Dyrektor generalny LP Andrzej Konieczny wyjaśnił w rozmowie z Polską Agencją Prasową, że niższe przychody firmy wynikają głównie z wiosennego zastoju w przemyśle drzewnym, spowodowanego pandemią COVID-19 i zamrożeniem gospodarki.

- Producenci tarcicy, płyt, papieru i opakowań, stolarki budowlanej czy mebli znacznie ograniczyli zamówienia drewna lub wycofali się z już podpisanych umów, co uderzyło w największego dostawcę tego surowca, czyli Lasy Państwowe

 - podkreślił.

Przedsiębiorstwo poinformowało, że po pierwszych siedmiu miesiącach br. przychody wyniosły 4,78 mld zł i były niższe o 631 mln zł niż w analogicznym okresie 2019 r. Konieczny dodał, że z powodu koronawirusa i lockdownu gospodarki LP ograniczyły wydatki. Do końca lipca koszty przedsiębiorstwa sięgnęły 4,42 mld zł i były niższe o 618 mln zł niż w analogicznym okresie 2019 roku.

Lasy oszczędziły na usługach leśnych, wstrzymano też zaciąganie nowych zobowiązań. Firma odłożyła na później część planowanych inwestycji. Wstrzymano też zatrudnianie nowych osób, przyspieszając jednocześnie proces odchodzenia na emeryturę pracowników. Firma dodała, że znacznie też spadło średnie wynagrodzenie w LP. W lipcu wyniosło ono 6639 zł brutto (wraz z nagrodami itd.), o 15 proc. mniej niż zakłada tegoroczny plan.

- Podjęliśmy szereg trudnych decyzji, ale dzięki nim zachowaliśmy płynność finansową, realizując jednocześnie wszystkie najważniejsze zadania na rzecz lasów. Co istotne, rezygnowaliśmy z części przychodów lub cięcia kosztów zewnętrznych, by wspomóc w najtrudniejszym okresie naszych partnerów

 - zaznaczył dyrektor generalny LP.

Koranawirus wpłynął ponadto na obniżenie pozyskanie drewna, które stanowi główną pozycję przychodową przedsiębiorstwa.

Na koniec sierpnia br. Lasy pozyskały o blisko 9 proc. mniej drewna niż to wcześniej zakładano. W całym 2020 r. Lasy planowały pozyskać 40,1 mln m sześc. drewna, o 0,5 mln m sześc. mniej niż w 2019 r. i o 3,2 mln m sześc. mniej niż w 2018 r.

Konieczny wyjaśnił, że najgorsze dla LP były wiosenne miesiące podczas tzw. lockdownu. W kwietniu sprzedały one o 30 proc. mniej drewna niż w tym samym miesiącu rok wcześniej, a pozyskanie było mniejsze o blisko 46 proc.

- Już w początku marca, obserwując sytuację, zaleciliśmy nadleśnictwom ograniczenie się praktycznie do cięć sanitarnych, czyli usuwania drzew zasiedlonych przez szkodniki, połamanych przez wichury i innych zagrażających bezpieczeństwu. Planowe pozyskanie było realizowane tylko w części, pod zamówienia ze strony konkretnych klientów, którzy deklarowali odbiór surowca

 - wytłumaczył szef Lasów Państwowych.

Konieczny wskazał, że sytuacja zaczęła się normować w czerwcu w miarę odmrażania gospodarki w Polsce i innych państwach UE. Firmy drzewne wznowiły produkcję i sprzedaż, a tym samym zakupy surowca.

Szef LP zapewnił, że kryzys związany z COVID-19 nie wpłynie na wykonanie zadań z zakresu hodowli i ochrony lasu czy ochrony przyrody, część prac została przesunięta na późniejsze miesiące. W 2020 r. leśnicy zaplanowali m.in. odnowienia i zalesienia na powierzchni 59,6 tys. ha.

W planie finansowym na rok 2020 LP zakładały przychody w wysokości 9 mld zł (w tym 7,9 mld zł ze sprzedaży drewna). Koszty oszacowano na 8,84 mld zł, a wynik finansowy brutto na 178,7 mln zł.

Konieczny przyznał, że z powodu koronawirusa trudno będzie zrealizować ten plan.

- To najtrudniejsza sytuacja od co najmniej 20 lat, ale dzięki podjętym działaniom antykryzysowym Lasy Państwowe zachowają stabilność i zdolność do skutecznego działania. Najważniejsze jest, że zaciskając pasa nie odpuszczamy tych prac, które są niezbędne dla zachowania lasów w dobrej kondycji i przystosowania ich do wyzwań klimatycznych

 - podsumował dyrektor generalny.