Bart Staszewski prowadzi akcję "Strefy wolne od LGBT w Polsce" polegającą na umieszczeniu pod nazwą miejscowości tablicy z napisem "Strefa wolna od LGBT" w kilku językach, następnie zdjęcia z taką - bezprawnie umieszczoną, a wyglądającą na urzędową - tablicą publikuje w swoich mediach społecznościowych i prowadzonym przez siebie portalu w języku angielskim i polskim lgbtfreezones.pl i strefywolneodlgbt.pl. 

W kłamstwa te uwierzyło wiele zagranicznych mediów i polityków, którzy powoływali się na Staszewskiego, rzucając oskarżenia pod adresem Polski. Tą kłamliwą narracje przyjął chociażby kandydat na prezydenta USA z poparcia Demokratów Joe Biden. 

Swoje trzy grosze w tej sprawie dołożyła także opozycja. Róża Thun prezentowała "strefy wolne od LGBT" podczas prac Parlamentu Europejskiego. 

Na szczęście znajdują się dziennikarze, którzy demaskują kłamstwa i przedstawiają zachodniemu społeczeństwu prawdę na temat rzekomych stref. 

Tak powstają #Fake newsy w Polsce! Działacz LGBT postawił przy wjeździe do polskich miast fałszywe znaki sugerujące, że homoseksualiści nie mają tam prawa wstępu i rozpowszechnił ich zdjęcia za pośrednictwem ruchów LGBT w mediach, serwisach społecznościowych i wśród wybranych polityków

- napisał w mediach społecznościowych Patrick Edery, który w przeszłości współpracował m.in. z "Le Figaro" oraz agencją prasową AFP.