W sobotę 27 czerwca w centrum Warszawy doszło do brutalnego ataku na wolontariuszy kampanii „Stop Pedofilii”. Samochód którym się poruszali został przy ul. Wilczej 30 otoczony przez „skłotersów” z Antify i działaczy LGBT, a następnie zniszczony.

Według świadków, zamaskowani napastnicy byli wyposażeni w długie noże, którymi pocięli plandekę i opony furgonetki. Pobili też jednego z wolontariuszy Fundacji Pro-Prawo do Życia, filmującego dewastowanie samochodu. O zdarzeniu została poinformowana policja, której przekazano nagrania z incydentu.

- Bandyci sami pochwalili się swoją przynależnością do środowiska LGBT. Na masce zdemolowanego auta umieścili naklejkę z logo tego marszu, w którym widnieje właśnie tęcza. Może to da nam wreszcie do zrozumienia, jak wygląda równość, którą chcą wprowadzić w Polsce

- mówi pan Jan, kierowca samochodu kampanii „Stop Pedofilii”, cytowany przez portal stonazycia.pl

Jak relacjonuje wolontariusz, „tęczowi bandyci rozpoczęli regularne napady na samochód fundacji” 23 czerwca. Tego dnia na skrzyżowaniu ulicy Świętokrzyskiej i Marszałkowskiej kurier-rowerzysta wyłamał lusterko furgonetki. - Od prawej strony podjechał rowerzysta z plecakiem kurierskim. Zaczął mnie wyzywać, a następnie z impetem wyłamał lusterko – mówi pan Jan.

Kolejny incydent miał miejsce tego samego dnia „nieopodal komisariatu przy ul. Wilczej”, gdzie wolontariusz okazał funkcjonariuszom „zdemolowane lusterko”. 

- Kiedy odjeżdżałem spod komendy już u wylotu ulicy Wilczej na ulicę Marszałkowską, drogę przejazdu zablokowała młoda kobieta. Do niej przyłączyło się więcej osób.(…) Blokujący nic sobie nie robili z mojego napomnienia. Policjanci podeszli i rozpoczęli interwencję. Poprosili blokujących o dowody osobiste. Ci niemalże chórem odpowiedzieli, że nie mają ich przy sobie

- opowiadał wolontariusz.

Ataki na wolontariuszy Fundacji Pro-Prawo do Życia miały miejsce także wcześniej, ale w ostatnich dniach doszło do eskalacji i to właśnie w centrum Warszawy.

Antifa okupuje centrum Warszawy

Budynki znajdujące się przy ul. Wilczej 30 i Ks. Ignacego Jana Skorupki 6 w Warszawie są – jak twierdzą ich dzicy lokatorzy - „okupowane” przez tzw. aktywistów wywodzących  się ze środowisk anarchistycznych i Antify oraz wszelkiej maści „tęczowych” aktywistów.

Budynek znajdujący się przy ul. Ks. Skorupki 6 został przez nich „przejęty” już 8 lat temu i – jak widać – dotychczas władze stolicy nie uporały się z dzikimi lokatorami.

- Szanujemy wszystkie stworzenia żywe, działamy na rzecz praw zwierząt. Można nas spotkać na wielu demonstracjach i protestach, dla których często stanowimy zaplecze - informują na swojej stronie na Facebooku dzicy lokatorzy ze „Skłotu Przychodnia”.

Po sąsiedzku, przy ul. Wilczej 30 znajduje się kolejny tego typu przybytek pod nazwą „Syrena”. Tamtejsi „skłotersi” nie ukrywają, że zajmują pustostany, bo nie chcą „utonąć w długach” związanych z kredytem na zakup własnego mieszkania.

- Wcielamy w życie i proponujemy inną drogę – broń się, przejmij inicjatywę, weź swój los we własne ręce, wymów służbę, zajmuj pustostany, okupuj, stawiaj opór!

– apelują na swojej stronie internetowej syrena.org.

Jak twierdzą wolontariusze akcji „Stop Pedofilii”, to m.in. mieszkańcy obydwu skłotów prowadzą swoiste polowanie na furgonetkę Fundacji Pro-Prawo do Życia.

Taktyka miejska, czy szkoła dla zadymiarzy?

Jak relacjonowali wolontariusze akcji „Stop Pedofilii”, „skłotersi” atakowali ich w sposób zorganizowany, działając w grupie ok. 20-30 osób. Można było odnieść wrażenie, że nie jest to dla nich „pierwszyzna” i w ulicznych zadymach czują się doskonale.

Portal zyciestolicy.com.pl informował w maju, że warszawski ratusz, zarządzany przez Rafała Trzaskowskiego przeznaczył 3,6 mln złotych na instytucję kultury Biennale Warszawa szkolącą anarchistów.

Lewicowym aktywistom oferowano zajęcia z „taktyki miejskiej/ulicznej gimnastyki”, a tematy zajęć były znaczące: „Własność prywatna to kradzież. Własność wspólna to bogactwo”, „Taktyki miejskie/uliczna gimnastyka, czyli techniki działania grupowego”, „My jesteśmy kryzysem (Kapitału)”. 
Rzecz działa się w ramach Społecznej Szkoły Antykapitalizmu organizowanej przez Biennale Warszawa, a część szkoleń miała charakter zamknięty.

Zajęcia odbywały się przy ul. Marszałkowskiej 34/50, czyli zaledwie ok. 500 – 600 m od obydwu skłotów. 

Trzaskowski bezradny wobec bezprawia

O stan prawny okupowanych przez zadymiarzy z Antify nieruchomości spytaliśmy rzeczniczkę Komisji Weryfikacyjnej Dagmarę Nejbert, która poinformowała nas, że w sprawie dotyczącej nieruchomości przy ulicy Wilczej 30 "prowadzone są czynności wstępne sprawdzające". - Komisja bada, czy z związku z reprywatyzacją tej nieruchomości doszło do naruszeń - poinformowała nas pani rzecznik.

W sprawie nieruchomości przy ul. Ks. Skorupki 6 Komisja wydała dwie decyzje uchylające decyzje reprywatyzacyjne Prezydenta m.st. Warszawy. Decyzje Komisji Weryfikacyjnej zostały zaskarżone przez miasto do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.

W obu sprawach WSA stwierdził nieważność zaskarżonej decyzji oraz decyzji Prezydenta m.st. Warszawy, co oznacza, że właścicielem nieruchomości jest ratusz. Wyroki WSA są  nieprawomocne, zostały zaskarżone do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Na temat odpowiedzialności za to, co dzieję się wokół śródmiejskich skłotów rozmawialiśmy z wiceministrem sprawiedliwości i przewodniczącym Komisji Weryfikacyjnej [komisji ds. reprywatyzacji nieruchomości warszawskich-red.] Sebastianem Kaletą.

- To jest nieruchomość [budynek przy ul. Ks. Skorupki 6], która podlegała reprywatyzacji i miasto Warszawa oddało ją osobom trzecim bezprawnie. Miasto Warszawa chciało tę nieruchomość zreprywatyzować w trybie dekretu Bieruta, jednak robiło to bezprawnie. Miasto też jest właścicielem gruntu i ponosi pełną odpowiedzialność za to, co się tam dzieje

- powiedział nam wiceminister.

- Decyzja Komisji Weryfikacyjnej dot. nieruchomości położonej przy ul. Ks. Skorupki 6 jest datowana na 1 października 2018 roku, więc przez całą swoją kadencję Trzaskowski powinien z tym zrobić porządek, a nie robi 

- dodał Sebastian Kaleta.

O skłoty przy ul. Ks. Skorupki 6 i Wilczej 30 w Warszawie oraz ich dzikich lokatorów pytaliśmy  także drogą mailową Komendę Stołeczną Policji i biuro prasowe urzędu miasta stołecznego Warszawa. Mundurowi poinformowali nas o przekazaniu naszych pytań do Komendy Rejonowej Policji Warszawa I, natomiast  ratusz milczy.

Wkrótce przedstawimy kolejne informacje w tej sprawie.