Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Ex-twarz KOD-u pisze do Michnika: Od czterech lat nie mogę znaleźć żadnego źródła utrzymania

Jako przyjaciel na pewno jesteś zainteresowany co się u mnie dzieje. Otóż od czterech lat nie mogę znaleźć żadnego źródła utrzymania. Wysyłam liczne zgłoszenia do pracy w obszarach, w których przez lata pracowałem, a także na stanowiska, do których większość z nas ma kwalifikacje, jak kasjer, kierowca, kurier – nie otrzymuję żadnej odpowiedzi - pisze w liście otwartym do redaktora naczelnego “Gazety Wyborczej” Mateusz Kijowski, twarz Komitetu Obrony Demokracji z początków władzy Prawa i Sprawiedliwości.

List otwarty Mateusza Kijowskiego do Adama Michnika pojawił się na stronie internetowej byłego lidera KOD.

Do publikacji dołączono pierwszą stronę „Gazety Wyborczej” - wydanie z 19 grudnia 2015 roku. Jak dowiadujemy się z treści listu, nie znalazła się tu przypadkiem.

„Wierzę, że wartości, które spowodowały, że się spotkaliśmy i polubiliśmy, nadal są dla nas obu ważne. Co prawda rok temu napisałeś, że nie znajdziesz w najbliższym czasie okienka, żeby ze mną porozmawiać, ale to na pewno wynikało z Twojego napiętego harmonogramu w obronie polskiej demokracji i wolnych mediów” - rozpoczyna Kijowski.

Dalej składa wyrazy uznania wobec wystąpienia w obronie białoruskiego opozycjonisty, Romana Protasiewicza, choć sugeruje, że Michnik nie zauważa, co się dzieje w jego kraju. „Tutaj też toczy się walka o praworządność, o wolność, o demokrację” - precyzuje Kijowski.

Przypomina walkę Michnika z ubiegłego wieku i porównuje to do swojej aktywności. Informuje, że w piątek odbyła się apelacja od wyroku, w którym został skazany za przywłaszczenie kilkudziesięciu tysięcy złotych.

„Sąd I instancji uznał, że nic nie przywłaszczyłem. Wczoraj odbyła się apelacja. Twoja Gazeta nie była zainteresowana, co się dzieje ze mną, którego kiedyś niemal nosiliście na rękach

- wypomina Michnikowi.

Kasy brak

Dalej Kijowski nawiązuje do trudnej sytuacji materialnej. “Jako przyjaciel na pewno jesteś zainteresowany co się u mnie dzieje. Otóż od czterech lat nie mogę znaleźć żadnego źródła utrzymania. Wysyłam liczne zgłoszenia do pracy w obszarach, w których przez lata pracowałem, a także na stanowiska, do których większość z nas ma kwalifikacje, jak kasjer, kierowca, kurier – nie otrzymuję żadnej odpowiedzi. Bo odważyłem się wystąpić przeciwko władzy” - żali się.

“Wspólny przyjaciel rozmawiał jakieś trzy lata temu o możliwości zatrudnienia mnie u Was z Jarkiem Kurskim (pracowałem w Gazecie w latach 1991-1994). Nie dało się. Moja twarz na całą pierwszą stronę GW z 19 grudnia 2015 – pokazana w grafice powyżej – nie ma tu nic do rzeczy”

- przypomina.

Kiedy napisałem do Ciebie kilka miesięcy temu prywatnie list zamknięty, nie odpowiedziałeś. Dlatego piszę do Ciebie list otwarty w nadziei, że go przeczytasz” - wbija szpilę na koniec.

Pełna treść listu dostępna TUTAJ.



Źródło: mateuszkijowski.naczatach.pl, niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane