Do pojedynku Zyśka (13-0, 4 KO) z Silvennoinenem (9-1, 5 KO) dojdzie 29 sierpnia na „Knockout Boxing Night 12” w Suwałkach. Na tej gali, organizowanej przez Andrzeja Wasilewskiego, wystąpią też m.in. były pretendent do tytułu mistrza świata wagi średniej WBO Maciej Sulęcki (28-2, 11 KO) oraz niepokonani Mateusz Tryc (9-0, 5 KO) i robiący niesamowitą furorę Kamil Bednarek (4-0, 2 KO).

- Na ringach amatorskich nie walczyłem z nikim z Finlandii, zaś w tym roku dwóch Polaków mierzyło się z pięściarzami z tego kraju. Adam Kownacki przegrał z Robertem Heleniusem, a Michał Syrowatka z Oskari Metzem z powodu jednego, bardzo prostego blędu, którego ja nie popełnię. Obaj zlekceważyli przeciwników. Moją zasadą jest wychodzenie do ringu z nastawieniem na najcięższą walkę w życiu

– stwierdził pochodzący z Ostrołęki Zyśk.

Po zdobyciu wicemistrzostwa Polski wagi półśredniej w 2015 roku, w następnym sezonie Zyśk rozpoczął zawodową karierę. Wygrał wszystkie 13 walk, w tym cztery przed czasem. W Suwałkach zmierzy się z Silvennoinenem, który w poprzednim, ubiegłorocznym występie znokautował we Francji trenującego w tym kraju Siraka Hakobyana (20-4-1, 7 KO).

- Fin jest bardzo przyjemnym zawodnikiem dla oka. W ostatniej walce znokautował Hakobyana z pełnego luzu. Cieszę się, że kogoś takiego mi zakontraktowano. To odpowiedni krok na tym etapie kariery. Rywal silny i ułożony technicznie, do tego ruchliwy, wszędzie go pełno, tzw. skoczek. Będzie dobra walka. Historia pokazuje, że Finowie potrafią boksować

– zapowiedział Zyśk.

Już w latach 50. Kazimierz Paździor, późniejszy mistrz olimpijski z Rzymu, dwa razy spotkał się z Finem Olli Maki w finale mistrzostw Europy. Bilans tych walk był remisowy. Wiele lat wcześniej brylował Gunnar Barlund, mistrz kontynentu z 1934 roku. Ze współczesnych bokserów najbardziej znany jest Helenius, były mistrz Europy zawodowców.

- Ciężko pracuję każdego dnia, by któregoś dnia dostać szansę walki o tytuł mistrzowski. Na razie budują swoją pozycję. To jest bardzo trudna droga, tym bardziej, że łączę sport z pracą jako monter telewizji kablowej. Wychodzę o 8 rano z domu, a wracam o 21-22. Muszę tak rozplanować dzień, by na wszystko mieć czas. Na razie nie mogę skupić się na samym trenowaniu

– przyznał Zyśk.

Jak na razie najbardziej efektowne zwycięstwo odniósł pod koniec 2019 roku, kiedy w Nosalowym Dworze w Zakopanem znokautował Mołdawianina Denisa Kriegera.

- Tamten pojedynek potrwał około 50 sekund. Odprawiłem bardzo mocnego zawodnika trenującego na stałe w Niemczech, którego wcześniej nikt nie potrafił posadzić na deskach. W tym samym miejscu, czyli zakopiańskim Nosalowym Dworze, tyle że w 2017 roku, stoczyłem najtrudniejszą potyczkę zawodową. Niski wzrostem i grubiutki Białorusin Aliaksandr Dzemka uciekał już przed moim wzrokiem. Wtedy go zlekceważyłem, ale moje myślenie o rywalach zmieniło się o 180 stopni. Nigdy więcej tego błędu nie popełnię

 – zapowiedział podopieczny trenera Fiodora Łapina.