"Działają na modłę wschodnią, na rympał". Przydacz ostro o rosyjskich służbach specjalnych

Cała sytuacja wokół tych służb pokazuje, że służby działają tak, jak działa państwo rosyjskie: często po prostu bardzo na modłę wschodnią; mówiąc językiem brutalnym - działając "na rympał" - ocenił ostatnie zamieszanie wokół rosyjskich służb specjalnych wiceminister spraw zagranicznych Marcin Przydacz w programie "Jedziemy" w TVP Info. Przydacz w rozmowie z Michałem Rachoniem pomimo tych niedomagań, przestrzegał przed działalnością rosyjskich służb także na terenie Polski.

Marcin Przydacz
screen TVP Info

Komunikowaliśmy już to publicznie, pan ambasador Federacji Rosyjskiej Andriejew otrzymał notę, w której został poinformowany, że tych kilkoro rosyjskich pracowników ambasady jest uznanych za osoby niepożądane na terytorium Rzeczypospolitej. Podaliśmy również do wiadomości publicznej informację, że ich działalność znacząco wykraczała poza aktywność dyplomatyczną. Równolegle odwołaliśmy się do działań naszych sojuszników. Generalnie w świecie spraw międzynarodowych wiele rzeczy się ze sobą łączy, stąd też w tym komunikacie odwołanie się, wsparcie działań sojuszniczych zmierzających w kierunku wysyłania pewnych sygnałów politycznych w kierunku Federacji Rosyjskiej. Najpierw mieliśmy do czynienia z decyzją strony amerykańskiej o ekspulsji dyplomatów, ale również o nałożeniu reżimu sankcyjnego, teraz po kilku dniach mamy informację od naszych czeskich sąsiadów, którzy również w tym kierunku idą. To wszystko ma na celu odpowiedź na agresywną politykę rosyjską. To są też znaczące sygnały polityczne

- streścił ostatnie dni Marcin Przydacz. 

Michał Rachoń zaznaczył, że uderzające w sprawie jest to, że to ci sami dyplomaci powiązani byli z wieloma międzynarodowymi aferami. Wymienił chociażby sprawę otrucia Siergieja Skripala, próbę morderstwa na terenie Wielkiej Brytanii, a ich aktywność pojawiła się także w Berlinie, w Polsce, czy wreszcie w Czarnogórze. Tam media zidentyfikowały odpowiedzialnych za próbę zamachu stanu, jako agentów rosyjskiej GRU. Wcześniej byli oni aktywni w Polsce jako dyplomaci.

Dwa wnioski bym z tego wyciągnął. Po pierwsze, to pokazuje jak szeroko zakrojona jest działalność i aktywność służb rosyjskich wśród państw szeroko pojętego Zachodu. Bardzo aktywna siatka szpiegowska. Myśmy nie tylko jako rząd, ale także wcześniej jako partia opozycyjna, zwracali uwagę na rosnącą rolę służb specjalnych i ich rosnącą aktywność także na terytorium Polski. Zwracaliśmy uwagę, z argumentem, że mamy świadomość, że mamy świadomość, że rosyjskie służby specjalne są aktywne wśród państw Europy Zachodniej, wśród państw sąsiedzkich, państw bałtyckich, ale jakoś bardzo mało mówi się, że są aktywne także na terytorium Polski. Jakby Polska miała być jedynym państwem wyłączonym z aktywności służb specjalnych

- mówił wiceminister spraw zagranicznych.

Przydacz dodał, że nie chodzi tylko o takie bardzo "spektakularne" sprawy jak Skipala, czy Nawalnego, ale także o akcje dezinformacyjne, wpływ na rzeczywistość medialną. 

Punkt drugi... Czekamy jeszcze na decyzje strony czeskiej, która zapowiada nie tylko upublicznienie tego raportu, ale także podzielenie się z sojusznikami szczegółami tych wszystkich operacji. Zobaczymy. Także dzisiaj odbędzie się rada do spraw zagranicznych Unii Europejskiej, na której strona czeska zapowiada przedstawienie pewnych informacji nam, swoim sojusznikom. Na pierwszy rzut oka wygląda jednak, chociażby przez to, że te same osoby za to odpowiadają, że ten osławiony profesjonalizm służb rosyjskich jest też pewną narracją, próbą budowania wizerunku, który nie zawsze jest spójny z rzeczywistością

- dodał Marcin Przydacz, mówiąc, że niektóre działania rosyjskich służb "mówiąc brutalnie, są działaniem 'na rympał'.

 

 

Źródło: niezalezna.pl, PAP

#Marcin Przydacz #Ministerstwo Spraw Zagranicznych #MSZ #wiceminister spraw zagranicznych #Rosja #Czechy #wydalenie dyplomatów

Mateusz Tomaszewski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo