Tomasz Sakiewicz o działaniach rosyjskich służb: Otrucie jednych, wysadzenie w powietrze innych

O najnowszych ustaleniach "Gazety Polskiej" w sprawie rosyjskich służb mówiono dziś w programie "Minęła 20". Redaktor naczelny Tomasz Sakiewicz wskazywał, że "wbrew pozorom te kręgi działalności rosyjskich służb nie są takie wielkie". - Do operacji o najwyższej trudności i najwyższym niebezpieczeństwie z punktu widzenia działalności służb wyznaczani są konkretni ludzie, konkretne firmy - mówił.

Michał Rachoń i Tomasz Sakiewicz
fot. TVP Info

W najnowszym wydaniu tygodnika „Gazeta Polska” (dostępnym od środy 28 kwietnia) główny temat okładkowy to artykuł pt. „Remontowali Tupolewa. Byli przy otruciu Bułgara. Smoleński trop w bułgarskich i czeskich zamachach.”. 

„Elitarna jednostka GRU, która w 2014 roku wysadziła magazyny z amunicją w czeskich Vrbieticach, zabijając dwie osoby, uczestniczyła kilka miesięcy później w otruciu Emiliana Gebrewa – bułgarskiego magnata przemysłu zbrojeniowego, mającego sprzedać pociski z Vrbietic na Ukrainę.  Jak sprawdziła „GP” – w kolacji, którą Gebrew spożył w hotelu w Sofii tuż przed zapadnięciem w śpiączkę, towarzyszyli mu... polscy i rosyjscy biznesmeni. Z publikacji bułgarskich mediów wynika, że chodzi o przedstawicieli firmy Polit Elektronik, która robiła z Gebrewem interesy, a tuż przed katastrofą smoleńską oddała Tu-154 do remontu ludziom rosyjskich służb”.

- ujawnia Grzegorz Wierzchołowski.

O ustalenia, jakie poczynili dziennikarze, Tomasz Sakiewicz pytany był dziś w programie "Minęła 20" przez redaktora Michała Rachonia.

- Wygląda na to, że wbrew pozorom te kręgi działalności rosyjskich służb nie są takie wielkie. Że jednak do operacji o najwyższej trudności i najwyższym niebezpieczeństwie z punktu widzenia działalności służb wyznaczani są konkretni ludzie, konkretne firmy, oni się pojawiają zarówno w operacjach terrorystycznych na terenie Czech, jak i wcześniej pojawili się w przygotowaniu zniszczenia czy wysadzenia w powietrze Tupolewa, którym leciał polski prezydent

- wskazywał redaktor naczelny "Gazety Polskiej" i "Gazety Polskiej Codziennie".

- Dziś mamy już niezbite dowody na to, że ten samolot został wysadzony. To potwierdziło co najmniej kilka międzynarodowych uczelni, badając dziesiątki, jak nie setki poszlak, śladów i bezpośrednich dowodów, zarówno materiałów wybuchowych, jak i śladów powybuchowych. Oni przygotowywali różnego typu operacje, które były niezbędne do tego, żeby utrzymać wpływy rosyjskie. Jedną z nich była oczywiście operacja smoleńska. Otrucie jednych, wysadzenie w powietrze innych - to typowe działania paraterrorystyczne, ale na poziomie państwowym

- dodał Sakiewicz. 

Państwa Europy środkowej w sprawach rosyjskiej agresji prezentują ostre i jednoznaczne stanowisko. Dlaczego tak się dzieje?

- Kraje Europy środkowej są w bezpośredniej strefie zagrożenia Rosji. Po drugie, Rosja nie chce uznać ich podmiotowości, cały czas ich niepodległość czy przynależność do bloku zachodniego traktuje jako przejściowe i próbuje budować swoje strefy wpływów czy to poprzez oficjalne działania państwowe czy poprzez takich paralobbystów, którzy są skłonni współpracować z Rosją. W Polsce ich nie brakuje - czy to po prawej czy po lewej stronie (którzy udowadniają, że współpraca z Rosją może mieć bardziej kluczowy charakter niż z NATO), czy też poprzez działania terrorystyczne, czyli niszczenie tych ludzi, którzy mogliby Rosji zaszkodzić. I w końcu przez związki gospodarcze, bo przecież Rosja używa gazu, ropy, narzędzi ekonomicznych do wiązania tych państw ze sobą

- podkreślił Sakiewicz.

 

 

 


Źródło: niezalezna.pl

#Rosja #polityka zagraniczna #służby specjalne

Michał Kowalczyk
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo