W 1937 r. konkurs na Herb Warszawy wygrał wiceprzewodniczący Związku Artystów Plastyków, człowiek o legionowej przeszłości, powstaniec warszawski, Szczęsny Kwarta, znany na emigracji jako Felix Szczęsny Kwarta.

Nie obyło się bez kontrowersji. Pracy zarzucano niezgodność z regułami heraldyki i rozdźwięk między modernistyczną estetyką godła i barokową koroną.

„Nowy wygląd herbu nie każdemu przypadł do gustu, raziła między innymi przywrócona z czasów Stanisława Augusta barokowa korona, która nie pasowała do zmodernizowanego modelunku syreny”

- przypomniał jeden z warszawskich przewodników na stronie seiren.pl. Krytyki doznała też sama syrenka „a to że za gruba w ogonie, że blondynka, że jak na warszawiankę, to niezbyt urodziwa”. Z kolei Adam Bratysław Słomczyński, zasłużony kustosz Archiwum Miejskiego, stwierdził, że nowa syrenka jest podobna do znanej warszawskiej aktorki - Leny Żelichowskiej.

Autor projektu Szczęsny Kwarta zaprzeczył tej opinii, ale patrząc na zdjęcia Leny Żelichowskiej, chyba nie można się nie zastanawiać, na ile obie panie są do siebie podobne

- napisał Słomczyński we wspomnieniach, opublikowanych przez „Almanach Muzealny” w 2007 r.

Najwięcej uznania przyniósł artyście portret Churchilla. Przedstawiał sir Winstona „jakim był w 1940 r. na klifach Dover” („The Straits Times” 28 stycznia 1957 r.). Gazeta zamieściła zdjęcie Mary Soames, synowej Churchilla, podziwiającej obraz po tym jak go osobiście odsłoniła w Londynie. Portret trafił do Institute of Directors jako dar jednego z jego członków, Malcolma Pugh. Jego autora, pismo nazwało Polakiem-wygnańcem (an exiled Pole).

Reprodukcję herbu Kwarty dała na okładkę „Stolica” w jubileuszowym – z okazji 20-lecia - numerze (6 listopada 1966 r.)

Sądzę, że zainteresuje redakcję fakt, że pan Szczęsny Kwarta żyje (ma około 70 lat), mieszka z żoną na stale w Londynie. W lecie ubiegłego roku odwiedził Polskę. Posłałam mu numer Stolicy z jego Syreną… Pan Kwarta jest cenionym portrecistą w Anglii i robił nawet portret Churchilla (było to w swoim czasie opisane we wszystkich gazetach angielskich)

 - napisała niebawem do redakcji mgr Janina Biron z Włocławka, znana w tej miejscowości córka przedwojennego lekarza wojskowego i nauczycielka francuskiego (2 kwietnia 1967 r., „Stolica” nr 14).

Redakcja zacytowała również fragment odpowiedzi malarza: „Bardzo serdecznie dziękujemy za przysłanie Stolicy z moją Syreną. Nie przypuszczaliśmy, że zachował się jakiś ślad po niej. Szkoda, że nie istnieje oryginalny projekt (bardziej finezyjny), bo ta reprodukcja jest fotografią uproszczonego wzoru, przeznaczonego na tramwaje. autobusy itp., ale i to jest bardzo wzruszającą niespodzianką” - napisał artysta. I dodał, że konkurs na godło Warszawy „ciągnął się przez przeszło 10 lat - zaproszony brałem udział w ostatnich eliminacjach I zdobyłem ostatecznie pierwsze miejsce i 10.000 zł, co było bardzo poważną nagrodą”.

Niespełna dwa tygodnie po tej publikacji godło stolicy wyglądało już inaczej. „Wobec braku jednolitości przedstawień herbu” Prezydium Rady Narodowej m. st. Warszawy 15 kwietnia 1967 r. zatwierdziło dwa wzory herbu – w wersji uroczystej z koroną królewską nad tarczą herbową i w wersji użytkowej – bez korony. „Oba wzory odbiegały od wzoru herbu przyjętego w 1938 roku i przedstawiały zgoła współczesną dziewczynę z rybim ogonem, trzymającą tarczę i miecz” - czytamy na stronie arch.warszawa.pl. Inne źródła podają, że w 1967 r. „w konkursie na uwspółcześniony herb miasta zwyciężył projekt Leona Urbańskiego”.


Felix Szczęsny Kwarta zmarł 29 września 1980 r. w Londynie, w wieku 86 lat. Jego żona Stanisława z Piskorzów, także żołnierz AK, wypełniła jego ostatnią wolę: został pochowany na warszawskich Powązkach.

15 sierpnia 1990 r., w siedemdziesiątą rocznicę Bitwy Warszawskiej z 1920 roku, na uroczystej sesji Rady Warszawy został przywrócony herb miasta według wzoru Kwarty z 1938 roku, z królewską koroną wieńczącą tarczę herbową.