych, zestawił ich postawę ze współczesnością oraz sformułował kilka fundamentalnych pytań.
Poniżej pełna treść listu:
Szanowni Państwo, Drodzy Rodacy,
Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych napełnia nasze polskie serca dumą i podziwem dla bohaterów walk o Ojczyznę niepodległą i wierną swojej tożsamości. W tym szczególnym czasie składamy uroczysty hołd żołnierzom i konspiratorom, którzy do ostatniego tchu zmagali się z Sowietami i ich kolaborantami, heroicznie dochowując przysięgi złożonej Bogu i Rzeczypospolitej. Z najwyższą czcią pochylamy głowy przed patriotami, którzy w potrzebie nie odmówili Polsce niczego: krwi, potu i łez, życia w ukryciu – z hańbiącym piętnem „reakcyjnych bandytów”, trwałej rozłąki z bliskimi, niewypowiedzianych cierpień z rąk komunistycznych katów, a wreszcie śmierci i pochówku w bezimiennych, zapomnianych mogiłach.
Zarazem jest to dzień, w którym stają przed nami jedne z najważniejszych pytań, jakie możemy sobie zadać jako ludzie i Polacy. Czym jest dla nas patriotyzm i troska o dobro wspólne? Jak wysoką cenę jesteśmy gotowi zapłacić za wolność, bezpieczeństwo i pomyślność nas wszystkich, naszych dzieci i wnuków? Ile znaczy dla nas suwerenność i honor Ojczyzny dzisiaj, w 75. rocznicę zbrodni komunistycznej, której ofiarą padł podpułkownik Łukasz Ciepliński „Pług”? W jaki sposób chcemy i potrafimy naśladować postawę tego bohatera walk z dwoma nieludzkimi reżimami totalitarnymi? Czy godzimy się na to, by ziściły się zamiary jego katów – to znaczy, by „Pługa” i innych Żołnierzy Wyklętych–Niezłomnych okrył na zawsze całun wzgardliwej niepamięci?
Powierzchowna znajomość historii najnowszej Polski może wskazywać, że ofiara tych nieugiętych rycerzy sprawy narodowej poszła na marne. A przecież w istocie zawdzięczamy im tak wiele! Powojenne losy naszego kraju z pewnością potoczyłyby się inaczej, gdyby nie aktywna działalność podziemia antykomunistycznego.
W roku 1945 sowieccy żołnierze – wyposażeni i uzbrojeni przez amerykańskich sojuszników – spełnili swoje zadanie: napierając od wschodu, przyspieszyli klęskę Niemiec. Zarazem jednak podlegali rozkazom jednego z największych zbrodniarzy w dziejach, okrutnego tyrana marzącego o wszechwładzy nad światem. Stalin chciał, aby wszędzie, gdzie dotarły jego wojska, sięgały też jego rządy – bezpośrednio lub poprzez miejscowych kolaborantów. Niestety, dalekowzroczne postulaty amerykańskiego generała George’a Pattona i brytyjskiego premiera Winstona Churchilla nie znalazły poparcia wśród cywilnych i wojskowych elit zachodnich państw alianckich. Prewencyjny atak – osłabiający gwałtownie rozrośnięte imperium sowieckie i wypierający je m.in. z Polski – nie został przeprowadzony. Konsekwencje tej decyzji ponosili później nie tylko Polacy, ale i cały wolny świat, zatruwany przez Sowiety gangreną wywrotowych ideologii i działalnością agentur wpływu, okradany z zaawansowanych technologii, łożący krocie na wyścig zbrojeń, przerażony perspektywą III wojny światowej i atomowej apokalipsy.
Zaprowadzanie komunistycznych porządków w poszczególnych krajach tzw. bloku wschodniego wyglądało różnie, lecz na naszej ziemi Sowieci i ich poplecznicy przez długie lata nie zaznali spokoju. Żołnierze polskiego podziemia niepodległościowego toczyli regularne bitwy z siłami Armii Czerwonej, NKWD, KBW, UB i MO. Rozbijali areszty i uwalniali więzionych patriotów. Wymierzali sprawiedliwość agentom, rozzuchwalonym kolaborantom i nadgorliwym czerwonym prześladowcom ludności cywilnej. Skutecznie tępili ostrze głównego oręża, jakim posługiwał się kolaboracyjny reżim, czyli strachu przed brutalną bezwzględnością jego funkcjonariuszy.
W tych warunkach dogłębna sowietyzacja Polski – obejmująca m.in. zepchnięcie Kościoła na margines życia społecznego, kolektywizację wsi i pełną indoktrynację społeczeństwa – okazała się niemożliwa. I nawet gdy umilkły już echa wystrzałów w lasach i górach, na drogach do wsi i miasteczek, gdy ostatni Niezłomni odeszli na wieczną wartę – trwała ich legenda. Ich krew wołała ku niebu, uwrażliwiała sumienia, podsycała wolę oporu przeciw komunistycznej dyktaturze także w latach 70. i 80. U progu XXI wieku milczące spojrzenia Wyklętych z czarno–białych fotografii przemawiały do tysięcy młodych patriotów – wdzięcznych, że przywrócono im pamięć o tak wspaniałych rodakach, o tak bezgranicznie oddanych Ojczyźnie wojownikach.
Dzisiaj „Pług”, „Witold”, „Nil”, „Łupaszka”, „Ogień”, „Zagończyk”, „Inka”, „Nela”, „Młot” „Orlik”, „Jastrząb”, „Zapora”, „Lalek” i ich pozostali towarzysze broni odbierają od nas meldunek: wasza święta sprawa zwyciężyła! Polska jest wolna, silna i bezpieczna, a jej obywatele znają prawdę o historii swojej Ojczyzny. Wymierzona w was oszczercza propaganda legła w gruzach. Na waszych grobach i u stóp waszych pomników spoczywają biało–czerwone wiązanki kwiatów i płoną znicze. Wasza prawość i poświęcenie są stawiane za wzór dzieciom i młodzieży, kształtują postawy patriotyczne żołnierzy i funkcjonariuszy strzegących bezpieczeństwa naszego kraju.
Ufam, że również za 10, 20, 30 lat będziemy mogli bez wstydu stanąć wobec cieni Żołnierzy Wyklętych–Niezłomnych i zameldować im: idziemy waszym śladem z determinacją i odwagą. Byliśmy i jesteśmy bezwzględnie wierni Polsce. Ustrzegliśmy się błędów i zaniechań, ochroniliśmy i wzmocniliśmy nasze państwo jeszcze bardziej. Dziękujemy za waszą walkę i poświęcenie, za wasz przykład, jak wierzyć i walczyć do końca – wbrew wszelkim przeciwnościom!
Wieczna cześć i chwała Żołnierzom Niezłomnym!
Niech żyje Polska!
Z poważaniem
Karol Nawrocki
Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej