Szef resortu zdrowia odniósł się do głosów krytyki kierowanych pod jego adresem.

Przesłanki premiera, którymi się kierował uwzględniały to, że nie jestem lekarzem. Proszę nie traktować tego, że to, iż nie jestem lekarzem oznacza, że tylko leczę pieniądze… liczę pieniądze.

- mówił minister Niedzielski.

Na przejęzyczenie szefa resortu zdrowia zwrócił uwagę red. Sakiewicz.

Podobało mi się to przejęzyczenie, że ekonomista to ten, co „leczy pieniądze” – myślę, że to zostanie po tym programie.

- stwierdził prowadzący „Dziennikarski Poker”.

Minister Niedzielski zwrócił uwagę, że należy zwrócić uwagę na szerszy kontekst kierowania resortem.

Proszę popatrzeć na cały kontekst. System zdrowia nie jest oderwaną od gospodarki wyspą, tylko integralną częścią państwa, który tworzy kompleksowy system usług państwowych. Ważne jest żebyśmy czasami spojrzeli na ten system nie tylko oczami lekarza, ale i oczami pacjenta, a także i ekonomisty. Do tej pory przeważało właśnie patrzenie z perspektywy lekarza.

- mówił Adam Niedzielski.

Minister zdrowia podkreślił, że od początku ogłoszenia pandemii koronawirusa wiemy znacznie więcej na temat wywoływanej przez niego choroby i jego rozprzestrzeniania się.

Wiele więcej wiemy na temat epidemii. Pierwsze decyzje były oparte na przypuszczeniach, teraz wiemy, że nie jest to tak śmiertelny wirus, jakiego się spodziewaliśmy. Wiemy, że nie jest to aż tak śmiertelna epidemia, że wskaźniki śmiertelności oscylują w okolicach 3, być może 5 procent. Im bardziej rozwija się epidemia tym bardziej widzimy, że wskaźnik śmiertelności maleje. Ewolucja wirusa jest w mniejszej śmiertelności. […] Oczywiście jest więcej zachorowań niż mieliśmy na wiosnę, bo był wówczas stabilny trend ok. 300-400 zachorowań, później był okres eskalacji ok. 800 osób, a teraz mamy zmniejszenie. Patrząc na liczbę dziennych zachorowań, to ona jest obecnie w granicach 500-600 zachorowań, to zmniejszenie, które trwa już podczas roku szkolnego napawa nas optymizmem. Skutek powrotu dzieci do szkoły będziemy widzieli na początku października. Początek października może być takim kluczowym okresem, w którym będziemy widzieli, jak rozwija się epidemia. Będziemy mogli utrzymać sytuację pod kontrolą bez zagrożenia infrastruktury medycznej.

- mówił Niedzielski

Minister stwierdził, że jest bardzo małe ryzyko, żebyśmy mieli ryzyko powtórzenia sytuacji włoskiej.

Jeśli na początku października nie wzrośnie liczna zakażeń, to będzie oznaczało, że zakażalność wśród dzieci nie jest duża i podjęliśmy dobrą decyzję z powrotem do szkoły. Nie widać na razie zagrożenia rodem z Włoch, nie brakuje nam respiratorów i łóżek. 

- mówił minister Niedzielski.

W pewnym momencie zwrócił uwagę, że wielu na temat epidemii wypowiada się w mediach bardzo wiele osób, z których część stara się uchodzić za samozwańczych ekspertów w tej dziedzinie.

Nie brakuje komentatorów – każdy zna się na futbolu, każdy zna się na epidemii. Powiedzieć na antenie można wszystko, tylko pytanie czym to jest poparte. Są duże wątpliwości do niektórych testów, mogą wychodzić pozytywne wyniki nawet przy małym narażeniu na wirusa i braku zakażenia nim. Staramy się kierować kryterium bezpieczeństwa pacjenta jeśli chodzi o szczepionki. Nie polegamy na doniesieniach prasowych w tak ważnych sprawach. Optymistycznie jest zakładać, że szczepionka będzie dostępna w grudniu. Realnie szczepionka jest kwestią wiosny i to późnej. Chcemy oprzeć się na europejskim rynku zakupowym, jeśli chodzi o szczepionki, patrzymy na sytuację w USA, lecz Europa jest nam bliższa w tej sprawie.

- mówił nowy minister zdrowia.

Pytany przez red. Tomasza Sakiewicza o ryzyko ponownego lockdownu całego kraju, minister Adam Niedzielski stanowczo wyklucza taki scenariusz.

Trudno mi jest wyobrazić sobie scenariusz, w którym byśmy wrócili do zamknięcia całego kraju. Nasze instrumenty są celowane, stąd strefy żółte i czerwone, skupiamy się na rejonach, by nie zamykać całego kraju. Tymczasem początkowo na temat wirusa wiedzieliśmy niewiele. Poziom niewiedzy był źródłem zastosowania takiego scenariusza obrony. Nie wiedzieliśmy z kim walczymy i używaliśmy tych środków naszego arsenału, które są najcięższe, a tym najcięższym środkiem był lockdown.

- tłumaczył minister Niedzielski.

Odniósł się także do głosów sceptyków, podważających realność zagrożenia koronawirusem:

Jeśli ktoś nie wierzy w covid, zapraszam do szpitala zakaźnego, przydadzą się dodatkowe ręce do pomocy.

- zaapelował minister Niedzielski.