Historia, którą opisuje dziś press.pl, dotyczy Jarosława Bińczyka z łódzkiego oddziału "Gazety Wyborczej". Domagał się od on Agory wynagrodzenia za przepracowane nadgodziny. Sąd skierował sprawę do mediacji, a te zakończyły się niepowodzeniem. Strony nie doszły do porozumienia. 

O zmarłych zamiast o sporcie

Efekt? Przez najbliższe trzy miesiące Bińczyk ma pisać o... zmarłych. Został oddelegowany do serwisu odeszli.pl. Sprawy komentować nie chce, bo - jak mówi - "pozostaje w sporze sądowym z pracodawcą". Agora nie odnosi się do sprawy, zapewniając jednak, że "wszystkie działania są zgodne z kodeksem pracy". 

Press.pl przypomina, że w ubiegłym roku "Gazeta Wyborcza" rozstała się z wieloma dziennikarzami sportowymi zatrudnionymi w lokalnych oddziałach. Tymczasem w ostatnim czasie dziennikarze "GW", zamiast zająć się własnym podwórkiem, ochoczo komentowali zmiany, jakie nastąpiły w mediach Polska Press po zmianie właściciela. Oto przykładowe wpisy:

Padały mocne słowa dotyczące konkurencji. Ale czy dziennikarze "Wyborczej" wstawią się również za swoim kolegą redakcyjnym? Na ten moment reakcji brak...