„Kiedy będę musiał żebrać, no to będę żebrał”. Lech Wałęsa żali się na swoją niską emeryturę

W najnowszym nagraniu w mediach społecznościowych Lech Wałęsa ubolewa nad swoją sytuacją finansową. Zapewnia, że mógłby spokojnie żyć i miałby „pieniąchy”, ale nie zabiega, żeby „masy” mu coś dawały. - Dopóki dam radę sam, to będę sam rozwiązywał swoje problemy, a jak już padnę, kiedy będę musiał żebrać, no to będę żebrał, ale na razie nie ma takiej możliwości. Jeszcze żyję, jeszcze się jakoś sam utrzymuję - mówi były prezydent.

Lech Wałęsa
Fot./screen/Facebook.com/@Lech Wałęsa

Podczas piątkowego nagrania, w którym Wałęsa poruszał temat okrągłego stołu z 1989 r., doszło do dość niespodziewanej sytuacji. Po kilkunastu minutach nagrania, gdy akurat były prezydent opowiada o "podawaniu alkoholu do posiłku", słychać głos jednego z domowników: "Rodziną się kurde zajmij!"

W najnowszym nagraniu zamieszczonym na Facebooku Wałęsa przyznał, ze to jego „luba włączyła się” do jego dyskusji z internautami i „zauważyła, że więcej czasu” powinien poświęcić „swojej rodzinie”. - I ona ma rację. Za mało czasu miałem, by więcej służyć rodzinie, dlatego wysłucham jej prośby czy żądania i trochę więcej czasu będę poświęcał rodzinie, wam trochę mniej – mówi były prezydent.

Następnie Wałęsa w swoim stylu analizuje sytuację społeczno-polityczną w Polsce, odnosząc się do historii i jego osobistych zasług. - Nie mogą uwierzyć, że ten elektryk podejmował sam, przy słuchaniu was, wyciąganiu wniosków z waszych sugestii, ale on [Wałęsa] podejmował decyzje – mówi pokojowy noblista.
Podkreślił, że decyzje te były „najtrudniejsze” i nieprawdopodobne” i właśnie dla tego „oni” nie mogą w to uwierzyć.

- Wszystko wyliczę państwu, które największe decyzje powodują, że oni uważają, że ktoś musiał mu pomagać, ktoś musiał go wspierać. Szukają kto mnie prowadził, kto mnie podpowiadał, ponieważ nikogo znaleźć, kto byłby tym, więc mówią – to musiała być Służba Bezpieczeństwa, to musiał być agent

- mówi Wałęsa i prosi, by nie traktować jago wypowiedzi, jako „tłumaczenia”, czy „wypierania”.

- Po co mi to dziś, kiedy kończę żywot na tym padole, po co – pyta. – Ale prawda, która zawsze mną kierowała wymaga, by mój punkt widzenia i prawdę głosić, niezależnie od konsekwencji – dodaje.

Zapewnia, że „spokojnie by żył” i miałby „pieniąchy” i narzeka jednocześnie na różnicę w wysokości emerytury byłego biskupa polowego gen. Leszka Głódzia i jego własnej. – Nie zabiegam, żebyście mi dali coś, ja wiem, że masy nie mają. Ja wiem, że masy mają dużo mniejsze emerytury od mojej – przekonuje były prezydent.
Zauważa jednocześnie, że gdyby otrzymał choćby „procent od polskich długów” (których umorzenie przypisuje swojej działalności politycznej jako prezydenta), to byłby „milionerem”. 

- Stąd nie zabiegam o zwolnienie z podatków za to, że służę ojczyźnie, że wygłaszam mowy, które służą ojczyźnie i za to powinienem być zwolniony z tego wielkiego podatku, gdzie więcej zabierają, niż mi płacą. Ale nie zrobię tego, bo wiem, że w większości wy jesteście biedniejsi jeszcze ode mnie i honor mi na to nie pozwala

- deklaruje Wałęsa.

- Dopóki dam radę sam, to będę sam rozwiązywał swoje problemy, a jak już padnę, kiedy będę musiał żebrać, no to będę żebrał, ale na razie nie ma takiej możliwości. Jeszcze żyję, jeszcze się jakoś sam utrzymuję

- zapewnia były prezydent.

 

 

 

Źródło: niezalezna.pl, facebook.com

#Lech Wałęsa

albicla.com@przemyslawobluski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo